I ACa 1561/22WyrokSąd Apelacyjny w Gdańsku

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 5 maja 2025 r.

Zobacz w SAOS
czyny niedozwolone
Jedno kliknięcie tworzy streszczenie, stan faktyczny, rozstrzygnięcie i argumentację tego orzeczenia (bezpłatnie, obowiązują dzienne limity).

Treść orzeczenia

Sygn. akt I ACa 1561/22

Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej

Dnia 5 maja 2025 r.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny

w składzie:

Przewodniczący: SSA Marek Machnij

po rozpoznaniu w dniu 5 maja 2025 r. w Gdańsku na posiedzeniu niejawnym sprawy z powództwa R. D. przeciwko Skarbowi Państwa – T. (...) (1) w (...) o zapłatę na skutek apelacji powódki od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 26 maja 2022 r. sygn. akt I C 549/21

1) oddala apelację,

2) odstępuje od obciążania powódki kosztami postępowania apelacyjnego na rzecz pozwanego.

Na oryginale właściwy podpis.

Uzasadnienie

Powódka R. D. wniosła o zasądzenie od pozwanego Skarbu Państwa – T. (...) (1) w (...) kwoty 330.000 zł z odsetkami ustawowymi od dnia wytoczenia powództwa (tj. 3 lipca 2019 r. k. 58) z tytułu odszkodowania za niezgodne z prawem przejęcie bliżej wskazanej nieruchomości, należącej do jej poprzednika prawnego T. C., na podstawie przepisów o majątkach opuszczonych i poniemieckich, twierdząc, że w/w właściciel nie opuścił tego mieszkania aż do swojej śmierci oraz posiadał obywatelstwo polskie, a jego zstępni wielokrotnie, ale bez powodzenia, podejmowali próby odzyskania tej nieruchomości.

Pozwany wniósł oddalenie powództwa, kwestionując je zarówno co do zasady, jak i co do wysokości. W pierwszej kolejności wskazał, że roszczenie powódki jest znacznie przedawnione, a ponadto zarzucił, że jest ono nieudowodnione i zawyżone. Twierdził jednocześnie, że przejęcie spornej nieruchomości nastąpiło zgodnie z przepisami dekretu z dnia 8 marca 1946 r. o majątkach opuszczonych i poniemieckich (Dz. U. Nr 13, poz. 87 z późn. zm., powoływanego dalej jako „dekret o majątkach opuszczonych i poniemieckich).

Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 11 grudnia 2019 r. oddalił powództwo i zasądził od powódki na rzecz Skarbu Państwa – Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej kwotę 10.800 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.

Z uzasadnienia tego wyroku wynikało, że Sąd Okręgowy na podstawie dokonanych ustaleń faktycznych, dotyczących właściciela spornej nieruchomości w osobie W. (...) C., który zmarł w dniu 6 września 1945 r. oraz wpisania w dniu 30 kwietnia 1976 r. w księdze wieczystej prowadzonej dla tej nieruchomości Skarbu Państwa jako jej właściciela na podstawie dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich, a także bezskutecznych starań podejmowanych przez spadkobierców T. C. jej własności zarówno bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej, jak i po wpisaniu Skarbu Państwa jako jej właściciela, doszedł do wniosku, że powództwo nie zasługuje na uwzględnienie, uznając, że do tej nieruchomości miały zastosowanie przepisy w/w dekretu, ponieważ z zebranego materiału nie wynika, aby T. C., który przed dniem 1 września 1939 r. miał stałe miejsce zamieszkania na obszarze byłego T. Miasta W., udowodnił swą polską narodowość zgodnie ze wskazanymi przez ten Sąd przepisami i uzyskał stwierdzenie swej polskiej narodowości, składając deklarację wierności, a ponadto z tego materiału nie wynika, aby przed II wojną światową miał on polskie obywatelstwo, wobec czego przejęcie własności spornej nieruchomości przez Skarb Państwa nie może zostać uznane za bezprawne. Ponadto Sąd Okręgowy uznał, że roszczenie powódki niewątpliwie uległo przedawnieniu, ponieważ bieg terminu jego przedawnienia rozpoczął się z chwilą uzyskania przez Skarb Państwa w dniu 30 kwietnia 1976 r. wpisu prawa własności w księdze wieczystej prowadzonej dla przedmiotowej nieruchomości, gdyż to zdarzenie jest równoznaczne z wystąpieniem szkody w majątku zstępnych T. C., bowiem od tej chwili nie widniał on już księdze wieczystej jako jej właściciel. Jednocześnie nie podzielił poglądu powódki, że powołanie się przez pozwanego na zarzut przedawnienia stanowi rażące naruszenie art. 5 k.c. Niezależnie od tego Sąd Okręgowy uznał, że nawet jeśli nie ziściły się przesłanki do nabycia własności spornej nieruchomości przez Skarb Państwa na podstawie przepisów dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich, to jej własność przeszła na pozwanego na skutek zasiedzenia, gdyż najwcześniejszą możliwą datą rozpoczęcia biegu terminu zasiedzenia w stosunku do spornej nieruchomości był dzień 7 września 1945 r., następujący po śmierci T. C., więc nawet przy przyjęciu złej wiary pozwanego i związanego z nią trzydziestoletniego terminu, i tak nastąpiłoby zasiedzenie przedmiotowej nieruchomości przez Skarb Państwa, ponieważ do chwili wytoczenia powództwa przez powódkę termin ten upłynął co najmniej dwukrotnie.

Powyższy wyrok – w wyniku uwzględnienia apelacji powódki – został uchylony przez Sąd Apelacyjny wyrokiem z dnia 11 stycznia 2021 r. sygn. akt I ACa 87/20 z jednoczesnym przekazaniem sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania apelacyjnego.

W uzasadnieniu swojego wyroku Sąd Apelacyjny wskazał, że wadliwość zaskarżonego wyroku wynikała przede wszystkim z braku wyprowadzenia przez Sąd pierwszej instancji jednoznacznych i stanowczych wniosków prawnych z dokonanych ustaleń faktycznych. W pierwszej kolejności dotyczyło to konieczności ustalenia, czy i ewentualnie kiedy powstało roszczenie odszkodowawcze powódki, a zatem czy zachowanie pozwanego było zgodne z prawem (tj. czy przejęcie spornej nieruchomości nastąpiło zgodnie z prawem), a jeśli nie, to wskutek jakich zdarzeń i kiedy doszło do powstania szkody, której naprawienia powódka mogłaby domagać się od pozwanego, a dopiero na samym końcu można byłoby rozważać, czy podniesienie przez pozwanego zarzutu przedawnienia roszczenia dochodzonego przez powódkę stanowiło nadużycie prawa podmiotowego w rozumieniu art. 5 k.c. z powodu sprzeczności jego podniesienia z zasadami współżycia społecznego. Z uzasadnienia zaskarżonego wyroku wynika bowiem, że Sąd pierwszej instancji oddalił powództwo przede wszystkim z powodu przedawnienia roszczenia powódki, ale jednocześnie obszernie analizował kwestie związane z brakiem bezprawności przejęcia przez Skarb Państwa przedmiotowej nieruchomości jako mienia opuszczonego lub mienia poniemieckiego na podstawie przepisów dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich, a ponadto rozważył także możliwość nabycia własności tej nieruchomości przez Skarb Państwa w drodze zasiedzenia, chociaż nie wskazał konkretnie i stanowczo, kiedy do niego doszło, a ostatecznie decydujące znaczenie nadał wpisowi Skarbu Państwa jako właściciela w miejsce T. C. w księdze wieczystej prowadzonej dla spornej nieruchomości, dokonanemu w dniu 30 kwietnia 1976 r. na podstawie zaświadczenia Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w G., uznając, że to zdarzenie skutkowało wyrządzeniem szkody poprzednikom prawnym powódki, w związku z czym od tej daty zaczął się bieg terminu przedawnienia dochodzonego obecnie roszczenia odszkodowawczego. W związku z tym z uzasadnienia zaskarżonego wyroku można było odnieść wrażenie, że w ocenie Sądu pierwszej instancji niezależnie od tego, czy przejęcie przedmiotowej nieruchomości przez Skarb Państwa nastąpiło zgodnie czy niezgodnie z przepisami dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich oraz niezależnie od tego, czy i ewentualnie kiedy nastąpiło zasiedzenie jej własności na rzecz Skarbu Państwa, to i tak dochodzone przez powódkę roszczenie odszkodowawcze jest obecnie, i to bardzo znacznie, przedawnione, wobec czego nie ma potrzeby dokonania jednoznacznych ustaleń faktycznych i dokonania ich stanowczej oceny prawnej, ponieważ w każdym wypadku i na każdej podstawie podlega ono oddaleniu.

Sąd Apelacyjny wskazał, że takie podejście Sądu pierwszej instancji nie może zostać zaakceptowane, ponieważ sąd orzekający co do zasady nie może uchylić się od dokonania stanowczych ustaleń faktycznych i ich oceny prawnej z powołaniem się na to, że niezależnie od ich treści wynik sprawy może być wyłącznie taki sam. W szczególności nie może uchylić się od oceny, czy dochodzone roszczenie w ogóle powstało i ewentualnie kiedy, argumentując, że i tak niewątpliwie uległo ono przedawnieniu. Przedawnienie może bowiem dotyczyć tylko roszczeń istniejących, a zatem nie może ono być wykorzystywane do uniknięcia oceny, czy dochodzone roszczenie powstało i kiedy stało się wymagalne. Tym samym, w ocenie Sądu Apelacyjnego, niedopuszczalne było zaniechanie przez Sąd pierwszej instancji jednoznacznej oceny, czy zachowanie pozwanego było zgodne z prawem, a w ślad za tym, czy w ogóle powstało roszczenie odszkodowawcze powódki oraz kiedy stało się ono wymagalne, ponieważ dopiero po rozstrzygnięciu takiej kwestii można było przystąpić do oceny, czy w świetle wszystkich okoliczności, zachodzących w niniejszej sprawie, podniesienie przez pozwanego zarzutu przedawnienia takiego roszczenia może zostać uznane za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

W związku z tym Sąd Apelacyjny wskazał, że w toku ponownego rozpoznania sprawy w pierwszej kolejności rozstrzygnięcia wymaga, czy w stosunku do przedmiotowej nieruchomości można w ogóle mówić, że stanowiła ona mienie opuszczone lub poniemieckie, ponieważ zgodnie z art. 1 ust. 1 dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich przesłanką uznania za taki majątek było to, żeby nastąpiła utrata jego posiadania przez właściciela, i to w związku z wojną rozpoczętą 1 września 1939 r. Tymczasem w świetle ustalonych przez Sąd pierwszej instancji okoliczności faktycznych posiadanie tej nieruchomości nigdy nie zostało utracone przez jej ówczesnego właściciela T. C. w związku z II wojną światową (rozpoczętą 1 września 1939 r.), lecz dopiero wskutek jego śmierci, czyli z przyczyn naturalnych, i to dopiero w dniu 6 września 1945 r., a zatem kilka miesięcy po oficjalnie przyjmowanym zakończeniu II wojny światowej w Europie. Nie ma więc uzasadnionych podstaw do uznania, że przedmiotowa nieruchomość, której posiadanie w ogóle nie zostało utracone przez jej właściciela przez cały okres II wojny światowej, lecz dopiero po jej zakończeniu z przyczyn zupełnie z nią niezwiązanych, może zostać uznana za mienie opuszczone w rozumieniu art. 1 dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich. W związku z tym błędne były rozważania Sądu pierwszej instancji co do możliwości wystąpienia przez właściciela tej nieruchomości lub jego następców prawnych do końca 1948 r. (uwzględniając zmianę art. 15 ust. 2 dekretu, dokonaną z dniem 30 października 1947 r.) z wnioskiem o przywrócenie jej posiadania na podstawie art. 15 ust. 1 dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich. Skoro bowiem przedmiotowa nieruchomość nie stanowiła majątku opuszczonego w związku z II wojną światową, lecz wskutek śmierci jej właściciela już po zakończeniu tej wojny, to nawet zgodnie z ówcześnie obowiązującym prawem nie powinna zostać uznana za majątek opuszczony przechodzący w tymczasowy zarząd Skarbu Państwa i podlegający ewentualnemu zwrotowi w trybie art. 15 dekretu.

W konsekwencji do tej nieruchomości nie mógł mieć zastosowania art. 34 ust. 1 pkt a dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich, przewidujący nabycie własności majątków opuszczonych przez Skarb Państwa i związki samorządu terytorialnego przez przedawnienie (zasiedzenie) z upływem lat dziesięciu, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym wojna została ukończona. Nabycie własności nieruchomości przez Skarb Państwa w powyższy szczególny sposób (określany też niekiedy jako przemilczenie) mogło bowiem odnosić się tylko do mienia opuszczonego w rozumieniu w/w dekretu, a zatem nie mogło spowodować utraty własności nieruchomości, która – tak jak prawdopodobnie było w wypadku spornej nieruchomości – niezgodnie z ówcześnie obowiązującym prawem została uznana za mienie opuszczone. Wobec tego Sąd Apelacyjny uznał, że chybione były wywody Sądu pierwszej instancji na temat możliwości zgodnego z prawem nabycia własności tej nieruchomości przez Skarb Państwa jako mienia opuszczonego na podstawie w/w przepisu.

Sąd Apelacyjny wskazał dalej, że nie oznacza to jednak, że dekret o majątkach opuszczonych i poniemieckich w ogóle nie mógł mieć zastosowania do tej nieruchomości. Rozważenia wymaga bowiem możliwość uznania spornej nieruchomości za mienie poniemieckie w rozumieniu art. 2 w/w dekretu. Dla zastosowania tego przepisu nie miało znaczenia, czy W. C. nie był obywatelem niemieckim, lecz obywatelem T. Miasta W., ponieważ obejmował on obie powyższe kategorie. Istotna była natomiast okoliczność, czy W. C. był osobą narodowości polskiej lub innej przez V. prześladowanej. Sąd pierwszej instancji w ogóle nie zwrócił na to uwagi, mimo że przytaczał treść w/w przepisu, a powódka wyraźnie powoływała się na to, że W. C. miał poczucie przynależności do narodu polskiego i posługiwał się językiem polskim. Zamiast rozważenia tej okoliczności w/w Sąd całkowicie zbędnie i błędnie za-jął się natomiast kwestią nieskorzystania przez T. C. z możliwości (wynikającej z przepisów dekretu z dnia 24 października 1947 r. o obywatelstwie Państwa Polskiego osób narodowości polskiej zamieszkałych na obszarze byłego T. Miasta W. oraz art. 1 i 2 ustawy z dnia 28 kwietnia 1946 r. o obywatelstwie Państwa Polskiego osób narodowości polskiej zamieszkałych na terenie Ziem Odzyskanych) uzyskania potwierdzenia przynależności do narodu polskiego i obywatelstwa polskiego, nie dostrzegając trafnie wytkniętej mu w apelacji okoliczności, że T. C., będący właścicielem spornej nieruchomości w okresie II wojny światowej i bezpośrednio po jej zakończeniu, nie mógł skorzystać z przewidzianej w tych przepisach możliwości wykazania przynależności do narodu polskiego, ponieważ zmarł jeszcze przed ich wejściem w życie.

W konsekwencji Sąd Apelacyjny wskazał, że otwarta pozostaje kwestia ustalenia, czy T. C., będąc przed II wojną światową obywatelem czy to T. Miasta W., w którego granicach znajdował się wówczas (...), czy to nawet obywatelem niemieckim, był osobą narodowości polskiej, w związku z czym szczegółowo zwrócił uwagę na okoliczności wymagające w tym zakresie rozważenia przez Sąd pierwszej instancji, ponieważ w przypadku uznaniu T. C. za osobę narodowości polskiej wyłączone byłoby zgodnie z art. 2 ust. 1 lit b. in fine dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich przejęcie przedmiotowej nieruchomości na własność Skarbu Państwa z mocy samego prawa, nawet gdyby wcześniej był on obywatelem T. Miasta W. lub obywatelem niemieckim.

Sąd Apelacyjny zwrócił ponadto uwagę na to, że powołanie się w zaświadczeniu Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w G. z dnia 9 marca 1976 r., stanowiącym podstawę wpisu Skarbu Państwa w księdze wieczystej prowadzonej dla przedmiotowej nieruchomości, na nabycie jej własności z mocy prawa na podstawie art. 2 ust. 1 lit. b dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich nie przesądza, że (...) C., jako jej poprzedni właściciel, nie był osobą narodowości polskiej lub innej przez V. prześladowanej, w związku z czym do spornej nieruchomości miała powyższa podstawa nabycia jej własności przez Skarb Państwa.

W ocenie Sądu Apelacyjnego rozważenia wymagało, czy wskutek dokonania powyższego wpisu spadkobiercy T. C., który poprzednio (aż do 1976 r.) był ujawniony w księdze wieczystej jako właściciel tej nieruchomości, rzeczywiście utracili jej własność, ponieważ błędny był pogląd Sądu pierwszej instancji, jakoby sam wpis Skarbu Państwa do księgi wieczystej mógł skutkować utratą własności przez spadkobierców T. C., a tym samym stanowić zdarzenie będące źródłem szkody, której naprawienia powódka domagała się w niniejszej sprawie, bowiem wpis właściciela do księgi wieczystej nie ma charakteru konstytutywnego, lecz deklaratoryjny, więc sam z siebie nie może skutkować utratą własności, jeśli nie ma do tego ważnej podstawy prawnej. Źródłem szkody nie mógł więc być ten wpis, gdyż istotne było przede wszystkim to, czy miał on odpowiednią podstawę prawną.

W konsekwencji Sąd Apelacyjny wskazał, że w przypadku uznania, że powyższy wpis nie miał takiej podstawy, rzeczywisty stan prawny nieruchomości, aczkolwiek odmienny od ujawnionego w treści księgi wieczystej, nie uległby zmianie, co oznaczałoby to, że także w 1976 r. nie nastąpiła jeszcze definitywna utrata własności przedmiotowej nieruchomości przez spadkobierców T. C., a tym samym nie powstałoby jeszcze po ich stronie roszczenie odszkodowawcze z tytułu zwrotu równowartości bezprawnie zabranej przez Skarb Państwa nieruchomości.

W tej sytuacji do rozważenia pozostaje kwestia możliwości uznania, czy taki skutek nastąpił dopiero z chwilą tzw. komunalizacji powyższej nieruchomości, czyli nabycia jej własności przez Gminę Miasta (...) na podstawie powołanych przez Sąd pierwszej instancji decyzji T. (...) (2) z 1991 r. Przyjmując bowiem, że to nabycie nastąpiło w dobrej wierze, skoro jego podstawę stanowiła ostateczna decyzja administracyjna, a co więcej dotyczyła ona nieruchomości, która zgodnie z treścią księgi wieczystej stanowiła własność Skarbu Państwa, to niezależnie od braku podstaw do nabycia własności spornej nieruchomości przez Skarb Państwa w oparciu o przepisy dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich, można byłoby uznać, że do wyrządzenia szkody doszło dopiero w wyniku wydania decyzji komunalizacyjnych, na podstawie których własność spornej nieruchomości została nabyta przez osobę trzecią, tj. inny podmiot niż Skarb Państwa, ponieważ od tej pory przestała już istnieć możliwość odzyskania tej nieruchomości w naturze przez jej właścicieli w osobach spadkobierców T. C.. Przed przyjęciem takiego wniosku konieczne byłoby jeszcze jednak rozważenie, czy Skarb Państwa nie nabył własności tej nieruchomości w drodze zasiedzenia na tzw. zasadach ogólnych, tj. z pominięciem przepisów dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich, które nie miały do niej zastosowania, ponieważ nie była ona majątkiem opuszczonym w rozumieniu art. 1 tego dekretu.

Sąd Apelacyjny wskazał, że przy ocenie takiej okoliczności należałoby wziąć pod uwagę, kiedy Skarb Państwa zamanifestował ze swojej strony wolę (animus ) posiadania powyższej nieruchomości w charakterze właściciela, tj. jako posiadacz samoistny, oraz czy mógł być wtedy uważany za posiadacza w dobrej wierze. Do zasiedzenia nie mogłoby bowiem prowadzić posiadanie w okresie, w którym uważał siebie jedynie za osobę sprawującą zarząd majątkiem opuszczonym (abstrahując od tego, że w tym wypadku sporna nieruchomość nie powinna być traktowana jako majątek opuszczony przez jej właściciela w związku z II wojną światową).

W okolicznościach tej sprawy należałoby zatem rozważyć, czy za początek biegu terminu zasiedzenia może zostać uznane dokonanie wpisu Skarbu Państwa w księdze wieczystej prowadzonej dla powyższej nieruchomości (w dniu 30 kwietnia 1976 r.) lub złożenie wniosku o dokonanie tego wpisu (w dniu 9 marca 1976 r.). Należałoby ponadto rozważyć, czy Skarb Państwa, składając wniosek o wpis własności na jego rzecz wyłącznie na podstawie zaświadczenia, które nie mogło stanowić samodzielnej podstawy dokonania takiego wpisu, może być traktowany jako posiadacz w dobrej wierze. Dopiero na podstawie takich okoliczności, dotyczących początku samoistnego posiadania spornej nieruchomości przez pozwanego i charakteru jego wiary jako posiadacza samoistnego, można byłoby ocenić, czy do dnia przekazania tej nieruchomości na rzecz Gminy Miasta (...) na mocy decyzji komunalizacyjnych nastąpiło już zasiedzenie jej własności przez Skarb Państwa. Taka okoliczność oznaczałaby bowiem, że Skarb Państwa skutecznie i zgodnie z prawem nabył własność nieruchomości należącej poprzednio do spadkobierców T. C., zanim przekazał ją w/w Gminie, a tym samym utrata jej własności przez tych spadkobierców nie byłaby następstwem bezprawnego zachowania pozwanego, lecz wynikała z zasiedzenia, które jest zdarzeniem zgodnym z prawem.

Sąd Apelacyjny wskazał następnie, że ustalenie, że nabycie własności spornej nieruchomości przez Skarb Państwa nastąpiło zgodnie z prawem, przesądziłoby o bezzasadności powództwa odszkodowawczego bez konieczności rozważania, czy pod-niesienie zarzutu przedawnienia nie naruszało zasad współżycia społecznego. Rozważenie tej okoliczności byłoby bowiem konieczne dopiero w wypadku uznania, że zachowanie pozwanego było bezprawne. Jednocześnie Sąd Apelacyjny zwrócił uwagę na okoliczności i zagadnienia, mogące mieć ewentualnie istotne znaczenie dla oceny sprzeczności zarzutu przedawnienia z zasadami współżycia społecznego.

Inaczej rzecz ujmując, po ustaleniu daty wymagalności dochodzonego obecnie roszczenia (oczywiście tylko w wypadku uznania, że przysługuje ono spadkobiercom T. C. z uwagi na bezprawność zachowania Skarbu Państwa), można byłoby rozważyć wszystkie okoliczności mające miejsce zarówno przed wyrządzeniem szkody, jak i po jej wyrządzeniu, nie tyle pod kątem przerwania biegu przedawnienia tego roszczenia, co pod kątem oceny, czy w świetle zasad współżycia społecznego pozwany może skutecznie podnieść zarzut jego przedawnienia.

Podsumowując, w ocenie Sądu Apelacyjnego w toku ponownego rozpoznania sprawy konieczne było rozważenie, czy pozwany doprowadził do utraty własności spornej nieruchomości przez spadkobierców T. C. w sposób zgodny z prawem (na podstawie art. 34 dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich jako mienia opuszczonego lub na podstawie art. 2 tego dekretu jako mienia poniemieckiego albo w drodze zasiedzenia na zasadach ogólnych), a jeśli nie to, kiedy powstało roszczenie odszkodowawcze dochodzone przez powódkę oraz kiedy stało się ono wymagalne i kiedy uległo przedawnieniu, a w końcu – czy podniesienie zarzutu przedawnienia zasługuje na uwzględnienie w świetle art. 5 k.c. Jako ostatnia okoliczność ustalenia może wymagać wysokość odszkodowania (zwłaszcza za pomocą opinii biegłego zgodnie z wnioskiem dowodowym powódki), gdyby Sąd pierwszej instancji doszedł do przekonania, że zachowanie pozwanego nie było zgodne z prawem, a podniesienie zarzutu przedawnienia dochodzonego roszczenia było sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Po ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 26 maja 2021 r. oddalił powództwo i odstąpił od obciążania powódki kosztami postępowania.

Z uzasadnienia powyższego wyroku wynika, że Sąd pierwszej instancji dokonał ustaleń faktycznych, dotyczących okoliczności, związanych ze stanem prawnym i faktycznym przedmiotowej nieruchomości, począwszy od 1931 r., kiedy jej właścicielem został T. C. (poprzednik prawny powódki), ze szczególnym uwzględnieniem okresu po II wojnie światowej, na podstawie tego samego materiału dowodowego jak poprzednio, biorąc pod uwagę, że w toku ponownego rozpoznania sprawy strony nie przedstawiły dodatkowego materiału dowodowego, jak również nie było podstaw do dokonania odmiennej oceny wiarygodności zebranego materiału.

Dokonując oceny prawnej ustalonych okoliczności, Sąd Okręgowy – z powołaniem się na powyższe stanowisko Sądu Apelacyjnego – wskazał w pierwszej kolejności, że do przedmiotowej nieruchomości nie miały zastosowania przepisy dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich, ponieważ nie stanowił on majątku opuszczonego w rozumieniu tych przepisów, jak również można przyjąć, że istnieją podstawy do uznania, że T. C. był osobą mającą poczucie przynależności do narodu polskiego, a jego spadkobiercy posiadali obywatelstwo polskie, więc można uznać, że mieli przeświadczenie, że są osobami narodowości polskiej, co w ich przypadku nigdy nie było kwestionowane. W konsekwencji Sąd ten uznał, że nie utracili oni własności spornej nieruchomości na podstawie w/w dekretu.

W związku z tym Sąd pierwszej instancji rozważył, czy pozwany nabył własność tej nieruchomości w drodze zasiedzenia. W tym zakresie uznał, że bieg zasiedzenia mógł rozpocząć się najwcześniej w 1976 r., tj. w chwili złożenia przez Skarb Państwa wniosku o wpisanie go jako właściciela w księdze wieczystej prowadzonej dla tej nieruchomości, ponieważ dopiero od tamtej chwili można przyjąć, że Skarb Państwa traktował siebie jako jej posiadacza samoistnego. Sąd uznał ponadto, że pozwany był posiadaczem samoistnym w złej wierze, w związku z czym zasiedzenie mogłoby nastąpić po upływie dwudziestoletniego terminu jej posiadania. Oznacza to, że do momentu wydania decyzji komunalizacyjnych w 1991 r. nie nabył jej własności w drodze zasiedzenia, wobec czego w wyniku ich wydania doszło do wyrządzenia szkody, ponieważ nastąpiła definitywna utrata nieruchomości przez spadkobierców T. C..

W tej sytuacji Sąd Okręgowy uznał, że rozporządzając sporną nieruchomością na rzecz Gminy (...) pozwany działał bezprawnie, ponieważ nie posiadał uprawnień właścicielskich do tej nieruchomości. Nie ma przy tym znaczenia, że ważność decyzji komunalizacyjnych nie została podważona, ponieważ w tej sprawie nie stanowiło to przesłanki, od której zależała możliwość dochodzenia odszkodowania od Skarbu Państwa.

Następnie Sąd Okręgowy wskazał, że powództwo podlegało jednak oddaleniu z powodu przedawnienia dochodzonego roszczenia, które nastąpiło najpóźniej z dniem 10 października 2001 r. Bieg terminu przedawnienia roszczenia odszkodowawczego wobec Skarbu Państwa rozpoczął się bowiem w dniu 10 października 1991 r. i nigdy nie został skutecznie przerwany.

Sąd ten uznał ponadto za niezasadny zarzut naruszenia art. 5 k.c. wskutek nadużycia przez pozwanego prawa podmiotowego w wyniku skorzystania z uprawnienia do powołania się na zarzut przedawnienia dochodzonego przez powódkę roszczenia. W pierwszej kolejności zwrócił uwagę, że dla oceny tego zarzutu nie mają znaczenia zdarzenia i okoliczności, związane z osobą T. C. lub jego spadkobierców, zwłaszcza sprzed 1991 r., tj. sprzed powstania tego roszczenia. Dotyczy to w szczególności twierdzeń powódki o błędnych decyzjach i działaniach organów państwowych. Sąd Okręgowy podkreślił ponadto, że sporne roszczenie powstało w okresie, w którym doszło już (w 1989 r.) do zmiany ustrojowej państwa polskiego, w tym sądownictwa, więc spadkobiercy T. C. mogli i powinni byli niezwłocznie podjąć działania mające na celu uzyskanie odszkodowania, ale tego nie uczynili, podejmując jedynie próby podważenia decyzji komunalizacyjnych. Niemniej nawet w postanowieniu Krajowej Komisji Uwłaszczeniowej z dnia 12 marca 1998 r. wprost wskazano, że spadkobiercy właścicieli utraconych nieruchomości mają możliwość dochodzenia swoich roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa na drodze cywilnoprawnej. W związku z tym w 1999 r. I. C. wniósł pozew o przywrócenie posiadania (nota bene nie przeciwko Skarbowi Państwa), ale nie wywołał on żadnego skutku, ponieważ postępowanie zostało umorzone w 2001 r. z przyczyn leżących po stronie powodowej. Od tamtej pory, tj. przez okres osiemnastu lat, nie podjęto już żadnej innej czynności, mającej na celu uzyskanie odszkodowania.

Sąd Okręgowy ocenił, że tak wieloletnie zaniechanie dochodzenia roszczenia należy uznać za całkowity brak staranności po stronie spadkobierców T. C., ponieważ nie było żadnych przeszkód prawnych lub faktycznych do wystąpienia z żądaniem przyznania odszkodowania za przedmiotową nieruchomość. Sąd podkreślił, że jego spadkobiercy mieli świadomość, w jaki sposób powinni dochodzić odszkodowania, już od chwili uzyskania pouczenia w w/w postanowieniu z dnia 12 marca 1998 r., a także w chwili wytoczenia powództwa w sprawie (...), ale zaniechali dalszego prowadzenia tego postępowania. Powódka nie wskazała natomiast żadnej usprawiedliwionej przyczyny, dla której przez tak długi okres nie podjęto stosownych kroków prawnych mających na celu uzyskanie odszkodowania.

Sąd Okręgowy dodał, że oceny zarzutu przedawnienia nie może zmienić postawa pozwanego przed 1989 r., ponieważ w późniejszym okresie istniały już możliwości skutecznego dochodzenia roszczeń odszkodowawczych, ale wymagało to należytej staranności osób uprawnionych do jego domagania się. Tymczasem z powództwem o odszkodowanie wystąpiono dopiero po 27 latach od wyrządzenia szkody, więc tak znaczne przekroczenie terminu przedawnienia nie powinno podlegać ochronie na podstawie art. 5 k.c.

Powyższy wyrok zastał zaskarżony w całości przez powódkę apelacją, opartą na zarzutach:

1) naruszenia art. 5 k.c. przez odmowę jego zastosowania i uznanie, że powołanie się przez pozwanego na przedawnienie nie było w okolicznościach rozstrzyganej sprawy nadużyciem prawa i nie naruszało zasady sprawiedliwości, uczciwości i zaufania obywateli do państwa,

2) art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. przez oddalenie jej wniosków dowodowych o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego i dokumentów w postaci historycznej księgi wieczystej z uwagi na ich błędne uznanie, że są zbędne dla rozstrzygnięcia.

Na tych podstawach powódka wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania oraz zasądzenia na jej rzecz kosztów procesu według norm przepisanych.

Pozwany wniósł o oddalenie apelacji i zasądzenie od powódki kosztów postępowania apelacyjnego.

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje

Apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie.

Sąd Apelacyjny, jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, zapoznał się zgod-nie z art. 382 k.p.c. z całością zebranego w sprawie materiału dowodowego i w rezultacie doszedł do wniosku, że w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia może – stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c. – aprobować i przyjąć za własne ustalenia faktyczne, które zostały dokonane przez Sąd pierwszej instancji, ponieważ są one zgodne z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego, a jego ocena odpowiada zasadom, określonym w art. 233 § 1 k.p.c. i jednocześnie jest w pełni zgodna z własną oceną Sądu Apelacyjnego.

Pokreślić można, że Sąd pierwszej instancji trafnie zwrócił uwagę, że w toku ponownego rozpoznania sprawy strony nie przedłożyły dodatkowego materiału dowodowego. Ponadto, nawet w świetle rozważań i wskazówek, zawartych w uzasadnieniu poprzedniego wyroku Sądu Apelacyjnego, strony w zasadzie nie przedstawiły nowych okoliczności lub argumentów, które uzasadniałyby dokonanie odmiennej oceny zebranego materiału dowodowego lub przyjęcie innych ustaleń faktycznych.

Dodać przy tym należy, że w zaskarżonym obecnie wyroku Sąd pierwszej instancji generalnie rozstrzygnął większość spornych zagadnień na korzyść powódki. Dotyczy to w szczególności braku podstaw do uznania, że pozwany nabył skutecznie własność przedmiotowej nieruchomości na którejkolwiek z podstaw szczególnych, przewidzianych w przepisach dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich lub na zasadach ogólnych w drodze zasiedzenia. Skutkowało to stwierdzeniem zgodnym z interesem po-wódki, że pozwany bezprawnie rozporządził tą nieruchomością na rzecz osoby trzeciej (Gminy Miasta (...)), wskutek czego wyrządził szkodę jej poprzednim właścicielom, czyli spadkobiercom T. C., w tym powódce. Wyłączną przyczyną oddalenia powództwa było natomiast uwzględnienie przez Sąd Okręgowy podniesionego przez pozwanego zarzutu przedawnienia dochodzonego przez powódkę roszczenia odszkodowawczego, z czym wiązało się uznanie, że wbrew powódce podniesienie tego zarzutu nie było sprzeczne z art. 5 k.c.

W tej sytuacji podniesiony przez powódkę zarzut naruszenia art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. nie mógł podważyć prawidłowości podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku. Z jednej strony wskazać należy, że okoliczności, jakie mogłyby wynikać z treści historycznej księgi wieczystej prowadzonej dla spornej nieruchomości, a także z oryginalnych dokumentów znajdujących się w dyspozycji Dekanatu (...) Kościoła (...), zostały już rozstrzygnięte na korzyść powódki, gdyż – jak była mowa wyżej – Sąd pierwszej instancji uznał, że nie było podstaw do nabycia przez Skarb Państwa własności tej nieruchomości na podstawie przepisów dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich, a także w drodze zasiedzenia.

Z drugiej strony zauważyć trzeba, że ocena dochodzonego powództwa była dokonywana najpierw co do zasady, a dopiero następnie mogłaby ewentualnie (gdyby okazało się ono usprawiedliwione co do zasady) być dokonana co do wysokości. W związku z tym wobec uznania, że dochodzone roszczenie, chociaż co do zasady powstało, nie może zostać obecnie uwzględnione z powodu jego przedawnienia, bezprzedmiotowe by-łoby dokonywanie jego oceny co do wysokości. W konsekwencji Sąd Okręgowy zasadnie pominął wnioskowany przez powódkę dowód z opinii biegłego, ponieważ w tym przypadku dotyczył on okoliczności, które nie miały istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia.

W tym stanie rzeczy jedyną kwestią, która mogła mieć ewentualnie merytoryczne znaczenie w tej sprawie, było to, czy Sąd Okręgowy słusznie ocenił, że nie ma podstaw do uznania, że pozwany, podnosząc zarzut przedawnienia dochodzonego roszczenia, nadużył przysługującego mu prawa podmiotowego, czego dotyczy zarzut apelacyjny na-ruszenia art. 5 k.c. Dla porządku podkreślić bowiem należy, że powódka nie kwestionuje, że doszło do przedawnienia dochodzonego roszczenia, lecz uważa jedynie, że w okolicznościach niniejszej sprawy skorzystanie przez pozwanego z zarzutu przedawnienia powinno zostać uznane za sprzeczne z art. 5 k.c.

Oceniając powyższy zarzut apelacyjny w kontekście argumentacji przedstawionej przez powódkę w uzasadnieniu apelacji, w pierwszej kolejności nie można zgodzić się z nią, że Sąd Okręgowy powinien uwzględnić także okoliczności i zdarzenia sprzed 1991 r. Argumentacja powódki w tym zakresie sprowadza się do kontestowania poglądu, że zmiany ustrojowe, jakie nastąpiły w Polsce po 1989 r., miały istotne znaczenie dla możliwości skutecznego wystąpienia przez spadkobierców T. C. z roszczeniami w stosunku do Skarbu Państwa. Zauważyć trzeba, że skarżąca decydujące znaczenie na-daje subiektywnym okolicznościom leżącym po stronie osób uprawnionych, wskazując, że z uwagi na bezprawne zachowanie pozwanego przed 1991 r. utracili oni poczucie sprawczości i nadziei, że możliwe jest jeszcze odzyskanie utraconej nieruchomości.

Takie stanowisko powódki jest nieprzekonujące. Zauważyć trzeba, że Sąd Apelacyjny w swoim poprzednim wyroku nie stwierdził kategorycznie, że zarzut przedawnienia w ogóle nie powinien zostać uwzględniony z uwagi na zachowanie pozwanego sprzed 1991 r., lecz wskazywał przede wszystkim na konieczność ustalenia, czy zachowanie pozwanego było bezprawne, a jeśli tak, to kiedy ewentualnie powstało roszczenie odszkodowawcze po stronie spadkobierców T. C.. W związku z tym nie negując twierdzeń powódki, że bezskuteczne ubieganie się przez nich przed 1991 r. o zwrot spornej nieruchomości mogło wpływać na ich przekonanie o braku szans („beznadziejności”) na powodzenie ich starań, nie można jednak pominąć po pierwsze tego, że stosownie do wytycznych Sądu Apelacyjnego stwierdzono, że w ogóle nie doszło do utraty przez nich własności przedmiotowej nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa, wobec czego jej przekazanie innemu podmiotowi w drodze decyzji komunalizacyjnych było bezprawne. Podkreślić przy tym należy, że nie chodzi wprost o wadliwość tych decyzji, lecz o to, że w wyniku ich wydania, mimo że Skarb Państwa, nie był właścicielem objętych nimi nieruchomości, doszło do bezprawnego wyrządzenia szkody ich dotychczasowym właścicielom, którzy w rezultacie utracili możliwość jej odzyskania w naturze i mogli domagać się jedynie naprawienia swojej szkody za pomocą pieniężnego roszczenia odszkodowawczego. Wobec tego pozwany bezpodstawnie powoływał się na swoją obronę na brak podważenia tych decyzji, ponieważ mogłoby to mieć znaczenie tylko dla ich beneficjenta (czyli Gminy Miasta (...)), ale nie może być równoznaczne ze stwierdzeniem, że ich przekazanie na jej rzecz w ogóle nie może rodzić odpowiedzialności odszkodowawczej po stronie pozwanego w stosunku do poprzednich właścicieli.

Po drugie, wskazać trzeba, że Sąd pierwszej instancji wziął pod uwagę, że co najmniej od 1998 r. spadkobiercy T. C., którzy bezskutecznie kwestionowali decyzje komunalizacyjne, dotyczące przedmiotowej nieruchomości, wiedzieli już, że nie odzyskają jej w naturze (czyli nie będzie możliwy jej fizyczny zwrot na ich rzecz), lecz mogą dochodzić jedynie roszczeń odszkodowawczych w stosunku do Skarbu Państwa. Co więcej, podjęli nawet wtedy nieprawidłową, a przede wszystkim nieskuteczną, próbę wystąpienia z roszczeniem na drogę cywilną (tj. przeciwko Gminie Miasta (...), która zakończyła się umorzeniem postępowania).

Po trzecie, Sąd Okręgowy kierował się tym, że poza powyższą nieskuteczną i nie-prawidłową próbą osoby uprawnione do odszkodowania nie podjęły żadnych innych starań o uzyskanie należnego odszkodowania. Podkreślił przy tym bardzo znaczną długość okresu ich bierności, wynoszącą do chwili wniesienia w 2018 r. pozwu w niniejszej sprawie około 27 lat, licząc od chwili wydania decyzji komunalizacyjnych, jako zdarzenia, z którym należy wiązać wyrządzenie przedmiotowej szkody.

Zauważyć trzeba, że powódka w istocie nie kwestionuje w apelacji powyższych ustaleń i wniosków Sądu pierwszej instancji, lecz próbuje interpretować je na swoją korzyść. Wskazuje zwłaszcza, że nie można mówić o całkowitym braku staranności spadkobierców T. C., skoro podjęli próbę zakwestionowania decyzji komunalizacyjnych oraz wystąpili następnie na drogę sądową. Pomija jednak, że w/w Sąd miał te okoliczności na uwadze, ale jednocześnie kierował się tym, że w następnym okresie nie zostały podjęte jakiekolwiek inne czynności, zmierzające, choćby tylko w subiektywnym przekonaniu uprawnionych, do uzyskania odszkodowania za utraconą bezprawnie nieruchomość.

W tym kontekście podkreślić trzeba, że nie może mieć decydującego znaczenia ani to, że uprawnieni (spadkobiercy T. C.) byli już w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku osobami wiekowymi, gdyż urodzili w latach (...) wieku, ani to, że nie mieli odpowiedniej znajomości prawa, ponieważ takie okoliczności nie mogą przesądzić o tym, że nie posiadali możliwości – czy to samodzielnie, czy to przy pomocy swoich osób bliskich, które były młodsze lub miały lepszą świadomość prawną, czy to wreszcie przy pomocy profesjonalnych pełnomocników, ustanowionych z wyboru lub z urzędu – wystąpienia z prawidłowo sformułowanymi i skierowanymi roszczeniami odszkodowawczymi. Zauważyć przy tym można, że z zebranego w sprawie materiału nie wynika, dlaczego dopiero w 2019 r. właśnie powódka, nota bene także występująca samodzielnie bez profesjonalnego pełnomocnika procesowego, była w stanie wystąpić z roszczeniem odszkodowawczym, które okazało się jednak niezasadne generalnie wyłącznie z powodu jego przedawnienia, i to bardzo znacznego.

Nie ma więc podstaw do podważenia wniosku Sądu pierwszej instancji, że uprawnieni do odszkodowania (tj. spadkobiercy T. C.) przez bardzo długi okres zachowali niezasługującą na zrozumienie i akceptację bierność w dochodzeniu odszkodowania, mimo że już co najmniej od 1998 r. wiedzieli, że własność spornej nieruchomości została przez nich bezpowrotnie utracona i mogą dochodzić co najwyżej odszkodowania za nią. Całkowicie dowolne jest więc powoływanie się przez powódkę na brak ich wiedzy i doświadczenia jako przyczyny mające usprawiedliwiać niewystąpienie przez nich z roszczeniem odszkodowawczym nie tylko przed upływem stosunkowo długiego, bo dziesięcioletniego, terminu przedawnienia, czyli przed dniem 10 października 2001 r., ale przez niemal dwie kolejne długości tego okresu (przed końcem czerwca 2019 r.).

W nawiązaniu do argumentacji powódki, odwołującej się do braku zaufania do zmiany sposobu funkcjonowania organów państwowych po 1989 r., w tym wymiaru sprawiedliwości oraz do braku możliwości lub środków technicznych (np. dostępu do Internetu czy choćby telefonu), podkreślić trzeba, że niewątpliwie w miarę upływu czasu te argumenty są co raz mniej przekonujące. Inaczej mówiąc, nawet o ile można byłoby zaakceptować tezę, że jeszcze bezpośrednio po 1989 r. spadkobiercy T. C., zwłaszcza na bazie swoich wcześniejszych negatywnych doświadczeń odnośnie do zgodności działań organów państwa polskiego z prawem, mogli jeszcze nadal nie mieć zaufania co do zmiany ich nastawienia i sposobu działania, a także mogli jeszcze nie mieć wiedzy co do możliwości skutecznego dochodzenia odszkodowania za bezprawne działania takich organów, to niewątpliwie im dalej od wystąpienia tych zmian ustrojowo – politycznych taka teza staje się co raz bardziej wątpliwa i dyskusyjna.

Nie można więc jedną miarą oceniać okresu bezpośrednio po 1989 r., jak i okresu, w jakim biegł termin przedawnienia przedmiotowego roszczenia odszkodowawczego (praktycznie do końca 2001 r.), a także jeszcze późniejszego okresu i w gruncie rzeczy dowolnie przyjmować, że z podanych przez powódkę przyczyn dopiero w 2019 r. mogła ona realnie skorzystać z uprawnienia do dochodzenia tego roszczenia. Akceptacja tego stanowiska sprowadzałaby się praktycznie do bezkrytycznego przyjęcia, że o tym kiedy wystąpi ona z tym roszczeniem, decydują w zasadzie subiektywne przyczyny leżące po jej stronie.

W konsekwencji na aprobatę zasługuje stanowisko Sądu pierwszej instancji, który zwrócił uwagę na cel przedawnienia, który polega na ustabilizowaniu stosunków prawnych z upływem przepisanego terminu, podkreślając przy tym, że w tym przypadku chodzi o bardzo długi okres, znacznie przekraczający ustawowy termin przedawnienia, w którym powódka (lub inni uprawnieni) nie wystąpili z dochodzonym roszczeniem, mimo że mogli i powinni byli to uczynić, ponieważ wiedzieli, że właściwa do jego dochodzenia jest droga sądowa, a jednocześnie nie można zgodzić się z nimi, że skorzystanie z tej drogi było niemożliwe lub nie dawało jakichkolwiek szans na uzyskanie odszkodowania z uwagi na to, że było skierowane przeciwko organom państwowym, które bezprawnie odebrały im przedmiotową nieruchomość. W przeciwnym razie należałoby nadać decydujące znaczenie nie tyle obiektywnym okolicznościom, lecz subiektywnym przyczynom, z powodu których uprawnieni nie występowali z przedmiotowym roszczeniem przez niemal trzydzieści lat, licząc od 1991 r. do 2019 r.

Konkludując, subiektywne i bardzo głębokie przekonanie powódki o sprzeczności skorzystania przez pozwanego z zarzutu przedawnienia z zasadami współżycia społecznego w rozumieniu art. 5 k.c. nie może w okolicznościach rozstrzyganej sprawy przeważyć nad obiektywną oceną, z której wynika, że nie ma usprawiedliwionych podstaw do tak znacznego przekroczenia przez spadkobierców T. C., w tym przez skarżącą, terminu przedawnienia dochodzonego roszczenia.

Mając powyższe na uwadze, Sąd Apelacyjny oddalił apelację na podstawie art. 385 k.p.c. jako bezpodstawną. Natomiast o kosztach postępowania apelacyjnego rozstrzygnął na podstawie art. 102 k.p.c., biorąc pod uwagę trudną sytuację życiową i materialną powódki, przedstawioną na potrzeby ubiegania się przez nią o zwolnienie od opłaty od apelacji oraz charakter dochodzonego roszczenia i subiektywne przekonanie powódki o zasadności roszczenia, które okazało się chybione wyłącznie z uwagi na uwzględnienie podniesionego przez pozwanego zarzutu przedawnienia tego roszczenia.

Na oryginale właściwy podpis.

Potrzebujesz pomocy prawnej w podobnej sprawie?
Znajomość orzecznictwa to jedno — zastosowanie go w Twojej sprawie to drugie. Znajdź na Prawnet zweryfikowanego prawnika od takich spraw.
Znajdź prawnika

Tekst pochodzi z publicznego rejestru SAOS (saos.org.pl). Prawnet nie jest wydawcą tego orzeczenia. Analiza AI i streszczenie AI są materiałem pomocniczym — zweryfikuj je z treścią orzeczenia przed powołaniem.