Treść orzeczenia
Uzasadnienie
Formularz UK 2
Sygnatura akt
Sygn. akt IV Ka 231/26
Załącznik dołącza się w każdym przypadku. Podać liczbę załączników:
1. CZĘŚĆ WSTĘPNA
1.1. Oznaczenie wyroku sądu pierwszej instancji
Wyrok Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim z dnia 12 stycznia 2026 r. w sprawie o sygn. akt II K 572/25.
1.2. Podmiot wnoszący apelację
☐ oskarżyciel publiczny albo prokurator w sprawie o wydanie wyroku łącznego
☐ oskarżyciel posiłkowy
☐ oskarżyciel prywatny
☒ obrońca
☐ oskarżony albo skazany w sprawie o wydanie wyroku łącznego
☐ inny
1.3. Granice zaskarżenia
1.1.1. Kierunek i zakres zaskarżenia
☒ na korzyść
☐ na niekorzyść
☒ w całości
☐ w części
☒co do winy
☐co do kary
☐co do środka karnego lub innego rozstrzygnięcia albo ustalenia
1.1.2. Podniesione zarzuty
Zaznaczyć zarzuty wskazane przez strony w apelacji
☐art. 438 pkt 1 k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu
☐art. 438 pkt 1a k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w innym wypadku niż wskazany
w art. 438 pkt 1 k.p.k., chyba że pomimo błędnej podstawy prawnej orzeczenie odpowiada prawu
☒art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia
☒art. 438 pkt 3 k.p.k. – błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia,
jeżeli mógł on mieć wpływ na treść tego orzeczenia
☐art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka
☐brak zarzutów
1.4. Wnioski
☐uchylenie
☒zmiana
2. Ustalenie faktów w związku z dowodami
przeprowadzonymi przez sąd odwoławczy
1.5. Ustalenie faktów
1.1.3. Fakty uznane za udowodnione
Lp.
Oskarżony
Fakt oraz czyn, do którego fakt się odnosi
Dowód
Numer karty
2.1.1.1.
1.1.4. Fakty uznane za nieudowodnione
Lp.
Oskarżony
Fakt oraz czyn, do którego fakt się odnosi
Dowód
Numer karty
2.1.2.1.
1.6. Ocena dowodów
1.1.5. Dowody będące podstawą ustalenia faktów
Lp. faktu z pkt 2.1.1
Dowód
Zwięźle o powodach uznania dowodu
1.1.6. Dowody nieuwzględnione przy ustaleniu faktów
(dowody, które sąd uznał za niewiarygodne oraz niemające znaczenia dla ustalenia faktów)
Lp. faktu z pkt 2.1.1 albo 2.1.2
Dowód
Zwięźle o powodach nieuwzględnienia dowodu
3. STANOWISKO SĄDU ODWOŁAWCZEGO WOBEC ZGŁOSZONYCH ZARZUTÓW i wniosków
Lp.
Zarzut
3.1.
Obraza przepisów postępowania, która mogła mieć wpływ na treść orzeczenia, tj:
a) art. 7 KPK, polegającą na dokonaniu dowolnej, a nie swobodnej oceny zgromadzonego materiału dowodowego, w szczególności zeznań świadków Ł. H. oraz K. C., poprzez przyznanie im waloru wiarygodności pomimo ich wzajemnych sprzeczności i wewnętrznej niespójności, przy jednoczesnym bezpodstawnym odmówieniu wiary wyjaśnieniom oskarżonego, co w konsekwencji doprowadziło do błędnego ustalenia, iż oskarżony dopuścił się przypisanego mu czynu;
b) art. 5 §2 KPK, polegającą na rozstrzygnięciu niedających się usunąć, na gruncie zgromadzonego w postępowaniu materiału dowodowego, wątpliwości co do osoby rzeczywiście kierującej pojazdem marki L. (...), na niekorzyść oskarżonego;
c) art. 410 KPK, polegającą na oparciu rozstrzygnięcia jedynie na części materiału dowodowego przemawiającego na niekorzyść oskarżonego, z pominięciem okoliczności wynikających z wyjaśnień oskarżonego oraz sprzeczności w relacjach świadków, co skutkowało zaniechaniem wszechstronnego rozważenia całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy.
Błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, mający wpływ na jego treść, polegający na bezpodstawnym przyjęciu, że oskarżony P. A. w nocy 23 stycznia 2025 kierował samochodem marki L. (...) na drodze publicznej pomimo obowiązującego go zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, podczas gdy prawidłowa, zgodna z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oraz wszechstronna ocena całości materiału dowodowego nie daje podstaw do przyjęcia, że to oskarżony w opisanym miejscu i czasie kierował przedmiotowym pojazdem.
☐ zasadny
☐ częściowo zasadny
☒ niezasadny
Zwięźle o powodach uznania zarzutu za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny
Analizując w zakresie przedmiotowego czynu całokształt ujawnionych w sprawie dowodów należy uznać, że sąd rejonowy zebrał je w sposób wystarczający do merytorycznego rozstrzygnięcia i nalżycie ocenił, co pozwoliło mu na wyprowadzenie prawidłowych ustaleń faktycznych co do sprawstwa oskarżonego. Sąd ten ustosunkował się do istotnych dowodów w sprawie, i stanowisku swemu dał wyraz w zasługującym na aprobatę uzasadnieniu. Dlatego też podzielając ocenę dowodów zaprezentowaną przez sąd merytoryczny, sąd okręgowy nie widzi zasadniczych powodów, aby powtarzać okoliczności wyprowadzone w motywach zaskarżonego wyroku, co wiązałoby się z cytowaniem ich obszernych fragmentów. Poczynione przez sąd ustalenia faktyczne znajdują bowiem odpowiednie oparcie w zebranym w sprawie materiale dowodowym, który został poddany analizie oraz ocenie, respektującej wymogi art. 4 KPK, art. 5 KPK, art. 7 KPK, art. 410 KPK. Konfrontując ustalenia faktyczne z przeprowadzonymi na rozprawie głównej dowodami trzeba stwierdzić, iż dokonana przez sąd rejonowy rekonstrukcja zdarzeń i okoliczności popełnienia przypisanego oskarżonemu czynu nie wykazuje błędu i jest zgodna z przeprowadzonymi dowodami, którym sąd ten dał wiarę i się na nich oparł.
W związku z zarzutami apelacji, sąd odwoławczy musi się jednak odnieść do niektórych kwestii.
Ma rację sąd merytoryczny, że kardynalnymi dowodami inicjującymi przedmiotową sprawę są zeznania interweniujących funkcjonariuszy policji K. C. i Ł. H., którym brak powodów, aby zarzucić niekonsekwencje lub nieobiektywizm. W/w nie mieli jakichkolwiek racjonalnych powodów, ażeby bezpodstawnie obciążać właśnie oskarżonego.
Z zeznań Ł. H. wynika, że:
- zauważył nadjeżdżający z przeciwka samochód. W momencie wymijania się z tym pojazdem widział w nim jedną osobę ( kierującego ); nie ma 100% pewności, że na tylnym siedzeniu nikt nie siedział. Po wyminięciu samochodu zauważył w tylnym lusterku, że pojazd ten zjechał na pobocze i się zatrzymał. Zahamował radiowóz, zawrócił nim i podjechał do stojącego samochodu ( według niego kilkadziesiąt metrów ). Kierujący był wtedy o ile dobrze pamięta – w samochodzie. Sprostował, że jest przekonany, iż jak podjechał to ta osoba siedziała nadal za kierownicą, a nie stała obok samochodu. Po pewnym czasie mężczyzna wyszedł z samochodu, otworzył maskę. Wtedy drzwi kierującego były otwarte, w samochodzie było zapalone światło i nikogo w nim nie było. Zatrzymał się przy kierującym i zapytał, czy potrzebuje pomocy. Mężczyzna odpowiedział, że ma kłopoty z autem i zadzwonił po lawetę. Cały czas widział ten pojazd ( najpierw we wstecznym lusterku ), w momencie zawracania również. Miał on włączone światła. Nie jest w stanie powiedzieć, czy widział wyraźnie całą bryłę samochodu.
K. C. podała, że:
-z naprzeciwka jechał mężczyzna pojazdem osobowym, który po chwili jak minął radiowóz zatrzymał się na poboczu w nieoświetlonym miejscu. Zawrócili, zapytać, czy nic się nie stało. Jak podjechali, mężczyzna ten był już przy samochodzie. Widzieli jego pojazd jak jechał, jak się mijali i jak się zatrzymał. Za kierownicą był mężczyzna, ale nie pamięta, czy zwracała uwagę, czy ktoś jeszcze jest w środku. Jak go poinformowali, że ma zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, on coś wspomniał, ze to nie on jechał, ale tak oświadczył i na tym się skończyło. Mężczyzna otworzył maskę swojego samochodu, coś sprawdzał przy silniku, oświadczył, że ma awarię. Ten pojazd mieli w polu widzenia, po minięciu bardziej kolega go widział we wstecznym lusterku. „Jak zawracali było widać ten pojazd, jak zawracali mieli do tego pojazdu 100 czy 50 metrów, ale jak zawracali, ona ten pojazd widziała chyba jako bryłę”. Przy tej interwencji byli usytuowani przodem do siebie. Zatrzymując się w tym miejscu włączyli sygnały świetlne. Chyba nie sprawdzono bagażnika, środka pojazdu.
Dane z tej interwencji zostały uwzględnione przez funkcjonariuszy policji w notatnikach służbowych.
Z tych dowodów osobowych wynika, iż:
- mijając się z samochodem oskarżonego widzieli tylko kierującego. Ich twierdzenia pozwalają wykluczyć, iż ktoś siedział na miejscu pasażera obok kierowcy. Nie widzieli, czy na tylnej kanapie były przewożone jakieś osoby. W momencie mijania się samochodów, oskarżony nie był zagrożony kontrolą policji. Interwencję wywołano jego zatrzymanie się na poboczu bez wyraźnego powodu; chęć sprawdzenia, czy kierowca tego pojazdu nie potrzebuje pomocy, stała się następczo powodem interwencji funkcjonariuszy. Inna osoba przebywająca ewentualnie we wnętrzu tego samochodu, nie musiała podczas mijania chować się przed policjantami. Oskarżony sugeruje, że to nie on był kierowcą ( chociaż wprost tego nie oświadczył ). Kierowcę bezspornie zaobserwowali policjanci, a oskarżony jako potencjalny pasażer nie musiał się przed nimi wówczas chować na tylnej kanapie;
- stanowcze zeznania Ł. H. wskazują, że miał w polu widzenia ten samochód od czasu minięcia; najpierw w lusterku wstecznym. Okoliczność, że patrzył we wsteczne lusterko potwierdza to, że zauważył w nim pojazd oskarżonego zjeżdżający na pobocze. Decyzja o interwencji musiała skutkować bardziej wnikliwą obserwacją tego pojazdu podczas manewru zawracania i zbliżania się do tego auta. Radiowóz potrzebował do tego kilku, kilkunastu sekund ( w zależności od prędkości ). Pojazd ten w trakcie dojazdu do niego, musiały też oświetlać światła radiowozu;
- funkcjonariusze podnoszą, iż widzieli co najmniej gabaryty tego samochodu, jednak w miarę zbliżania się do niego musiał on być oświetlany reflektorami ich pojazdu. Nie widzieli, aby inne osoby wychodziły z tego samochodu, by były otwierane tylne drzwi, albo klapa bagażnika tego pojazdu. W świetle ich zeznań tego rodzaju ruch przy tym samochodzie powinien być dla nich dostrzegalny, w tym poprzez zapalenie świateł wewnętrznych w stojącym samochodzie.
Bardziej szczegółowe są zeznania Ł. H., co jest wiarygodne, bowiem on był kierowcą radiowozu, inicjującym przedmiotową interwencję i to on analizował uwarunkowania jej podjęcia; wynika z nich , że oskarżony jeszcze siedział za kierownicą swojego auta, gdy radiowóz do niego podjechał. Świadek ten zapamiętał ważny szczegół - gdy oskarżony wysiadł z tego samochodu zapaliły się w nim światła wewnętrzne, co jest automatycznym skutkiem otwarcia drzwi pojazdu. Jednocześnie światła te rozświetliły wnętrze samochodu i nikogo w nim nie było. Zeznania te wskazują, że w momencie podjęcia interwencji, to oskarżony siedział za kierownicą tego podjazdu i wyszedł dopiero na zewnątrz, gdy podjechał w to miejsce radiowóz. Zeznania te są bardziej racjonalne od twierdzeń K. C., podającej jedynie, że oskarżony stał już przy samochodzie, gdy policjanci podjechali. Świadek ten nie wskazuje, kiedy oskarżony wysiadł z pojazdu ( od kiedy go widziała ), dlaczego nie dostrzegła zapalających się świateł wewnętrznych w jego samochodzie, gdy on wysiadł. K. C. nie musiała tak dokładnie obserwować przedpola jazdy radiowozu, jak Ł. H..
Należy podkreślić, iż policjanci zostali przesłuchani dopiero w postępowaniu sądowym. Wobec dynamizmu zdarzenia, jakim jest zatrzymanie, istnienie rozbieżności między relacjami policjantów jest naturalne i oczywiste, a ilość tych różnic będzie tym większa, im dłuższa odległość czasowa od zatrzymania do przesłuchania. Jeśli policjanci wykonywali różne czynności, a od czynności do chwili złożenia przez nich pierwszych zeznań upłynął dłuższy okres czasu, to nie sposób oczekiwać między ich relacjami idealnej zgodności. Taki pogląd pozostaje w pełnej zgodności z zasadami prawidłowego rozumowania, a także wskazaniami doświadczenia życiowego, gdyż stopień zapamiętania przez kilka osób postrzeganych wydarzeń, niemal zawsze jest różny, na co składają się czynniki obiektywne (np. miejsce, z którego dana osoba obserwuje zdarzenie) jak i subiektywne (spostrzegawczość, stopień koncentracji itp.).
Przesłuchany w postępowaniu przygotowawczym oskarżony nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czyny i odmówił składania wyjaśnień. Oświadczył, że nie składa żadnych wniosków dowodowych ( k 24-25 ).
Na rozprawie głównej podał na pytania obrońcy, że stał na poboczu. Przejechał radiowóz 500-600 metrów, po czym zawrócił. Włączył koguty. Dojechał do niego przodem. Na pytanie funkcjonariuszy, co tu robi, odpowiedział, że stoi. Nie prowadził tego pojazdu przed tym zdarzeniem. Policjanci powiedzieli, że kierował; odpowiedział, że nie kierował ( k 84-85 ). Nie wskazał on, co się stało z ewentualnym kierowcą, i dlaczego – pomimo aktywnego zakazu prowadzenia pojazdów i groźby odpowiedzialności karnej – wziął interwencję funkcjonariusz na siebie ( pozbawiając się dowodów „odciążających” ).
Okoliczności podjęcia interwencji wynikają ze stanowczych i wzajemnie uzupełniających się relacji funkcjonariuszy policji. Wynika z nich, że oskarżony zatrzymał się dopiero po minięciu pojazdów, a orientacyjną odległość jaką podali po zawróceniu określili od kilkudziesięciu metrów do stu. Oskarżony nie byłby w stanie w nocy oszacować tak dalekiej odległości, w której według niego radiowóz zawrócił. P. A. w wyjaśnieniach nie podnosił, aby mówił policjantom o awarii swojego pojazdu, tylko, że sens jego pobytu tam polegał „na staniu”. O tym, że policjanci podjechali zaraz po rozpoczęciu przez niego postoju, świadczy to, że przekazał im „na gorąco” informację o awarii samochodu, przy niech próbował go naprawiać; a gdy usłyszał, że z uwagi na dotyczący go zakaz prowadzenia pojazdów nie może jechać tym samochodem – zadzwonił po lawetę. Gdyby nie był kierowcą i nie zamierzał odjechać tym pojazdem, nie podejmowałby próby znalezienia usterki silnika. Oskarżony zachowywał się więc jak kierowca, wiedział o awarii auta, którą chciał zweryfikować, podnosząc maskę i sprawdzając elementy silnika.
Na bazie tak ogólnikowych wyjaśnień oskarżonego, obrońca kreuje hipotezy, iż rzeczywisty kierowca przebywał ukryty we wnętrzu pojazdu, albo w bagażniku; pomija wersję, że kierowa zbiegł pozostawiając na miejscu samego oskarżonego. P. A. podniósł jedynie, iż to nie on prowadził; nie podał jednak żadnych okoliczności uprawdopodabniających jego wersję. Z zeznań K. C. wynika, że taką kwestię zakomunikował policjantom, jednakże nie podnosząc jakichkolwiek innych okoliczności, w ramach podjętych wobec sprawy czynności, policjanci uznali tą wersję jako linię obrony. Zeznania funkcjonariuszy negatywnie weryfikują tą wersję poprzez zaobserwowanie w czasie mijania obu podjazdów, tylko kierowy w drugim samochodzie, braku spostrzeżenia otwierania co najmniej pary drzwi w tym samochodzie; ruchu dwóch osób na zewnątrz, otwierania bagażnika i jego zamykania, zmykania drzwi pasażera. Należy podkreślić, że ich radiowóz oświetlał samochód oskarżonego, po otwarciu w nim przez kierowcę drzwi wewnątrz paliło się światło; policjanci przebywali na miejscu zdarzenia aż do zabrnie uszkodzonego samochodu przez lawetę, czyli co najmniej kilkanaście minut. Mieli więc możliwość dokonywania obserwacji wnętrza samochodu.
Przede wszystkim, wbrew ocenie obrońcy, zeznania funkcjonariuszy policji nie są wzajemnie sprzeczne. Apelujący nadał nadmierną wagę drugorzędnym różnicom w treści wypowiedzi poszczególnych funkcjonariuszy podczas składania zeznań. Tymczasem zrozumiałym jest, że zeznania te nie mogły pozostawać w idealnej zbieżności, skoro podczas zatrzymania oskarżonego każdy z funkcjonariuszy wykonywał nieco inne czynności, w związku z czym każdy miał nieco inny ogląd sytuacji.
Sąd orzekający miał podstawy do odmowy dania wiary twierdzeniom oskarżonego jako niepopartym żadnym dowodem, żadną z zasad logiki lub doświadczenia życiowego, a przy tym sprzecznym z dowodami oskarżenia, w tym z zeznaniami policjantów. Sąd odwoławczy za konieczne uznaje w tym miejscu przypomnienie, że wersją konkurencyjną w stosunku do przyjętej przez sąd orzekający nie może być jakakolwiek hipoteza, formalnie tylko „dopasowana” do realiów dowodowych sprawy, lecz wersja autentycznie realna, niemożliwa do odrzucenia również z punktu widzenia „rozsądkowego”, a więc w drodze ocen, dokonywanych w sposób spontaniczny i racjonalny przez przeciętnego, normalnie rozumującego człowieka. Przed przystąpieniem do szczegółowej argumentacji sąd odwoławczy za konieczne uznaje wyrażenie zapatrywania, że za wersję „konkurencyjną” w stosunku do wynikającej z dowodów oskarżenia, nie może zostać uznana jakakolwiek, dowolna hipoteza, tłumacząca zachowanie oskarżonego w sposób dla niego korzystny. Zgodnie bowiem z zasadą oceny swobodnej, kształtowanie się przekonania organów prowadzących postępowanie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego dotyczy „wszystkich przeprowadzonych dowodów” (art. 7 KPK), a więc również dowodów obrony. Jeżeli więc wersja wynikająca z dowodów obrony ( wyjaśnień oskarżonego ), okazuje się spójną jedynie w ujęciu formalno-logicznym, kłócąc się zarazem rażąco z zasadami doświadczenia życiowego, to prawem sądu orzekającego jest uznanie tej wersji za niewiarygodną w drodze rozumowania zdroworozsądkowego, uwzględniającego proste, oczywiste i występujące powszechnie związki przyczynowo-skutkowe, z odrzuceniem hipotez „nieżyciowych”, a więc opartych o wnioskowanie na podstawie kryteriów tylko i wyłącznie abstrakcyjnych.
Obraza art. 5 § 2 KPK jest możliwa wyłącznie w sytuacji, gdy orzekający w sprawie sąd powziął wątpliwości co do treści ustaleń faktycznych lub wykładni prawa i - wobec niemożliwości ich usunięcia - rozstrzygnął je na niekorzyść oskarżonego. Jeżeli natomiast pewne ustalenia faktyczne zależne są od oceny dowodów, w szczególności od uznania za wiarygodne lub odmowy dania wiary zeznaniom świadków lub wyjaśnieniom oskarżonych, to nie można mówić o naruszeniu zasady in dubio pro reo, a ewentualne zastrzeżenia co do oceny wiarygodności konkretnego dowodu lub grupy dowodów podlegają rozstrzygnięciu jedynie na płaszczyźnie respektowania przez sąd orzekający zasady swobodnej oceny dowodów (por. np. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 14.12.2010 r., sygn. akt III K 378/10, Legalis ). Zatem nie mogło dojść i nie doszło do naruszenia zasady in dubio pro reo, albowiem treść uzasadnienia zaskarżonego wyroku nie wskazuje, aby sąd orzekający powziął jakiekolwiek wątpliwości co do faktów lub ich prawnej oceny, zaś cały ciężar wnioskowania skupił się w analizie wiarygodności poszczególnych dowodów.
Procedurze karnej - rzecz jasna - nie są znane instytucje wywołujące dla strony negatywne konsekwencje w związku z uchylaniem przez nią od przeprowadzenia dowodu, ale powyższe nie oznacza jednak, że taka, a nie inna postawa procesowa może być wyeliminowana z procesu myślowego polegającego na ocenie istniejących dowodów.
Konkludując: oskarżony ma prawo do odmowy wyjaśnień, odmawiając nie przedstawiał istotnych okoliczności sprawy. Stosując taki sposób obrony może jednak też pozbawić się dowodu dla siebie korzystnego. Nie składając wyjaśnień ryzykuje, iż nie będzie przeciwwagi dla dowodów go obciążających.
Zarzut rażącego naruszenia art. 7 KPK wymaga wykazania wad w sposobie dokonania oceny konkretnych dowodów, podczas gdy apelacja kwestionuje jedynie wynik oceny domagając się podzielenia oceny dokonanej przez jej autora. Przepisu art. 410 KPK nie można rozumieć w ten sposób, że każdy z przeprowadzonych dowodów ma stanowić podstawę ustaleń faktycznych.
Zarzut błędu w ustaleniach faktycznych jest słuszny tylko wówczas, gdy zasadność ocen i wniosków, wyprowadzonych przez sąd orzekający z okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego, nie odpowiada prawidłowości logicznego rozumowania, nie może on natomiast sprowadzać się do samej polemiki z ustaleniami sądu. Przy czym jest to aktualne przy zarzucie błędu o charakterze „dowolności”. Tego typu zarzut co do błędu w ustaleniach faktycznych to bowiem, jak zasadnie się wskazuje, nie sama odmienna ocena materiału dowodowego przez skarżącego, lecz wykazanie, jakich konkretnych uchybień w świetle wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego dopuścił się sąd w dokonanej ocenie materiału dowodowego. Takich przekonujących argumentów apelacja w odniesieniu do ustaleń dotyczących sprawstwa oskarżonego nie podniosła.
Wbrew odmiennym twierdzeniom zawartym w apelacji, mającym charakter polemiczny – nie ma podstaw, ani do skutecznego kwestionowania dokonanej przez sąd I instancji oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego, ani też poczynionych na podstawie tego materiału dowodowego ustaleń faktycznych odnośnie sprawstwa oskarżonego.
Apelacja obrońcy podważa stanowisko sądu przede wszystkim z pozycji własnych subiektywnych ocen wymowy przeprowadzonych na rozprawie dowodów, przy wybiórczym i subiektywnym ujęciu ich zakresu, charakteru i treści.
Podniesione wyżej okoliczności, a także inne wskazane w motywach zaskarżonego wyroku dały jednak podstawę do poczynienia ustaleń faktycznych dotyczących sprawstwa oskarżonego.
Oskarżony ma prawo dokonywać i przedstawiać własną wersję zdarzenia i własną ocenę zgromadzonych dowodów, rzecz jednak w tym, że – w odróżnieniu od sądu rozpoznającego sprawę – wersja ta pozostaje w rażącej sprzeczności z zebranymi dowodami tworzącymi logiczną całość. Tymczasem stanowisko skarżącego opiera się na wybiórczym eksponowaniu dowodów, bez analizy szeregu okoliczności przeczących linii obrony P. A.. Jeśli oskarżony podejmuje aktywną obronę, przedstawiając wersję przeciwną do tezy oskarżenia, przejmuje on ciężar uwiarygodnienia, a co najmniej współmiernego uprawdopodobnienia swojej wersji, a więc wsparcia jej dowodami lub informacjami, choćby pośrednio świadczącymi o możliwości takiego przebiegu zdarzeń. Z drugiej strony ułomności dowodów obciążających nie można stawiać na równi z ułomnościami dowodów odciążających. Nie można powoływać się na rzekome naruszenie rozkładu ciężaru dowodu w procesie karnym, gdy przyjęcie przez sąd I instancji wersji odmiennej od podawanej przez oskarżonego wynika po prostu z niedania wiary oskarżonemu i obdarzenia w tym zakresie wiarygodnością innych dowodów, przeprowadzonych w sprawie, w ramach tzw. swobodnej oceny dowodów. Oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swej niewinności ani obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść (art. 74 § 1 KPK ). Z racji tego, że chroni go domniemanie niewinności, linia obrony i stopień aktywności w tym zakresie pozostawiony jest jego wyborowi. Oskarżony nie może być przymuszany do dostarczania dowodów przeciwko sobie. Ich wykrycie i procesowe utrwalenie należy do organów ścigania i oskarżyciela. W przypadku ich złożenia, stanowią one specyficzny dowód w procesie karnym – z jednej strony bowiem pochodzą od osoby, która w zakresie zdarzenia będącego przedmiotem osądu może dysponować najszerszą wiedzą, a z drugiej strony jest bezpośrednio i osobiście zainteresowana wynikiem procesu. Okoliczność ta sama w sobie nie przesądza o niewiarygodności wyjaśnień oskarżonego. W sytuacji jednak negowania sprawstwa, osoba taka - z natury rzeczy - zainteresowana jest przedstawieniem siebie w korzystnym położeniu. W takim układzie procesowym, ocena pochodzących od niej depozycji procesowych, winna być dokonana z należytą ostrożnością - na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego (art. 7 KPK ). Wyjaśnienia oskarżonego mają charakter obronny. Z uwagi na swoją sprzeczność z podstawowymi dowodami i okolicznościami, nie zdołały zachwiać w tym zakresie wersją aktu oskarżenia. Dlatego słusznie sąd rejonowy w zasadniczych elementach związanych z odpowiedzialnością prawnokarną odmówił wiary oskarżonemu.
Nie można w niniejszej sprawie zarzucać, że niektóre dowody nie stanowiły podstawy ustaleń faktycznych, jeśli sąd je rozważył i ocenił na płaszczyźnie art. 7 KPK jako niewiarygodne. Odrzucenie przez sąd pewnych dowodów w końcowej ocenie, przy jednoczesnym uwzględnieniu innych dowodów, stanowi przecież uprawnienie sądu. Kontrola instancyjna oceny dowodów nie obejmuje sfery przekonania sędziowskiego, jaka wiąże się z bezpośredniością przesłuchania, sprowadza się natomiast do sprawdzenia, czy ocena ta nie wykazuje błędów natury faktycznej (niezgodności z treścią dowodu, pominięcia pewnych dowodów) lub logicznej (błędności rozumowania i wnioskowania) albo czy nie jest sprzeczna z doświadczeniem życiowym lub wskazaniami wiedzy, a takich błędów sąd merytoryczny uniknął.
Do przypisanych oskarżonemu w tym zakresie czynów sąd I instancji zastosował prawidłową kwalifikację prawną.
Wymierzona oskarżonemu kara nie zawierała cech rażącej surowości i nie podlegała korekcie.
Analizując w zakresie przedmiotowego czynu całokształt ujawnionych w sprawie dowodów należy uznać, że sąd rejonowy zebrał je w sposób wystarczający do merytorycznego rozstrzygnięcia i nalżycie ocenił, co pozwoliło mu na wyprowadzenie prawidłowych ustaleń faktycznych co do sprawstwa oskarżonego. Sąd ten ustosunkował się do istotnych dowodów w sprawie, i stanowisku swemu dał wyraz w zasługującym na aprobatę uzasadnieniu. Dlatego też podzielając ocenę dowodów zaprezentowaną przez sąd merytoryczny, sąd okręgowy nie widzi zasadniczych powodów, aby powtarzać okoliczności wyprowadzone w motywach zaskarżonego wyroku, co wiązałoby się z cytowaniem ich obszernych fragmentów. Poczynione przez sąd ustalenia faktyczne znajdują bowiem odpowiednie oparcie w zebranym w sprawie materiale dowodowym, który został poddany analizie oraz ocenie, respektującej wymogi art. 4 KPK, art. 5 KPK, art. 7 KPK, art. 410 KPK. Konfrontując ustalenia faktyczne z przeprowadzonymi na rozprawie głównej dowodami trzeba stwierdzić, iż dokonana przez sąd rejonowy rekonstrukcja zdarzeń i okoliczności popełnienia przypisanego oskarżonemu czynu nie wykazuje błędu i jest zgodna z przeprowadzonymi dowodami, którym sąd ten dał wiarę i się na nich oparł.
W związku z zarzutami apelacji, sąd odwoławczy musi się jednak odnieść do niektórych kwestii.
Ma rację sąd merytoryczny, że kardynalnymi dowodami inicjującymi przedmiotową sprawę są zeznania interweniujących funkcjonariuszy policji K. C. i Ł. H., którym brak powodów, aby zarzucić niekonsekwencje lub nieobiektywizm. W/w nie mieli jakichkolwiek racjonalnych powodów, ażeby bezpodstawnie obciążać właśnie oskarżonego.
Z zeznań Ł. H. wynika, że:
- zauważył nadjeżdżający z przeciwka samochód. W momencie wymijania się z tym pojazdem widział w nim jedną osobę ( kierującego ); nie ma 100% pewności, że na tylnym siedzeniu nikt nie siedział. Po wyminięciu samochodu zauważył w tylnym lusterku, że pojazd ten zjechał na pobocze i się zatrzymał. Zahamował radiowóz, zawrócił nim i podjechał do stojącego samochodu ( według niego kilkadziesiąt metrów ). Kierujący był wtedy o ile dobrze pamięta – w samochodzie. Sprostował, że jest przekonany, iż jak podjechał to ta osoba siedziała nadal za kierownicą, a nie stała obok samochodu. Po pewnym czasie mężczyzna wyszedł z samochodu, otworzył maskę. Wtedy drzwi kierującego były otwarte, w samochodzie było zapalone światło i nikogo w nim nie było. Zatrzymał się przy kierującym i zapytał, czy potrzebuje pomocy. Mężczyzna odpowiedział, że ma kłopoty z autem i zadzwonił po lawetę. Cały czas widział ten pojazd ( najpierw we wstecznym lusterku ), w momencie zawracania również. Miał on włączone światła. Nie jest w stanie powiedzieć, czy widział wyraźnie całą bryłę samochodu.
K. C. podała, że:
-z naprzeciwka jechał mężczyzna pojazdem osobowym, który po chwili jak minął radiowóz zatrzymał się na poboczu w nieoświetlonym miejscu. Zawrócili, zapytać, czy nic się nie stało. Jak podjechali, mężczyzna ten był już przy samochodzie. Widzieli jego pojazd jak jechał, jak się mijali i jak się zatrzymał. Za kierownicą był mężczyzna, ale nie pamięta, czy zwracała uwagę, czy ktoś jeszcze jest w środku. Jak go poinformowali, że ma zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, on coś wspomniał, ze to nie on jechał, ale tak oświadczył i na tym się skończyło. Mężczyzna otworzył maskę swojego samochodu, coś sprawdzał przy silniku, oświadczył, że ma awarię. Ten pojazd mieli w polu widzenia, po minięciu bardziej kolega go widział we wstecznym lusterku. „Jak zawracali było widać ten pojazd, jak zawracali mieli do tego pojazdu 100 czy 50 metrów, ale jak zawracali, ona ten pojazd widziała chyba jako bryłę”. Przy tej interwencji byli usytuowani przodem do siebie. Zatrzymując się w tym miejscu włączyli sygnały świetlne. Chyba nie sprawdzono bagażnika, środka pojazdu.
Dane z tej interwencji zostały uwzględnione przez funkcjonariuszy policji w notatnikach służbowych.
Z tych dowodów osobowych wynika, iż:
- mijając się z samochodem oskarżonego widzieli tylko kierującego. Ich twierdzenia pozwalają wykluczyć, iż ktoś siedział na miejscu pasażera obok kierowcy. Nie widzieli, czy na tylnej kanapie były przewożone jakieś osoby. W momencie mijania się samochodów, oskarżony nie był zagrożony kontrolą policji. Interwencję wywołano jego zatrzymanie się na poboczu bez wyraźnego powodu; chęć sprawdzenia, czy kierowca tego pojazdu nie potrzebuje pomocy, stała się następczo powodem interwencji funkcjonariuszy. Inna osoba przebywająca ewentualnie we wnętrzu tego samochodu, nie musiała podczas mijania chować się przed policjantami. Oskarżony sugeruje, że to nie on był kierowcą ( chociaż wprost tego nie oświadczył ). Kierowcę bezspornie zaobserwowali policjanci, a oskarżony jako potencjalny pasażer nie musiał się przed nimi wówczas chować na tylnej kanapie;
- stanowcze zeznania Ł. H. wskazują, że miał w polu widzenia ten samochód od czasu minięcia; najpierw w lusterku wstecznym. Okoliczność, że patrzył we wsteczne lusterko potwierdza to, że zauważył w nim pojazd oskarżonego zjeżdżający na pobocze. Decyzja o interwencji musiała skutkować bardziej wnikliwą obserwacją tego pojazdu podczas manewru zawracania i zbliżania się do tego auta. Radiowóz potrzebował do tego kilku, kilkunastu sekund ( w zależności od prędkości ). Pojazd ten w trakcie dojazdu do niego, musiały też oświetlać światła radiowozu;
- funkcjonariusze podnoszą, iż widzieli co najmniej gabaryty tego samochodu, jednak w miarę zbliżania się do niego musiał on być oświetlany reflektorami ich pojazdu. Nie widzieli, aby inne osoby wychodziły z tego samochodu, by były otwierane tylne drzwi, albo klapa bagażnika tego pojazdu. W świetle ich zeznań tego rodzaju ruch przy tym samochodzie powinien być dla nich dostrzegalny, w tym poprzez zapalenie świateł wewnętrznych w stojącym samochodzie.
Bardziej szczegółowe są zeznania Ł. H., co jest wiarygodne, bowiem on był kierowcą radiowozu, inicjującym przedmiotową interwencję i to on analizował uwarunkowania jej podjęcia; wynika z nich , że oskarżony jeszcze siedział za kierownicą swojego auta, gdy radiowóz do niego podjechał. Świadek ten zapamiętał ważny szczegół - gdy oskarżony wysiadł z tego samochodu zapaliły się w nim światła wewnętrzne, co jest automatycznym skutkiem otwarcia drzwi pojazdu. Jednocześnie światła te rozświetliły wnętrze samochodu i nikogo w nim nie było. Zeznania te wskazują, że w momencie podjęcia interwencji, to oskarżony siedział za kierownicą tego podjazdu i wyszedł dopiero na zewnątrz, gdy podjechał w to miejsce radiowóz. Zeznania te są bardziej racjonalne od twierdzeń K. C., podającej jedynie, że oskarżony stał już przy samochodzie, gdy policjanci podjechali. Świadek ten nie wskazuje, kiedy oskarżony wysiadł z pojazdu ( od kiedy go widziała ), dlaczego nie dostrzegła zapalających się świateł wewnętrznych w jego samochodzie, gdy on wysiadł. K. C. nie musiała tak dokładnie obserwować przedpola jazdy radiowozu, jak Ł. H..
Należy podkreślić, iż policjanci zostali przesłuchani dopiero w postępowaniu sądowym. Wobec dynamizmu zdarzenia, jakim jest zatrzymanie, istnienie rozbieżności między relacjami policjantów jest naturalne i oczywiste, a ilość tych różnic będzie tym większa, im dłuższa odległość czasowa od zatrzymania do przesłuchania. Jeśli policjanci wykonywali różne czynności, a od czynności do chwili złożenia przez nich pierwszych zeznań upłynął dłuższy okres czasu, to nie sposób oczekiwać między ich relacjami idealnej zgodności. Taki pogląd pozostaje w pełnej zgodności z zasadami prawidłowego rozumowania, a także wskazaniami doświadczenia życiowego, gdyż stopień zapamiętania przez kilka osób postrzeganych wydarzeń, niemal zawsze jest różny, na co składają się czynniki obiektywne (np. miejsce, z którego dana osoba obserwuje zdarzenie) jak i subiektywne (spostrzegawczość, stopień koncentracji itp.).
Przesłuchany w postępowaniu przygotowawczym oskarżony nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czyny i odmówił składania wyjaśnień. Oświadczył, że nie składa żadnych wniosków dowodowych ( k 24-25 ).
Na rozprawie głównej podał na pytania obrońcy, że stał na poboczu. Przejechał radiowóz 500-600 metrów, po czym zawrócił. Włączył koguty. Dojechał do niego przodem. Na pytanie funkcjonariuszy, co tu robi, odpowiedział, że stoi. Nie prowadził tego pojazdu przed tym zdarzeniem. Policjanci powiedzieli, że kierował; odpowiedział, że nie kierował ( k 84-85 ). Nie wskazał on, co się stało z ewentualnym kierowcą, i dlaczego – pomimo aktywnego zakazu prowadzenia pojazdów i groźby odpowiedzialności karnej – wziął interwencję funkcjonariusz na siebie ( pozbawiając się dowodów „odciążających” ).
Okoliczności podjęcia interwencji wynikają ze stanowczych i wzajemnie uzupełniających się relacji funkcjonariuszy policji. Wynika z nich, że oskarżony zatrzymał się dopiero po minięciu pojazdów, a orientacyjną odległość jaką podali po zawróceniu określili od kilkudziesięciu metrów do stu. Oskarżony nie byłby w stanie w nocy oszacować tak dalekiej odległości, w której według niego radiowóz zawrócił. P. A. w wyjaśnieniach nie podnosił, aby mówił policjantom o awarii swojego pojazdu, tylko, że sens jego pobytu tam polegał „na staniu”. O tym, że policjanci podjechali zaraz po rozpoczęciu przez niego postoju, świadczy to, że przekazał im „na gorąco” informację o awarii samochodu, przy niech próbował go naprawiać; a gdy usłyszał, że z uwagi na dotyczący go zakaz prowadzenia pojazdów nie może jechać tym samochodem – zadzwonił po lawetę. Gdyby nie był kierowcą i nie zamierzał odjechać tym pojazdem, nie podejmowałby próby znalezienia usterki silnika. Oskarżony zachowywał się więc jak kierowca, wiedział o awarii auta, którą chciał zweryfikować, podnosząc maskę i sprawdzając elementy silnika.
Na bazie tak ogólnikowych wyjaśnień oskarżonego, obrońca kreuje hipotezy, iż rzeczywisty kierowca przebywał ukryty we wnętrzu pojazdu, albo w bagażniku; pomija wersję, że kierowa zbiegł pozostawiając na miejscu samego oskarżonego. P. A. podniósł jedynie, iż to nie on prowadził; nie podał jednak żadnych okoliczności uprawdopodabniających jego wersję. Z zeznań K. C. wynika, że taką kwestię zakomunikował policjantom, jednakże nie podnosząc jakichkolwiek innych okoliczności, w ramach podjętych wobec sprawy czynności, policjanci uznali tą wersję jako linię obrony. Zeznania funkcjonariuszy negatywnie weryfikują tą wersję poprzez zaobserwowanie w czasie mijania obu podjazdów, tylko kierowy w drugim samochodzie, braku spostrzeżenia otwierania co najmniej pary drzwi w tym samochodzie; ruchu dwóch osób na zewnątrz, otwierania bagażnika i jego zamykania, zmykania drzwi pasażera. Należy podkreślić, że ich radiowóz oświetlał samochód oskarżonego, po otwarciu w nim przez kierowcę drzwi wewnątrz paliło się światło; policjanci przebywali na miejscu zdarzenia aż do zabrnie uszkodzonego samochodu przez lawetę, czyli co najmniej kilkanaście minut. Mieli więc możliwość dokonywania obserwacji wnętrza samochodu.
Przede wszystkim, wbrew ocenie obrońcy, zeznania funkcjonariuszy policji nie są wzajemnie sprzeczne. Apelujący nadał nadmierną wagę drugorzędnym różnicom w treści wypowiedzi poszczególnych funkcjonariuszy podczas składania zeznań. Tymczasem zrozumiałym jest, że zeznania te nie mogły pozostawać w idealnej zbieżności, skoro podczas zatrzymania oskarżonego każdy z funkcjonariuszy wykonywał nieco inne czynności, w związku z czym każdy miał nieco inny ogląd sytuacji.
Sąd orzekający miał podstawy do odmowy dania wiary twierdzeniom oskarżonego jako niepopartym żadnym dowodem, żadną z zasad logiki lub doświadczenia życiowego, a przy tym sprzecznym z dowodami oskarżenia, w tym z zeznaniami policjantów. Sąd odwoławczy za konieczne uznaje w tym miejscu przypomnienie, że wersją konkurencyjną w stosunku do przyjętej przez sąd orzekający nie może być jakakolwiek hipoteza, formalnie tylko „dopasowana” do realiów dowodowych sprawy, lecz wersja autentycznie realna, niemożliwa do odrzucenia również z punktu widzenia „rozsądkowego”, a więc w drodze ocen, dokonywanych w sposób spontaniczny i racjonalny przez przeciętnego, normalnie rozumującego człowieka. Przed przystąpieniem do szczegółowej argumentacji sąd odwoławczy za konieczne uznaje wyrażenie zapatrywania, że za wersję „konkurencyjną” w stosunku do wynikającej z dowodów oskarżenia, nie może zostać uznana jakakolwiek, dowolna hipoteza, tłumacząca zachowanie oskarżonego w sposób dla niego korzystny. Zgodnie bowiem z zasadą oceny swobodnej, kształtowanie się przekonania organów prowadzących postępowanie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego dotyczy „wszystkich przeprowadzonych dowodów” (art. 7 KPK), a więc również dowodów obrony. Jeżeli więc wersja wynikająca z dowodów obrony ( wyjaśnień oskarżonego ), okazuje się spójną jedynie w ujęciu formalno-logicznym, kłócąc się zarazem rażąco z zasadami doświadczenia życiowego, to prawem sądu orzekającego jest uznanie tej wersji za niewiarygodną w drodze rozumowania zdroworozsądkowego, uwzględniającego proste, oczywiste i występujące powszechnie związki przyczynowo-skutkowe, z odrzuceniem hipotez „nieżyciowych”, a więc opartych o wnioskowanie na podstawie kryteriów tylko i wyłącznie abstrakcyjnych.
Obraza art. 5 § 2 KPK jest możliwa wyłącznie w sytuacji, gdy orzekający w sprawie sąd powziął wątpliwości co do treści ustaleń faktycznych lub wykładni prawa i - wobec niemożliwości ich usunięcia - rozstrzygnął je na niekorzyść oskarżonego. Jeżeli natomiast pewne ustalenia faktyczne zależne są od oceny dowodów, w szczególności od uznania za wiarygodne lub odmowy dania wiary zeznaniom świadków lub wyjaśnieniom oskarżonych, to nie można mówić o naruszeniu zasady in dubio pro reo, a ewentualne zastrzeżenia co do oceny wiarygodności konkretnego dowodu lub grupy dowodów podlegają rozstrzygnięciu jedynie na płaszczyźnie respektowania przez sąd orzekający zasady swobodnej oceny dowodów (por. np. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 14.12.2010 r., sygn. akt III K 378/10, Legalis ). Zatem nie mogło dojść i nie doszło do naruszenia zasady in dubio pro reo, albowiem treść uzasadnienia zaskarżonego wyroku nie wskazuje, aby sąd orzekający powziął jakiekolwiek wątpliwości co do faktów lub ich prawnej oceny, zaś cały ciężar wnioskowania skupił się w analizie wiarygodności poszczególnych dowodów.
Procedurze karnej - rzecz jasna - nie są znane instytucje wywołujące dla strony negatywne konsekwencje w związku z uchylaniem przez nią od przeprowadzenia dowodu, ale powyższe nie oznacza jednak, że taka, a nie inna postawa procesowa może być wyeliminowana z procesu myślowego polegającego na ocenie istniejących dowodów.
Konkludując: oskarżony ma prawo do odmowy wyjaśnień, odmawiając nie przedstawiał istotnych okoliczności sprawy. Stosując taki sposób obrony może jednak też pozbawić się dowodu dla siebie korzystnego. Nie składając wyjaśnień ryzykuje, iż nie będzie przeciwwagi dla dowodów go obciążających.
Zarzut rażącego naruszenia art. 7 KPK wymaga wykazania wad w sposobie dokonania oceny konkretnych dowodów, podczas gdy apelacja kwestionuje jedynie wynik oceny domagając się podzielenia oceny dokonanej przez jej autora. Przepisu art. 410 KPK nie można rozumieć w ten sposób, że każdy z przeprowadzonych dowodów ma stanowić podstawę ustaleń faktycznych.
Zarzut błędu w ustaleniach faktycznych jest słuszny tylko wówczas, gdy zasadność ocen i wniosków, wyprowadzonych przez sąd orzekający z okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego, nie odpowiada prawidłowości logicznego rozumowania, nie może on natomiast sprowadzać się do samej polemiki z ustaleniami sądu. Przy czym jest to aktualne przy zarzucie błędu o charakterze „dowolności”. Tego typu zarzut co do błędu w ustaleniach faktycznych to bowiem, jak zasadnie się wskazuje, nie sama odmienna ocena materiału dowodowego przez skarżącego, lecz wykazanie, jakich konkretnych uchybień w świetle wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego dopuścił się sąd w dokonanej ocenie materiału dowodowego. Takich przekonujących argumentów apelacja w odniesieniu do ustaleń dotyczących sprawstwa oskarżonego nie podniosła.
Wbrew odmiennym twierdzeniom zawartym w apelacji, mającym charakter polemiczny – nie ma podstaw, ani do skutecznego kwestionowania dokonanej przez sąd I instancji oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego, ani też poczynionych na podstawie tego materiału dowodowego ustaleń faktycznych odnośnie sprawstwa oskarżonego.
Apelacja obrońcy podważa stanowisko sądu przede wszystkim z pozycji własnych subiektywnych ocen wymowy przeprowadzonych na rozprawie dowodów, przy wybiórczym i subiektywnym ujęciu ich zakresu, charakteru i treści.
Podniesione wyżej okoliczności, a także inne wskazane w motywach zaskarżonego wyroku dały jednak podstawę do poczynienia ustaleń faktycznych dotyczących sprawstwa oskarżonego.
Oskarżony ma prawo dokonywać i przedstawiać własną wersję zdarzenia i własną ocenę zgromadzonych dowodów, rzecz jednak w tym, że – w odróżnieniu od sądu rozpoznającego sprawę – wersja ta pozostaje w rażącej sprzeczności z zebranymi dowodami tworzącymi logiczną całość. Tymczasem stanowisko skarżącego opiera się na wybiórczym eksponowaniu dowodów, bez analizy szeregu okoliczności przeczących linii obrony P. A.. Jeśli oskarżony podejmuje aktywną obronę, przedstawiając wersję przeciwną do tezy oskarżenia, przejmuje on ciężar uwiarygodnienia, a co najmniej współmiernego uprawdopodobnienia swojej wersji, a więc wsparcia jej dowodami lub informacjami, choćby pośrednio świadczącymi o możliwości takiego przebiegu zdarzeń. Z drugiej strony ułomności dowodów obciążających nie można stawiać na równi z ułomnościami dowodów odciążających. Nie można powoływać się na rzekome naruszenie rozkładu ciężaru dowodu w procesie karnym, gdy przyjęcie przez sąd I instancji wersji odmiennej od podawanej przez oskarżonego wynika po prostu z niedania wiary oskarżonemu i obdarzenia w tym zakresie wiarygodnością innych dowodów, przeprowadzonych w sprawie, w ramach tzw. swobodnej oceny dowodów. Oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swej niewinności ani obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść (art. 74 § 1 KPK ). Z racji tego, że chroni go domniemanie niewinności, linia obrony i stopień aktywności w tym zakresie pozostawiony jest jego wyborowi. Oskarżony nie może być przymuszany do dostarczania dowodów przeciwko sobie. Ich wykrycie i procesowe utrwalenie należy do organów ścigania i oskarżyciela. W przypadku ich złożenia, stanowią one specyficzny dowód w procesie karnym – z jednej strony bowiem pochodzą od osoby, która w zakresie zdarzenia będącego przedmiotem osądu może dysponować najszerszą wiedzą, a z drugiej strony jest bezpośrednio i osobiście zainteresowana wynikiem procesu. Okoliczność ta sama w sobie nie przesądza o niewiarygodności wyjaśnień oskarżonego. W sytuacji jednak negowania sprawstwa, osoba taka - z natury rzeczy - zainteresowana jest przedstawieniem siebie w korzystnym położeniu. W takim układzie procesowym, ocena pochodzących od niej depozycji procesowych, winna być dokonana z należytą ostrożnością - na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego (art. 7 KPK ). Wyjaśnienia oskarżonego mają charakter obronny. Z uwagi na swoją sprzeczność z podstawowymi dowodami i okolicznościami, nie zdołały zachwiać w tym zakresie wersją aktu oskarżenia. Dlatego słusznie sąd rejonowy w zasadniczych elementach związanych z odpowiedzialnością prawnokarną odmówił wiary oskarżonemu.
Nie można w niniejszej sprawie zarzucać, że niektóre dowody nie stanowiły podstawy ustaleń faktycznych, jeśli sąd je rozważył i ocenił na płaszczyźnie art. 7 KPK jako niewiarygodne. Odrzucenie przez sąd pewnych dowodów w końcowej ocenie, przy jednoczesnym uwzględnieniu innych dowodów, stanowi przecież uprawnienie sądu. Kontrola instancyjna oceny dowodów nie obejmuje sfery przekonania sędziowskiego, jaka wiąże się z bezpośredniością przesłuchania, sprowadza się natomiast do sprawdzenia, czy ocena ta nie wykazuje błędów natury faktycznej (niezgodności z treścią dowodu, pominięcia pewnych dowodów) lub logicznej (błędności rozumowania i wnioskowania) albo czy nie jest sprzeczna z doświadczeniem życiowym lub wskazaniami wiedzy, a takich błędów sąd merytoryczny uniknął.
Do przypisanych oskarżonemu w tym zakresie czynów sąd I instancji zastosował prawidłową kwalifikację prawną.
Wymierzona oskarżonemu kara nie zawierała cech rażącej surowości i nie podlegała korekcie.
Wniosek
Wniosek o zmianę zaskarżonego wyroku i uniewinnienie oskarżonego od zarzucanego mu czynu.
☐ zasadny
☐ częściowo zasadny
☒ niezasadny
Zwięźle o powodach uznania wniosku za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny.
Argumenty wywiedzione w apelacji obrońcy oskarżonej nie mogły doprowadzić do zmiany zaskarżonego wyroku i uniewinnienia P. A. od popełnienia przypisanego mu ciągu przestępstw. Poczynione przez sąd ustalenia faktyczne odnośnie przedmiotowych czynów znajdują odpowiednie oparcie w zebranym w sprawie materiale dowodowym. Argumenty wywiedzione w apelacji nie mogły doprowadzić do zmiany zaskarżonego wyroku i uniewinnienia oskarżonego, bowiem nie pozwala na to ocena istotnych w sprawie dowodów. Weryfikacja materiału dowodowego w instancji odwoławczego doprowadziła jedynie sąd odwoławczy do potwierdzenia analiz w zakresie oceny dowodów i prawa, dokonanej przez sąd I instancji.
4. OKOLICZNOŚCI PODLEGAJĄCE UWZGLĘDNIENIU Z URZĘDU
4.1.
Zwięźle o powodach uwzględnienia okoliczności
5. ROZSTRZYGNIĘCIE SĄDU ODWOŁAWCZEGO
1.7. Utrzymanie w mocy wyroku sądu pierwszej instancji
5.1.1.
Przedmiot utrzymania w mocy
Wina
Sprawstwo
Kara grzywny ( 250 stawek dziennych po 40 złotych stawka )
Zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 3 lat
Świadczenie pieniężne w kwocie 5000 złotych
Zasądzenie od oskarżonego opłaty ( 1000 złotych ) i wydatków za I instancję w kocie 60 złotych
Zwięźle o powodach utrzymania w mocy
Brak jest podstaw faktycznych i prawnych do korygowania zaskarżonego wyroku w tych zakresach.
1.8. Zmiana wyroku sądu pierwszej instancji
5.2.1.
Przedmiot i zakres zmiany
Zwięźle o powodach zmiany
1.9. Uchylenie wyroku sądu pierwszej instancji
1.1.7. Przyczyna, zakres i podstawa prawna uchylenia
5.3.1.1.1.
Zwięźle o powodach uchylenia
5.3.1.2.1.
Konieczność przeprowadzenia na nowo przewodu w całości
Zwięźle o powodach uchylenia
5.3.1.3.1.
Konieczność umorzenia postępowania
Zwięźle o powodach uchylenia i umorzenia ze wskazaniem szczególnej podstawy prawnej umorzenia
5.3.1.4.1.
Zwięźle o powodach uchylenia
1.1.8. Zapatrywania prawne i wskazania co do dalszego postępowania
1.10. Inne rozstrzygnięcia zawarte w wyroku
Punkt rozstrzygnięcia z wyroku
Przytoczyć okoliczności
6. Koszty Procesu
Punkt rozstrzygnięcia z wyroku
Przytoczyć okoliczności
Sąd odwoławczy ( nie znajdując podstaw do zwolnienia ) zasądził od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa 1000 złotych opłaty za drugą instancję i 20 złotych tytułem zwrotu wydatków za postępowanie odwoławcze ( art. 636 1 KPK, art. 627 KPK ).
7. PODPIS
1.11. Granice zaskarżenia
Kolejny numer załącznika
Podmiot wnoszący apelację
Obrońca
Rozstrzygnięcie, brak rozstrzygnięcia albo ustalenie, którego dotyczy apelacja
Wina
0.1.1.3.1. Kierunek i zakres zaskarżenia
☒ na korzyść
☐ na niekorzyść
☒ w całości
☐ w części
☒co do winy
☐co do kary
☐co do środka karnego lub innego rozstrzygnięcia albo ustalenia
0.1.1.3.2. Podniesione zarzuty
Zaznaczyć zarzuty wskazane przez strony w apelacji
☐art. 438 pkt 1 k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu
☐art. 438 pkt 1a k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w innym wypadku niż wskazany
w art. 438 pkt 1 k.p.k., chyba że pomimo błędnej podstawy prawnej orzeczenie odpowiada prawu
☐art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia
☒art. 438 pkt 3 k.p.k. – błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia,
jeżeli mógł on mieć wpływ na treść tego orzeczenia
☒art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka
☐brak zarzutów
0.1.1.4. Wnioski
☐uchylenie
☒zmiana