I C 228/22WyrokSąd Rejonowy w Gdyni

Wyrok Sądu Rejonowego w Gdyni z dnia 2 kwietnia 2025 r.

Zobacz w SAOS
odpowiedzialność deliktowa
Jedno kliknięcie tworzy streszczenie, stan faktyczny, rozstrzygnięcie i argumentację tego orzeczenia (bezpłatnie, obowiązują dzienne limity).

Treść orzeczenia

Sygn. akt I C 228/22

Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej

Dnia 2 kwietnia 2025 r.

Sąd Rejonowy w Gdyni I Wydział Cywilny:

Przewodniczący: sędzia Tadeusz Kotuk

Protokolant: st. sekr. sąd. Anna Szymańska

po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 2 kwietnia 2025 r. w G. sprawy z powództwa M. G. przeciwko (...) spółka komandytowa w G. o zapłatę

I. zasądza od pozwanej (...) spółki komandytowej w G. na rzecz powódki M. G. kwotę 14.991,74 zł (czternaście tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt jeden złotych siedemdziesiąt cztery grosze) wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie za okres od dnia 2 kwietnia 2025 r. do dnia zapłaty;

II. w pozostałym zakresie powództwo oddala;

rozstrzyga o zasadzie podziału kosztów stron na podstawie art. 100 k.p.c. (stosunkowe rozdzielenie) w ten sposób, że powódce przysługuje 30% kosztów, a pozwanemu – 70% kosztów, pozostawiając szczegółowe wyliczenie referendarzowi sądowemu po uprawomocnieniu się wyroku.

Uzasadnienie

Stan faktyczny

Małżonkowie K. chcieli obejrzeć nieruchomość oferowaną przez pozwaną spółkę w G. na ulicy (...). A. K. (1) (zainteresowany kupnem) jest kuzynem męża powódki.

Okoliczności bezsporne

Na umówione spotkanie 28 kwietnia 2019 r. przybyli: powódka z mężem i dwojgiem małoletnich dzieci, małżonkowie K. z dwojgiem małoletnich dzieci. W imieniu dewelopera występował T. B. (1). Dzień był deszczowy.

Okoliczności bezsporne

Nieruchomość była ogrodzona i oznakowana jako plac budowy z zakazem wstępu. T. B. (1) informował, że jest to plac budowy. Obecni nalegali, że wszyscy chcą wejść na nieruchomość i obejrzeć budynki także wewnątrz. T. B. (1) po tych naleganiach zgodził się zaznaczając, że wchodzą „na własną odpowiedzialność”.

Dowód: zeznania T. B. (1), k. 121

Do budynku, który miał być oglądany w pierwszej kolejności nie było w ogóle bezpiecznego wejścia, co było widoczne dla każdego. Przy wejściu były rusztowania do prac elewacyjnych, trzeba było przekraczać poziome elementy rusztowań i przejść na tymczasowych podestach drewnianych. Nie było tam żadnych zabezpieczeń przed upadkiem z tymczasowych podestów. W pewnym miejscu na przebiegu podestu prowadzącego do wnętrza budynku była pozioma rura i aby przejść, należało przełożyć nogi powyżej wysokości kolan. Wszystkim udało się wejść do budynku i przeprowadzano oględziny. W drodze powrotnej jako pierwszy budynek opuszczał T. B. (1), następnie małżonkowie K. z dziećmi, po czym powódka, za którą szedł jej mąż. Powódka wychodząc z budynku i idąc po tym podeście bała się, A. K. (1) proponował, że poda jej rękę, ale odmówiła, następnie powódka zahaczyła o poziomą rurę nad podestem, utraciła równowagę i spadła z podestu na grunt. Po upadku od razu stwierdziła, że bardzo boli ją lewa noga. Po chwili ujawniła się wyraźna opuchlizna stopy. Małżonkowie K. postanowili oglądać jeszcze drugi budynek, natomiast powódka została zawieziona przez męża do szpitala w G. przy ul. (...). Stwierdzono złamanie pięty i założono gips.

Dowód: zeznania S. G., k. 119-120

zeznania powódki, k. 414-415

zeznania A. K., k. 144-145

Następnie uczęszczała do poradni ortopedycznej w G.. Po zakończeniu rehabilitacji w marcu 2020 r. wróciła do pracy. Jednak lewa stopa dalej bolała. Stwierdzono konieczność wykonania stosownej operacji, lecz mimo to dalej utrzymywał się ból. Po operacji stwierdzono, że nadal występują odpryski złamanej kości, co wymaga kolejnego zabiegu – artroskopii stawu skokowego. Od czasu wypadku powódka miała istotne ograniczenia w życiu codziennym, nie mogła tańczyć, biegać, nosić butów na wysokim obcasie. Kolejny zabieg miał miejsce 20 marca 2023 r. Po tym zabiegu powódka nosiła unieruchomienie gipsowe przez 6 tygodni i ponownie wymagała opieki rodziny. Zabieg ostatni spowodował ustąpienie stałego bólu w trakcie chodzenia, jednak w dalszym ciągu powódka nie może nosić butów na wysokim obcasie i jeździć na nartach.

Dowód: zeznania powódki, k. 414-415

Z punktu widzenia medycznego uraz powódki to złamanie kości piętowej lewej z następową osteotomią korekcyjną ustawienia kości po wygojeniu złamania, w przebiegu konfliktu ścięgien strzałkowych z przemieszczonym fragmentem kości piętowej, uszkodzenia koalicji piętowo-łódkowej, uszkodzenie więzadła przedniego. Uszkodzenia kości piętowej są bardzo bolesne, okres rehabilitacyjny – trudny, istnieje konieczność długotrwałego odciążania. Powódka wymagała pomocy dwa razy w tygodniu po 6 godziny przez pół roku od daty urazu. W tym czasie była jednak samodzielna (pomoc dotyczy więc odciążania w zakupach i sprzątaniu). Sposób leczenia był prawidłowy. Zmiany zwyrodnieniowe stwierdzone w pierwszym badaniu tomokomputerowym z października 2019 r. miały charakter pourazowy – związany z przedmiotowym wypadkiem.

Dowód: opinia biegłego W. Ż., k. 188-192, 215, 417-418, 450-451

W okresie od 29 kwietnia 2019 r. do 13 września 2019 r. oraz od 7 stycznia 2020 r. do 20 marca 2020 r. powódka w związku z wypadkiem i nieobecnością w pracy utraciła wynagrodzenie oraz dodatek kontrolerski łącznie w wysokości 2.643,64 zł.

Dowód: opinia biegłej J. N., k. 336

Wydatki powódki na wynikające z leczenia i rehabilitacji po przedmiotowym wypadku dojazdy wyniosły 1.496,58 zł.

Okoliczność bezsporna (zestawienie, k. 44-45)

Poniesione przez powódkę w związku z wypadkiem koszty leczenia wyniosły łącznie 21.155 zł.

Dowód: faktury i rachunku, k. 50-61, 376-381

Ocena dowodów

Jeżeli chodzi o okoliczności zasady wpuszczenia osób wizytujących na teren budowy, nie dano wiary zeznaniom powódki, jej męża oraz świadkom małż. K., a dano wiarę zeznaniom świadka T. B.. Zeznania pierwszej grupy osób są zdaniem Sądu całkowicie nieprawdopodobne, bo wynika z nich, że w ogóle nie było żadnej rozmowy na temat możliwości lub braku możliwości wejścia osób postronnych na plac budowy. Wg obecnie obowiązujących standardów jest czymś oczywistym, że tereny budów w miastach są odpowiednio zabezpieczone i oznaczone, m.in. tablicami informacyjnymi i zakazem wstępu osób nieuprawnionych. T. B. słusznie twierdził, że są kontrole przestrzegania tych wymogów i faktycznie czymś zupełnie pozbawionym sensu byłoby w dzisiejszych czasach ignorowanie tych faktów, a przecież wystawienie odpowiednich tablic jest niskokosztowe i nieskomplikowane.

Przedstawione przez powódkę fotografie mogły być bez problemu tak skadrowane, aby wymagalnych tablic i ostrzeżeń na nich nie uwzględnić. Po drugie, wydaje się, czymś zupełnie oczywistym, że przedstawiciel dewelopera zachowywałby się zupełnie nieracjonalnie, gdyby otwarcie zapraszał wszystkich przybyłych na plac budowy, bo przecież zdawał sobie choćby z ryzyka wpuszczenia na teren budowy małoletnich dzieci. Zdaniem Sądu jest więc w pełni wiarygodnym, że przed wejściem na plac budowy musiała być dyskusja na temat możliwości wizytowania tej nieruchomości i to wynika wiarygodnie z zeznań świadka T. B. (1). Jeżeli zaś taka dyskusja była i to musiało to wszystkim (przynajmniej dorosłym) uzmysłowić problematyczność ich woli wejścia w miejsce, w które mieli oni obowiązujący zakaz wstępu, gdyż nie byli personelem prowadzonej budowy. Szczególnie silnie ten problem występuje w przypadku powódki (kontroler skarbowy) i jej męża (policjant) – osób wykonujących zawody związane z m.in. kontrolą przestrzegania prawa. Samo sformułowanie przez T. B. zasad wizyty na placu budowy nie ma istotnego znaczenia („na własną odpowiedzialność”), gdyż tak czy inaczej taka zgoda i jej warunki były sprzeczne z prawem. Istotne jest jednak – co wyżej podkreślono – samo dyskutowanie, a więc uzmysłowienie sobie problemu i zagrożeń – przed wejściem zainteresowanych na plac budowy: ich wizyta na nieruchomości w dalszym ciągu pozostawała nielegalna, bo T. B. nie miał kompetencji do uchylenia powszechnie obowiązujących w tym zakresie przepisów prawa (§ 9 ust. 1 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 6 lutego 2003 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych).

Jeżeli chodzi natomiast o sam przebieg wypadku, to widział to jedynie (poza powódką) A. K. (1) i mąż powódki. Opis tego momentu jest zbieżny, powódka będąc na drewnianym, niezabezpieczonym podestem i znajdując się przed poziomą rurą, którą miała przekroczyć wyraźnie bała się, A. K. (1) zaoferował jej pomoc (podanie ręki), ta odmówiła i spadła z podestu.

Jeżeli chodzi o dolegliwości bólowe, przebieg leczenia i rehabilitacji, wiarygodne są zeznania powódki i jej męża oraz przedłożona dokumentacja lekarska. Jeżeli chodzi o utratę zarobku oraz wydatki leczniczo-rehabilitacyjne – dokumenty prywatne przedłożone przez powódkę nie budzą wątpliwości.

Opinia biegłego W. Ż. (ortopeda) jako całość (wraz z pisemnymi uzupełnieniami) jest jasna, pełna i wewnętrznie niesprzeczna. Nie widząc celowości cytowania tu wszystkich lub wybranych konkluzji biegłego należy zwrócić uwagę, że żaden z zarzutów strony pozwanej nie okazał się zasadny. To, że w opinii biegłego W. Ż. leczenie przebiegało poprawnie, nie pozbawia sądu możliwości oceny, dlaczego powódka długo zwlekała z przeprowadzeniem artroskopii (ostatecznie wykonanej w marcu 2023 r.) – była to w rzeczywistości to jej wyłączna decyzja. Po jej wykonaniu nastąpiło znaczne zmniejszenie dolegliwości bólowych.

Opinia biegłej J. N., jako całość jest jasna, pełna i wewnętrznie niesprzeczna, precyzyjna, szczegółowa, metodologicznie trafna. Biegła należycie zróżnicowała poziom potencjalnego dochodu z faktycznie uzyskanym, w tym w ramach świadczeń dla pracowników w trakcie zwolnienia lekarskiego.

Wydatki na dojazdy do placówek leczniczych i na rehabilitacje nie były kwestionowane.

Koszty leczenia i rehabilitacji zostały należycie udowodnione rachunkami i fakturami powiązanymi z konkretnie identyfikowalnymi świadczeniami pozostających w związku z wypadkiem.

Zeznania M. B. są niewiarygodne. Jej twierdzenia, że mąż – T. B. (1) – nie był uprawniony do okazywania budynków zainteresowanym nabyciem są jawnie sprzeczne z faktami. Fakt, że była to niedziela, nie ma znaczenia prawnego. Jeżeli T. B. (1) nie uprzedził żony o zamiarze okazywania nieruchomości zainteresowanym, mógł ponosić co najwyżej odpowiedzialność względem pozwanej spółki za naruszenie zaleceń lub zasad okazywania nieruchomości klientom. Jednak – co należy podkreślić – okazywanie nieruchomości klientom jest elementem istoty działalności dewelopera – jest całkowicie normalnym, że zainteresowany nabyciem ogląda obiekt, za który miałby płacić znaczne sumy pieniężne.

Zeznania pozostałych świadków nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia, w ogóle nie byli oni obecni na miejscu w dniu zdarzenia.

Kwalifikacja prawna

Zdaniem Sądu T. B. (1) 28 kwietnia 2019 r. w dniu występował w imieniu i interesie pozwanej spółki, gdyż inwestycja i plac budowy należały do pozwanej spółki. A. K. umawiając spotkanie kontaktował się z pozwaną spółką, a więc oczywistym jest, że obecność T. B. (1) na miejscu nie była czysto przypadkowa, a umożliwienie obecnym oględzin nie były jego osobistą (prywatną) uprzejmością. Oczywiście – spółka może obecnie negować te fakty i nie ujawniać faktycznej funkcji T. B. w tamtym czasie, ale oczywiste fakty podważają tę linię obrony. To, że był to dzień wolny od pracy z pewnych względów ułatwiało T. B. ukrycie przed personelem budowy faktu złamania prawa, bo w czasie normalnych prac byłoby to praktycznie niemożliwe (obecność pracowników, kierownika budowy, ruch sprzętu budowlanego itd.). Spółka jest odpowiedzialna za zachowania personelu, który dysponuje środkami kontaktu z klientami i ma faktyczny dostęp do placu budowy.

Odpowiedzialność pozwanej za szkody powstałe w wyniku niezgodnego z obowiązującym prawem przebywania osób trzecich na placu budowy jest oparta na treści art. 415 k.c. w zw. z § 9 ust. 1 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 6 lutego 2003 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych.

Powódka w istotnym stopniu przyczyniła się do wypadku. Jako dorosła osoba wykonująca zawód z zakresu stosowania prawa musiała sobie doskonale zdawać sprawę z ryzyka nielegalnego wchodzenia na plac budowy, w tym ze swoimi małoletnimi dziećmi. Ryzyko to unaoczniło się i zmaterializowało wręcz jaskrawo w momencie przechodzenia przez tymczasowy, niezabezpieczony podest, na przebiegu którego istniała przeszkoda wymagająca dodatkowej ekwilibrystyki.

Przed samym upadkiem doszedł kolejny istotny element – rezygnacja z pomocy, którą oferował jej A. K. (1) – proponował podanie jej ręki w kluczowym i najbardziej niebezpiecznym momencie przekraczania poziomej rury rusztowania.

Powódka na kolejnych etapach wizyty na przedmiotowej nieruchomości odkrywała grożące niebezpieczeństwa i nie zdecydowała się np. na wizytowanie piętra budynku („uznałam to za niebezpieczne”, k. 165). Jeżeli więc nawet wchodząc na teren budowy nie była jeszcze w pełni świadoma, z czym się to wiąże, to już z pewnością obserwując przebieg drogi musiała uświadomić sobie, że przekracza to jej możliwości i mogła w każdym momencie zrezygnować z wizyty lub poprosić pozostałych mężczyzn o pomoc w bezpiecznym opuszczeniu placu budowy.

W konsekwencji Sąd uznał, że powódka przyczyniła się z własnej winy do powstania urazu w 2/3, a więc w przeważającym stopniu (art. 362 k.c.). Z racji wykonywanego zawodu musiała mieć świadomość, że wchodzi na plac budowy nielegalnie. Sam obraz tego co zastała musiał – już po wejściu na teren budowy – wzbudzić u niej poważne obawy, czy podoła wyzwaniom. Odrzuciła w kluczowym momencie pomoc ze strony A. K., która najprawdopodobniej uchroniłaby ją przed wypadkiem (z takiej pomocy z dobrym skutkiem skorzystała żona A. K.). Co więcej, powódka w ogóle nie miała rzeczywistej potrzeby, aby nielegalnie wizytować tę nieruchomość, a w każdym razie na takim etapie zaawansowania prac. Argument, że rodzina kuzyna męża oczekiwała jej opinii wydaje się zbyt błahy w konfrontacji z realnymi zagrożeniami. Odpowiedzialna osoba dorosła nie podejmuje tak istotnego ryzyka, a jeżeli to czyni, ponosi za to winę.

Z kolei należy ocenić wstępnie (przed zastosowaniem współczynnika przyczynienia się poszkodowanej) wysokość zgłoszonych roszczeń.

Koszty dojazdów są co do wysokości zasadne w świetle art. 444 § 1 k.c. To samo dotyczy kosztów leczenia i rehabilitacji. Koszty opieki zostały przedstawione w ujęciu zawyżonym, stąd przyjęto ich ilość zgodnie z opinią biegłego W. Ż. (dwa razy w tygodniu po 6 godziny przez pół roku od daty urazu, czyli 312 godzin przy niekwestionowanej stawce godzinowej 15 zł/h, 4.680 zł). Utracone zarobki ustalono przy uwzględnieniu opinii biegłej (2.643,64 zł).

Jeżeli chodzi o dochodzone zadośćuczynienie na podstawie art. 445 § 1 k.c. (po rozszerzeniu: 25.000 zł), to jest ono tylko częściowo zasadne (do wysokości 15.000 zł). Dolegliwości bólowe w pierwszym okresie po wypadku były istotne, przy czym powódka nie utraciła samodzielności na żadnym etapie leczenia i rehabilitacji). Przebyte zabiegi operacyjne nie wymagały długotrwałego okresu pooperacyjnego w warunkach szpitalnych. Zakres ograniczeń w życiu codziennym nie był szczególny lub wyjątkowo dotkliwy, lecz typowy dla aktywności przeciętnej osoby w danym wieku. Najistotniejszym elementem, który zdaniem Sądu nie pozwolił na ustalenie (wstępnie) zadośćuczynienia na postulowanym poziomie jest fakt, że pozwana z nieuzasadnionych medycznie przyczyn zwlekała z decyzją przeprowadzenia artroskopii („ w trakcie rozmowy [sierpień 2022] lekarz stwierdził, że jedynym wyjściem w tej sytuacji jest artroskopia stawu, czyli kolejna operacja. Do końca roku miałam się zdecydować. Nie zdecydowałam się, jestem na tabletkach”, k. 165-166). Sprawca szkody nie może ponosić negatywnych konsekwencji świadomej, a jednocześnie nieuzasadnionej medycznie zwłoki poszkodowanego w zastosowaniu dostępnych metod zmniejszenia dolegliwości. Okres tej zwłoki jest istotny (sierpień 2022 r. do marca 2023 r.) i musi to znaleźć wyraz w ustaleniu przez sąd wysokości należnego zadośćuczynienia za krzywdę. Skądinąd powszechnie wiadomym jest, że zwlekanie z operacjami ortopedycznymi może skutkować nie tylko dłuższym okresem bólu, ale też zwiększeniem zmian zwyrodnieniowych. Każda opóźniona interwencja medyczna może być po prostu mniej skuteczna. Zdaniem Sądu należne zadośćuczynienie za krzywdę winno wynosić (wstępnie) 15.000 zł.

W następnym kroku Sąd zsumował wyliczone wstępnie składniki należnego odszkodowania i zadośćuczynienia (łącznie 44.975,22 zł) i zastosował współczynnik przyczynienia się poszkodowanej (33%) uzyskując należny powódce wynik: 14.991,74 zł.

W danym wypadku odszkodowanie było ustalane wg stanu z daty wyrokowania, tj. z uwzględnieniem (na skutek rozszerzenia powództwa) okoliczności, które występowały już w trakcie procesu (kolejna operacja powódki w marcu 2023 r. i związane z tym dolegliwości oraz koszty), a których to ciągłość ze zdarzeniami i stanami z okresu sprzed wniesienia pozwu jest jednolita. Stąd odsetki są naliczane od daty wyrokowania (art. 363 § 2 k.c.).

Z powyższych przyczyn na mocy art. 415 k.c. w zw. z § 9 ust. 1 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 6 lutego 2003 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych w zw. z art. 362 k.c. w zw. z art. 444 § 1 k.c. i art. 445 § 1 k.c., art. 363 § 2 k.c. i art. 481 § 1 i § 2 k.c. orzeczono jak w punkcie I. sentencji.

W pozostałym zakresie powództwo oddalono na mocy art. 362 k.c., art. 445 § 1 k.c. (punkt II. sentencji).

Koszty

W punkcie III. ustalono na mocy art. 100 k.c. w zw. z art. 108 § 1 zdanie drugie k.c. zasady rozdziału kosztów wg proporcji wygranej stron (powódka wygrała circa 30%, pozwany – circa 70%) odraczając wyliczenie szczegółowe do czasu uprawomocnienia się wyroku.

Potrzebujesz pomocy prawnej w podobnej sprawie?
Znajomość orzecznictwa to jedno — zastosowanie go w Twojej sprawie to drugie. Znajdź na Prawnet zweryfikowanego prawnika od takich spraw.
Znajdź prawnika

Tekst pochodzi z publicznego rejestru SAOS (saos.org.pl). Prawnet nie jest wydawcą tego orzeczenia. Analiza AI i streszczenie AI są materiałem pomocniczym — zweryfikuj je z treścią orzeczenia przed powołaniem.