Treść orzeczenia
Sygn. akt I C 2661/23
Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
25 lutego 2025 roku
Sąd Rejonowy dla miasta stołecznego Warszawy w Warszawie w I Wydziale Cywilnym w składzie:
Przewodniczący: asesor sądowy Mateusz Janicki
po rozpoznaniu na rozprawie 18 lutego 2025 roku w A. przy udziale protokolanta T. D. sprawy z powództwa L. W. przeciwko H. W. i N. W. o zapłatę
1. oddala powództwo główne i ewentualne;
2. zasądza od powoda na rzecz pozwanej H. W. 7 200 zł (siedem tysięcy dwieście złotych) tytułem zwrotu kosztów procesu;
3. zasądza od powoda na rzecz pozwanego N. W. 8 856 zł (osiem tysięcy osiemset pięćdziesiąt sześć złotych), w tym 1 656 zł (tysiąc sześćset pięćdziesiąt sześć złotych) należnego podatku od towarów i usług, tytułem zwrotu kosztów zastępstwa przez reprezentanta, oddalając dalej idący wniosek o zwrot kosztów zastępstwa.
Uzasadnienie
L. W. wniósł o zasądzenie od N. W. i H. W. solidarnie 38 935 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 6 grudnia 2022 r. do dnia zapłaty oraz zwrotu kosztów procesu według norm przepisanych. Wskazał, że dochodzi zwrotu nienależnego świadczenia w postaci uiszczonych alimentów w części przekraczającej kwotę, na którą z datą wsteczną zostały ustalone później zapadłym prawomocnym wyrokiem sądu (pozew k. 3-19).
H. W. wniosła o oddalenie powództwa i zasądzenie od powoda zwrotu kosztów procesu według norm przepisanych. Podniosła zarzut braku legitymacji biernej (świadczenie było spełniane na rzecz N. W., jedynie do rąk pozwanej), zużycia środków na utrzymanie N. W. (art. 409 k.c.), spełnienia świadczenia czyniącego zadość zasadom współżycia społecznego (art. 411 pkt 2 k.c.) (odpowiedź na pozew k. 108-110).
N. W. wniósł o oddalenie powództwa. Podniósł zarzut braku legitymacji biernej (ponieważ małoletni nie miał własnego majątku, a środki były przekazywane matce i wchodziły w skład jej majątku), zużycia środków na swoje utrzymanie, braku obowiązku liczenia się z obowiązkiem ich zwrotu (art. 409 k.c.), spełnienia świadczenia czyniącego zadość zasadom współżycia społecznego (art. 411 pkt 2 k.c.), sprzeczności z zasadami współżycia społecznego dochodzenia przez powoda zwrotu kwot łożonych jako alimenty na małoletnie dziecko (art. 5 k.c.) (pismo przygotowawcze k. 147-149)
Sąd oparł się na następujących bezspornych faktach:
Wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie z 20 marca 2017 r., VI C (...) (wyrok rozwodowy) L. W. został zobowiązany do łożenia alimentów na rzecz małoletniego syna (...) W. (ur. (...)) w wysokości 3 200 zł miesięcznie.
Pozwem wniesionym 12 października 2018 r. L. W. wniósł o obniżenie alimentów do 1 200 zł miesięcznie (ostatecznie, po modyfikacji, do 1 000 zł miesięcznie) od dnia wniesienia pozwu.
Wyrokiem Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy w Warszawie z 17 grudnia 2021 r., VI RC 382/18 obniżono alimenty do 2 300 zł miesięcznie, poczynając od 21 stycznia 2019 r.
Wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie z 7 listopada 2022 r., VI Ca 348/22 obniżono alimenty do 1 900 zł miesięcznie, poczynając od 21 stycznia 2019 r.
W toku postępowania w trybie zabezpieczenia, tymczasowo na czas trwania postępowania:
- postanowieniem z 18 marca 2019 r. obniżono alimenty do 2 500 zł miesięcznie, a na skutek zażalenia – postanowieniem z 9 sierpnia 2019 r. oddalono wniosek o zabezpieczenie;
- postanowieniem z 25 listopada 2019 r. obniżono alimenty do 2 500 zł miesięcznie, a na skutek zażalenia – postanowieniem z 9 sierpnia 2019 r. oddalono wniosek o zabezpieczenie;
- postanowieniem z 29 marca 2021 r. obniżono alimenty do 1 700 zł miesięcznie, a na skutek zażalenia – postanowieniem z 22 grudnia 2021 r. oddalono zażalenie;
- postanowieniem z 25 stycznia 2022 r. podwyższono alimenty do 2 300 zł miesięcznie.
L. W. łożył alimenty zgodnie z orzeczeniami sądów, w tym po uwzględnieniu zażaleń N. W. uzupełniał je. W związku z tym za miesiące od stycznia 2019 r. do marca 2021 r. uiszczał (uwzględniając wyrównania) po 3 200 zł, za miesiące od kwietnia 2021 r. do grudnia 2021 r. – po 1 700 zł, od stycznia 2022 r. do października 2022 r. – po 2 300 zł.
Pismem z 8 listopada 2022 r., doręczonym H. W. 28 listopada 2022 r., L. W. wezwał ją, w tym jako przedstawicielkę ustawową N. W., do zwrotu 42 535 zł nadpłaconych alimentów w terminie 7 dni.
Ponadto sąd ustalił, co następuje
H. W. otrzymane alimenty zużyła na utrzymanie N. W., nie poczyniła z tych alimentów oszczędności.
Sąd ustalił powyższe na podstawie zeznań pozwanej, które ocenił w tym zakresie za wiarygodne, a także na podstawie dowodów z dokumentów dołączonych do pisma pełnomocnika pozwanej z 28 maja 2024 r. (k. 1618-1860), tzn. wyciągów z rachunków bankowych, potwierdzeń przelewów, rachunków, paragonów. Sąd miał na względzie, że nie jest możliwe pełne i dokładne wykazanie (ani ustalenie przez sąd) zwydatkowania środków na codzienne utrzymanie (rozbicie na poszczególne wydatki), chociażby z uwagi na posługiwanie się gotówką (w tym w rozliczeniach z opiekunką) i niegromadzenie rachunków. Pewną próbą były złożone przez pozwaną wykazy (k. 1618-1620). Z tego względu na zasadzie art. 299 k.p.c. zeznania pozwanej stanowiły adekwatny dowód dla wykazania tej kwestii, o wystarczającej mocy dowodowej i wiarygodny, mając na uwadze jego korelację z dowodami z dokumentów dołączonych do pisma pełnomocnika pozwanej z 28 maja 2024 r. (k. 1618-1860).
Sąd nie podzielił stanowiska powoda, że pozwana powinna była zbierać rachunki od momentu zawiśnięcia sporu o obniżenie alimentów. Spór ten ogniskował się bowiem wokół kwestii związanych z potrzebami dziecka i z ciężarem wykazania tych okoliczności pozwana musiała się liczyć. Za daleko idące jest w ocenie sądu rozumowanie powoda, który wywodzi, że pozwana powinna była antycypować nie tylko to, że przegra (w części) tamten proces, ale i że powód wszcznie inny proces (niniejsze postępowania) o zwrot alimentów.
Sąd miał też na uwadze, że o ile prawdopodobnie możliwe byłoby utrzymanie dziecka za kwotę niższą niż łożone przez powoda alimenty, to nie jest wcale zdumiewające (nieprawdopodobne) wydawanie łożonych przez powoda kwot (3 200 zł miesięcznie) na utrzymanie dziecka, w tym uwzględniając koszt przedszkola i stałej pomocy opiekunki w A. (powód abstrahuje od tego, jakie są koszty opiekunki pełnoetatowej w A., gdyby to uwzględnił, ponoszony przez pozwaną koszt opiekunki, która regularnie pomagała w mniejszym wymiarze, a sporadycznie w większym, nie budzi wątpliwości). Nie jest przedmiotem tego postępowania ocena, czy postępowanie takie było oszczędne i racjonalne, wystarczające jest bowiem ustalenie, że kwoty te zostały wydane.
Nie budzi też wątpliwości sądu, w tym w świetle zasad doświadczenia życiowego, że matki, kierując się silnymi uczuciami do dzieci, niejednokrotnie chcą utrzymać je na możliwie najwyższym poziomie, w jakim są w stanie to zrobić, nieraz przekraczającym racjonalnie oceniane możliwości rodziny. Wiadomym jest też, że na utrzymanie można wydać bardzo różne kwoty, w zależności od przyjętego modelu i podejścia do oszczędzania, hierarchii wartości etc.
Tym samym zeznania powoda, oparte nie na wiedzy o wydatkach pozwanej tylko na domysłach i wnioskowaniach (w tym na podstawie ustaleń sądów co do wysokości usprawiedliwionych potrzeb sądu – podkreślić należy, że ustalenia te są rozbieżne między poszczególnymi judykatami), nie mogły podważyć ww. oceny zeznań pozwanej ani doprowadzić do poczynienia innych ustaleń co do okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy.
Sąd miał też na uwadze, że o ile siłą rzeczy kwot wypłaconych w bankomatach nie dało się rozliczyć (też mając na uwadze wielość charakter codziennych wydatków), o tyle zarzut powoda, jakoby pozwana sprzeniewierzała alimenty, przelewając je na swój rachunek oszczędnościowy, został obalony zgromadzonymi w aktach wyciągami bankowymi (k. 1631-1719), z których wynika, że rozchody z tego rachunku oszczędnościowego ograniczone były do zwrotnych przelewów na rachunek bieżący pozwanej. Tym samym nie sposób z przelewów z rachunku bieżącego na rachunek oszczędnościowy czynić pozwanej zarzutu, skoro po pierwsze, kwoty te wracały później na ten sam rachunek, z którego pochodziły (co odpowiada wiarygodnym zeznaniom pozwanej w tej kwestii, i ogólnie uwiarygadnia całokształt jej zeznań), a po drugie, pozwana również zarabiająca w związku z pracą zawodową, miała pełne prawo oszczędzać pieniądze.
Sąd miał też na uwadze, że zwydatkowane przez pozwaną alimenty w kwotach (co najwyżej) po 3 200 zł miesięcznie odpowiadały kwotom, które sam powód niegdyś (w sprawie rozwodowej) zaakceptował. O ile ma obecnie prawo żądać ich obniżenia, o tyle niezrozumiała jest postawa powoda, który stara się z twierdzenia o ich zwydatkowaniu uczynić twierdzenie niedorzeczne, niemożliwe do zaistnienia. Sąd miał też na uwadze, że nie jest łatwa zmiana poziomu życia, przeciwnie – po przyzwyczajeniu się do życia na pewnym poziomie (do pewnego poziomu alimentów) istnieje tendencja do utrzymywania tego poziomu. Sąd miał też na uwadze, że wbrew stanowisku powoda środki te były łożone przez niego co do zasady regularnie (wyrównywanie różnic po zmianie postanowień zabezpieczających było wyjątkiem w skali całego okresu objętego powództwem).
Powód, mimo że reprezentowany przez zawodowego pełnomocnika procesowego (a i sam wykonujący zawód prawniczy), w niniejszym postępowaniu „zalał” sąd setkami stron kserokopii z akt innej sprawy, na ogół niemających znaczenia dla niniejszego postępowania, czego jaskrawym przykładem było złożenie kserokopii donosów w trybie dyscyplinarnym na sędziów innego wydziału tut. sądu w związku z zarzucanymi im nieprawidłowościami co do procedowania w innej sprawie. Powód uczynił to, mimo uprzedzenia przez przewodniczącego, że strona może złożyć konkretne dokumenty z podaniem konkretnych istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy twierdzeń, które z nich wywodzi. Termin był z powodem uzgadniany, nie jest więc wytłumaczeniem złożenia tych setek stron kserokopii krótki zakreślony termin. Podobnie bez znaczenia dowodowego są pisma procesowe składane w innej sprawie, a już z pewnością pisma procesowe autorstwa powoda lub jego pełnomocnika (pisma pozwanej mogłyby być wskazywane jako dowód na niewiarygodność jej zeznań w niniejszej sprawie, ale tylko wówczas, gdyby powód wskazał konkretne sprzeczności między twierdzeniami z innego postępowania a zeznaniami w niniejszym postępowaniu). Bez znaczenia są też uzasadnienia orzeczeń sądów, jako że oceny dowodów czy potrzeb dokonane w tych uzasadnieniach na zasadzie art. 365 k.p.c. nie wiążą sądu, bowiem nie są prawomocnymi rozstrzygnięciami a jedynie motywami tych rozstrzygnięć, o czym powód też był na rozprawie pouczany. Powód nie dokonał selekcji, uporządkowania tych dokumentów, jedynie pozornie spełnił wymóg podania twierdzeń, wskazując w piśmie z 23.04.2024 r. szereg ogólnych okoliczności, niejednokrotnie bez znaczenia dla niniejszej sprawy (izolowanie dziecka, nastawianie przeciwko ojcu, łożenie przez powoda na dziecko z innego związku, zadłużenie powoda, pogorszenie jego sytuacji, utrudnianie kontaktów) lub niespornych (kolejne zapadające rozstrzygnięcia sądu w kwestii zabezpieczenia i co do istoty sprawy), tudzież niemożliwych do wykazania danym dowodem (pismo procesowe pozwanej z innej sprawy nie jest dowodem adekwatnym do wykazania niemożności spożytkowania środków, a pismo powoda nie może być dowodem niespożytkowania przez pozwaną środków na utrzymanie dziecka) lub z niego niewynikających (np. niezłożenie przez pozwaną wyciągów z rachunków bankowych), z kolei pismo powoda z załącznikami nie może być dowodem na dokonywane przez pozwaną przelewy (dowodem może być konkretny dokument stanowiący załącznik do pisma).
Sąd zważył, co następuje
Powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie, podobnie jak żądanie ewentualne stanowiące w istocie powtórzenie części żądania głównego. Niezasadność powództwa była konsekwencją kilku niezależnych zarzutów, z których każdy samodzielnie również skutkowałby oddaleniem powództwa.
Podstawą prawną powództwa był art. 410 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c. Powód wykazał, że spełnił na rzecz pozwanego (do rąk pozwanej) świadczenia alimentacyjne, co do których odpadła podstawa na skutek prawomocnego wyroku obniżającego alimenty z datą wsteczną, tym samym stały się świadczeniami nienależnymi.
Jak chodzi o wysokość dochodzonego roszczenia, była ona nieznacznie zawyżona, jak chodzi o ratę za styczeń 2019 r. Nadpłata wynosiła nie 1 135 zł, jak twierdził powód, tylko 461,29 zł (należało uwzględnić obniżenie alimentów o 1 300 zł od 21 stycznia 2019 r. tj. za 11/31 miesiąca). Tym samym suma nienależnych świadczeń wyniosła nie 38 935 zł (jak wskazano w pozwie) tylko 38 261,29 zł. Sąd miał na uwadze, że pozwana nie zakwestionowała wysokości roszczenia (również na pytanie powoda skierowane do niej na rozprawie), jednak nie jest to kwestia faktów (mogących podlegać ustaleniu w związku z przyznaniem – por. art. 229 k.p.c.) tylko subsumcji dokonywanej przez sąd.
Jak natomiast chodzi o legitymację bierną, powództwo zostało skonstruowane w sposób, który wykluczał już z góry jego zasadność. Powód twierdził bowiem, że legitymowana biernie jest pozwana H. W. jako „dysponent” a nie pozwany N. W. jako „recipient”, a mimo to pozwał solidarnie pozwanego i pozwaną.
W rzeczywistości nie budzi wątpliwości, że legitymowany biernie był wyłącznie pozwany N. W. (a pozwana H. W. nie miała legitymacji biernej), bo wynika to jednoznacznie tak z norm prawnych wskazujących na osobę wierzyciela alimentacyjnego (art. 128 k.r.o., art. 133 k.r.o.) jak i stanowiących tytuły egzekucyjne orzeczeń sądów (k. 26, 27, 29, 31, 34, 35), gdzie pozwana wskazywana jest li tylko jako osoba, „do której rąk” alimenty są łożone (jest to niezbędne, w przeciwnym wypadku dłużnik alimentacyjny, zarazem sprawujący władzę rodzicielską, mógłby twierdzić, że spełnił świadczenie łożąc „do własnych rąk”). Oczywiste jest przy tym, że jest ona „dysponentem” tych środków jako osoba sprawująca pieczę nad majątkiem dziecka (art. 95 § 1 k.r.o.), jednakże nie wynika z tego, wbrew odosobnionemu orzecznictwu przedstawionemu przez powoda, żeby alimenty te wchodziły do jej majątku (tym samym że jest wzbogacona w rozumieniu art. 405 k.c.) ani że to ona w rozumieniu art. 410 § 2 k.c. była osobą, której powód „świadczył” te alimenty. Rozumowanie powoda jest o tyle niemożliwe do przyjęcia, że gdyby je konsekwentnie prezentować, to mając na uwadze, że dziecko poniżej 13 roku życia nie ma zdolności do czynności prawnych i może być reprezentowane (w tym w aspekcie biernym) wyłącznie przez rodziców jako przedstawicieli ustawowych (art. 98 k.r.o.), a więc do których rąk łożone są również inne niż alimenty świadczenia należne dziecku, to wszelkie te świadczenia (np. cena za zbywany w imieniu dziecka samochód odziedziczony po dziadku) wchodziłyby do majątku rodziców jako przedstawicieli ustawowych.
Niemniej powyższe kwestie były bez znaczenia dla rozstrzygnięcia, bowiem o oddaleniu powództwa przesądziło, co następuje.
Po pierwsze, świadczenia, których zwrotu dochodził powód, zostały zużyte, tak że pozwany nie jest już wzbogacony. Zgodnie bowiem z art. 409 k.c. w zw. z art. 410 § 1 k.c. obowiązek zwrotu nienależnego świadczenia wygasa, jeżeli ten, na rzecz kogo było spełnione, zużył je lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony, chyba że wyzbywając się świadczenia lub zużywając je powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu.
Sąd, ustalając, że pozwana zużyła przekazywane przez powoda raty alimentacyjne na utrzymanie pozwanego ( vide wcześniejsza część uzasadnienia), doszedł tym samym do przekonania, że świadczenia te zostały zużyte, a pozwany wzbogacony nie jest, skoro świadczenia te nie zostały zaoszczędzone (zakumulowane). Argumentacja powoda oponująca takiej konstatacji nie zasługiwała na uwzględnienie. Powód wywodził bowiem swoje odmienne przekonanie, opierając się na wnioskowaniu z ustaleń innych składów sądów odnośnie do usprawiedliwionych potrzeb pozwanego i zakresu, w którym pozwana obowiązana była je zaspokajać. Nie zważył jednak powód, że ustalenia te są ze sobą sprzeczne, dość wskazać tylko uzasadnienie wyroku Sądu Rejonowego dla m. st. A. w A. z 17.12.2021 r., VI RC 382/18, gdzie sąd ustalił te usprawiedliwione koszty na 4 600 zł miesięcznie (k. 1476) oraz uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z 7.11.2022 r. VI Ca 348/22, gdzie te same koszty sąd oszacował na 2 800 zł (k. 1599v). Mając dodatkowo na uwadze, że tego rodzaju ustalenia innych sądów nie wiążą tut. sądu (zgodnie z art. 365 k.p.c. wiążące jest jedynie rozstrzygnięcie), a mogą jedynie oddziaływać na zasadzie siły argumentacji, nie było możliwe oparcie się na takich ustaleniach (chociażby na zasadzie, że prawidłowe są akurat ustalenia leżące u podstaw wyroku prawomocnego).
Co jednak kluczowe, ustalenia te dotyczyły zupełnie innej kategorii. Sądy w postępowaniu o obniżenie alimentów ustalały bowiem „usprawiedliwione potrzeby” a więc dokonywały wartościowania, jakie koszty dziecka powinny być pokrywane przez rodziców (sfera powinności). Zupełnie inną kategorią są wydatki rzeczywiście ponoszone na dziecko (sfera faktów). Mieszanie tych kategorii albo wywodzenie bezpośrednich zależności między nimi stanowi klasyczny błąd logicznego rozumowania. Oczywiste jest bowiem, że między tym, co być „powinno”, a tym co „jest” może występować tak zgodność (korelacja) jak i sprzeczność (rozdźwięk), większa lub mniejsza. Jeśli dodać do tego znaczną dozę ocenności, jak chodzi o sferę powinności (czego przykładem są zresztą ww. dwa orzeczenia, wydane przez różne składy sędziowskie, gdzie rozbieżność wynosi 64%), zważyć należy, że prowadzenie rozumowania wg metodologii powoda i próba falsyfikacji na tej podstawie twierdzeń dot. faktu wydania pieniędzy skazane są na niepowodzenie.
Na koniec podkreślić należy, że z doświadczenia życiowego wynika, że faktycznie wydawane środki na utrzymanie nie zależą od żadnych „ocen usprawiedliwionych potrzeb”, skoro faktyczne koszty utrzymania dziecka o identycznych potrzebach (ocenianych obiektywnie – z uwagi na jego wiek, stan zdrowia, zainteresowania, predyspozycje) w zależności od tego, czy wychowuje się w rodzinie zamożnej, czy ubogiej, będą różne, często drastycznie (kilkukrotnie). To samo dotyczy też emerytów czy osób w wieku produkcyjnym – osoby zamożniejsze na ogół mieszkają w większych mieszkaniach, jeżdżą na droższe wczasy, jeżdżą lepszymi samochodami, więcej inwestują w swój rozwój czy zdrowie. Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy, nie jest niczym niewiarygodnym, a tym bardziej nieprawdopodobnym, że pozwana, mając możliwość utrzymywać syna na wyższym poziomie, korzystała z tego (a nie odkładała część alimentów na wypadek potrzeby ich zwrotu powodowi), tak samo jak aktualnie musi utrzymywać go na poziomie, który wynika z obecnie łożonych alimentów.
Nie zasługiwał też na uwzględnienie zarzut powoda, że pozwany powinien się był liczyć z obowiązkiem zwrotu łożonych na jego rzecz alimentów. Powód wywodził taką powinność z faktu wytoczenia powództwa o obniżenie alimentów. Takie rozumowanie nie mogło znaleźć uznania sądu, skoro wytaczanie powództw nie jest niczym limitowane, tym samym z faktu wniesienia pozwu do sądu nie sposób wywodzić jeszcze jego zasadności, a tym samym obowiązku liczenia się z obowiązkiem zwrotu. Powinność liczenia się z obowiązkiem zwrotu to bowiem coś więcej niż tylko powinność zdawania sobie sprawy z teoretycznej możliwości zapadnięcia orzeczenia zobowiązującego do takiego zwrotu. Sąd uwzględnił wzmiankowaną już powyżej znaczną rozbieżność ustaleń (i konkluzji) sądów wydających poszczególne zapadłe w sprawie orzeczenia, jak również usprawiedliwione (w tym jej rolą pozwanej jako matki, której zależy na utrzymaniu syna na jak najlepszym poziomie) przekonanie pozwanej (przedstawicielki ustawowej pozwanego) co do zasadności jej oceny usprawiedliwionych potrzeb pozwanego, która wyrażała się również w wytoczeniu powództwa wzajemnego o podwyższenie alimentów (ostatecznie ocenionego jako niezasadne). Sąd miał też na uwadze, że powód żądał obniżenia alimentów do (ostatecznie) 1 000 zł miesięcznie, co było próbą skrajnego ich zaniżenia względem potrzeb dziecka i możliwości powoda jako ojca, co mogło po stronie pozwanej (przedstawicielki ustawowej pozwanego) wzmóc przekonanie o niezasadności powództwa (trudno zresztą sobie wyobrazić, żeby pozwana z 3 200 zł alimentów wydawała wyłącznie 1 000 zł na potrzeby syna). Przede wszystkim jednak sąd ocenił znaczną dozę uznaniowości (dyskrecjonalności) sądów co do oceny tak usprawiedliwionych potrzeb dziecka, jak i możliwości zarobkowych rodziców, czy też stopnia, w jakim z racji przyczyniania się w inny sposób do utrzymania dziecka, powinni być uwzględnieni w kosztach tego utrzymania – z tego względu ocenił, że na pozwanej (jako przedstawicielce ustawowej pozwanego) wbrew stanowisku powoda nie ciążyła powinność liczenia się z obowiązkiem zwrotu alimentów.
W. konsekwencją powyższego rozumowania jest uznawanie świadczeń alimentacyjnych jako egzemplifikacji świadczeń, o których mowa w art. 411 pkt 2 k.c. tj. takich, których spełnienie czyni zadość zasadom współżycia społecznego i których zwrotu nie można żądać, choćby okazały się nienależne bądź należne w niższej wysokości. Gdyby bowiem było inaczej, tj. gdyby obciążać uprawnionych do alimentów (zarazem z nich się utrzymujących) powinnością liczenia się z obowiązkiem ich zwrotu, gdy wytoczone jest przeciwko nim powództwo o ich obniżenie, świadczenia te nie realizowałyby funkcji (społeczno-gospodarczego przeznaczenia), do którego zostały pomyślane. Mianowicie alimenty wchodzą w skład szerszej kategorii środków utrzymania (bieżących potrzeb – realizowanych na bieżąco), już z tego względu podlegającej szczególnej prawnej ochronie, przy czym z uwagi na wyżej omówioną specyfikę alimentów wynikającą ze znacznej dozy ocenności kryteriów służących do ich ustalania (usprawiedliwione potrzeby uprawnionego, możliwości zarobkowe zobowiązanych), powszechnie przyjmuje się, że mają w zasadzie charakter bezzwrotny (por. motywy, na których oparto uchwałę SN z 20.10.2010 r., III CZP 59/10, dotyczącą zbliżonego zagadnienia), ponadto z uwagi na ich szczególną wagę społeczną uznaje się, że podlegają ochronie jako bezzwrotne nie tylko w razie ustalenia, że należne były z niższej wysokości, ale nawet w razie ustalenia, że w ogóle nie były należne (por. uchwały SN z 22.02.1980 r., III CZP 6/80; z 11.10.1982 r., III CZP 2/82 (zasada prawna), a także postanowienie SN z 26.01.2012 r., III CZP 91/11). Utrzymujący się z alimentów potrzebuje bowiem otrzymywane świadczenia na bieżące zaspokajanie swoich usprawiedliwionych potrzeb, i to takich, które za usprawiedliwione zostały w wielu przypadkach uznane prawomocnymi orzeczeniami sądów, do których zaufanie również podlega ochronie. Alimenty są zarazem przyznawane (ustalane) w wysokości nieprzekraczającej tych usprawiedliwionych potrzeb, tym samym niewydatkowanie tychże alimentów, z logicznego punktu widzenia, skutkuje niezaspokajaniem usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego do alimentacji tj. stanu ocenianego negatywnie z punktu widzenia wartości realizowanych przez system prawny. Postulowanym stanem (zarazem społeczno-gospodarczym przeznaczeniem świadczenia) jest więc wydatkowanie alimentów na utrzymanie małoletniego (a nie gromadzenie ich w związku z liczeniem się z potencjalnym obowiązkiem ich zwrotu).
Z tego też względu preferowanym środkiem ochrony służącym dłużnikowi alimentacyjnemu, jeśli twierdzi, że ustalona wysokość alimentów stała się nadmierna, jest nie roszczenie kondykcyjne, tylko żądanie udzielenia przez sąd zabezpieczenia przez tymczasowe obniżenie alimentów na czas trwania postępowania o obniżenie alimentów. Wtedy to w gestii sądu pozostaje ewentualne wiążące rozstrzygnięcie, o charakterze ex ante, o zakresie środków pozostających w dyspozycji na utrzymanie małoletniego, do czego możliwe jest dostosowanie poziomu tego utrzymania. Wyłącza to zarazem leżące po stronie utrzymującego się z tych alimentów ryzyko, nie do pogodzenia z wyżej opisanym szczególnym charakterem alimentów, i skutkujące ograniczaniem przez niego zaspokajania swoich potrzeb poniżej usprawiedliwionego w świetle orzeczeń sądów poziomu, że środki na bieżąco wydatkowane będzie musiał zwrócić (po orzeczeniu wydanym ex post). Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy, powód dysponował ww. środkami obrony. O ile skorzystanie z nich okazało się częściowo nieskuteczne, o tyle nie może to obciążać pozwanego, dziecka uprawnionego do alimentów. Nie jest przedmiotem niniejszego postępowania analiza przyczyn częściowego niepowodzenia w skorzystaniu powoda z tych środków. Jedynie krótko zaznaczyć należy, że jednostronna ocena powoda, jakoby było to skutkiem nieprawidłowości w pracy sądu oraz nieprawidłowej postawy pozwanej, nie jest uzasadniona. Jak wskazano, nie tylko pozwana ale i powód wysunął w tamtym postępowaniu szereg twierdzeń, których prawdziwości wykazać nie zdołał (np. co do sprzeniewierzania przez pozwaną alimentów na pozwanego za pomocą przelewów na inny rachunek i wypłat w bankomatach; także swoich możliwości), oraz żądania, których zasadności nie zdołał wykazać (żądania obniżenia alimentów do 1 000 zł miesięcznie). Postawa taka nie pozostaje bez wpływu tak na sprawność postępowania jak i na ocenę wiarygodności.
Niemożności domagania się przez powoda zwrotu alimentów jako świadczeń, których spełnienie czyniło zadość zasadom współżycia społecznego (art. 411 pkt 2 k.c.) nie zmienia argument powoda, że gdyby sąd, który wydał prawomocne (wiążące tut. sąd) orzeczenie obniżające alimenty z datą wsteczną uznałby, że nie można żądać jego zwrotu w zakresie nadpłaconych względem obniżonej wysokości rat, to nie rozstrzygnąłby w taki sposób. Powód nie uwzględnił bowiem, że przedmiotem kognicji sądu w postępowaniu o obniżenie alimentów (chociażby z datą wsteczną) nie był zwrot nadpłaconych rat alimentacyjnych. Sąd tamten w ogóle nie badał kwestii (nie było to okolicznością istotną z punktu widzenia jego rozstrzygnięcia), czy powód w ogóle łożył te alimenty i w jakiej wysokości. Tymczasem obniżenie alimentów z datą wsteczną ma nie tylko taki skutek, że raty alimentacyjne uiszczane w wyższej wysokości stają się częściowo świadczeniami nienależnymi, ale przede wszystkim – że ustaje obowiązek uiszczenia niezapłaconych dotychczas rat alimentacyjnych ponad wysokość orzeczoną wyrokiem obniżającym alimenty. Przeciwko takiemu natomiast skutkowi nie przemawiają ww. względy, tym samym uzasadniane orzeczenie, wbrew stanowisku powoda, nie pozostaje w sprzeczności z prawomocnym wyrokiem obniżającym alimenty z datą wsteczną, na który powołuje się powód.
Niezależnie od powyższego, w realiach niniejszej sprawy żądanie przez powoda od małoletniego pozwanego zwrotu alimentów, pomijając że zużytych, ale nade wszystko takich, których chłopiec „w rękach” nigdy pozwany nie miał, bowiem dysponowała nimi jego matka (pozwana), jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, a tym samym stanowi zgodnie z art. 5 k.c. nadużycie prawa i nie korzysta z ochrony prawnej. Gdyby bowiem sąd zasądził od pozwanego dochodzone przez powoda roszczenie, małoletnie (niespełna 10-letnie) dziecko zostałoby obciążone długiem, od którego naliczane byłyby odsetki, tak że usamodzielniając się, zdobywając pierwszą pracę, byłoby zdane wyłącznie na dobrą wolę powoda, który mógłby w każdej chwili (chociażby w sytuacji konfliktu), zrujnować go finansowo, zajmując jego wynagrodzenie za pracę, rachunki bankowe, co przy uwzględnieniu narosłych odsetek byłoby nie tyle przytłaczające, ale w ogóle ponad siły młodego, wchodzącego w dorosłe życie człowieka. W ocenie sądu tego rodzaju obciążenie dziecka ewentualnymi, twierdzonymi przez powoda (choć niewykazanymi) machinacjami jego matki, a zarazem zdanie go na dobrą wolę ojca (który w niniejszym postępowaniu wykazał się trudnością w panowaniu nad swoimi emocjami) byłoby nie do pogodzenia z ideą odpowiedzialnego wymierzania sprawiedliwości.
Na marginesie należy wskazać, że powód, jeśli twierdzi, że jest w stanie wykazać bezprawne zachowania pozwanej (np. przywłaszczenie należnych dziecku alimentów, przeznaczenie ich na własne potrzeby, ukrywanie ich, wyprowadzanie etc.), może wszcząć stosowne postępowania, jednak twierdzenia te ani nie zostały wykazane w postępowaniu niniejszym, ani nie mogły mieć wpływu na rozstrzygnięcie o wywiedzionym w ramach niniejszego postępowania powództwie kondykcyjnym.
O kosztach procesu sąd orzekł na podstawie art. 98 § 1 i 3 k.p.c. zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik procesu, obciążając nimi w całości powoda jako stronę przegrywającą. Powód obowiązany jest zwrócić tak pozwanej jak i pozwanemu koszty zastępstwa prawnego jako koszty celowej obrony. Sąd wynagrodzenia pełnomocnika pozwanej i reprezentanta pozwanego ustalił w wysokości podwójnej stawki minimalnej (w przypadku reprezentanta małoletniego pozwanego powiększone o podatek od towarów i usług zgodnie z § 4 ust. 3 rozporządzenia), kierując się kryteriami z art. 109 § 2 k.p.c., w przypadku pełnomocnika pozwanej ponadto § 15 ust. 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności adwokackie, a w przypadku reprezentanta pozwanego ponadto § 4 ust. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa albo jednostki samorządu terytorialnego kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu. Sąd uznał mianowicie, że nakład pracy adwokatów, czas poświęcony na przygotowanie się do rozpraw, na analizę materiału procesowego, liczba stawiennictw w sądzie, czas trwania rozpraw, wielość pism sporządzanych w postępowaniu, odnoszenie się do rozbudowanych twierdzeń i dowodów zgłoszonych przez powoda, nade wszystko do pisma z 23.04.2024 r., przy którym to piśmie powód złożył 72 załączniki, przy czym wiele z nich stanowiło „pisma z załącznikami”, a całość objęła ok. 1 400 kart (7 ryz papieru), wartość przedmiotu sprawy (zbliżającej się do górnej granicy „widełek” stawki wynagrodzenia), zawiłość sprawy również pod względem prawnym, czas trwania postępowania angażujący sam w sobie adwokata (spowodowany przede wszystkim niewłaściwym zachowaniem powoda na rozprawie i wiążącym się z tym później postępowaniem zażaleniowym od kary porządkowej), obszerność akt sprawy (9 tomów) – wszystkie te czynniki razem wzięte uzasadniają ustalenie wynagrodzenia w wysokości dwukrotności stawki minimalnej. Co nie bez znaczenia, powód złożył materiał procesowy bez selekcji, tym samym niejako próbował przerzucić wysiłek jego analizy na sąd i inne strony, co też samo uzasadnia obciążenie go kosztami tej analizy.
Jak chodzi o reprezentanta małoletniego, był on zgodnie z art. 99 § 1 k.r.o. ustanowiony przez sąd rodzinny, brak więc w ocenie sądu podstaw do czynienia analogii i rozliczania jego kosztów jak kuratora ustanawianego przez sąd prowadzący postępowanie. Zgodnie z art. 99 3 § 1 k.p.c. sąd prowadzący postępowanie rozstrzyga o tym wynagrodzeniu, stosując jednak przepisy właściwe dla postępowania, przy czym zgodnie z § 3 do ustalenia wysokości i zwrotu wydatków stosuje się odpowiednio przepisy dot. pełnomocników z urzędu. Tym samym sąd uznał za zasadne, rozliczenie tych kosztów tak, jak przy pełnomocnikach z urzędu, tj. zasądzić je na ogólnych zasadach od strony przeciwnej na rzecz reprezentowanego, a reprezentant na zasadzie art. 122 k.p.c. per analogiam ściąga te koszty samodzielnie od powoda z pierwszeństwem przed reprezentowanym. Natomiast Skarb Państwa pokrywa te koszty – zgodnie z § 6 ww. rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa albo jednostki samorządu terytorialnego kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu – dopiero w razie wykazania bezskuteczności ich egzekucji. Brak podstaw przy tym do różnicowania pełnomocników z urzędu i reprezentantów małoletnich wykonujących ten sam zawód i analogiczne czynności w postępowaniu.