I C 1663/21WyrokSąd Okręgowy w Warszawie

Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie

Zobacz w SAOS
odszkodowanie
Jedno kliknięcie tworzy streszczenie, stan faktyczny, rozstrzygnięcie i argumentację tego orzeczenia (bezpłatnie, obowiązują dzienne limity).

Treść orzeczenia

Sygn. akt I C 1663/21

Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej

Dnia 13 marca 2026 r.

Sąd Okręgowy w Warszawie I Wydział Cywilny w następującym składzie:

Przewodniczący: sędzia Piotr Królikowski

po rozpoznaniu w dniu 13 marca 2026 r. w Warszawie na podstawie art. 326 1 k.p.c. na posiedzeniu niejawnym sprawy z powództwa F. H. (1) przeciwko (...) Bank S.A. z siedzibą w W. o zapłatę

1. zasądza od pozwanego (...) Bank S.A. z siedzibą w W. na rzecz powódki F. H. (1) kwotę 88.615,32 zł (osiemdziesiąt osiem tysięcy sześćset piętnaście złotych 32/100) wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od dnia 23 grudnia 2020 r. do dnia zapłaty;

2. w pozostałym zakresie powództwo oddala;

3. stwierdza, iż powódka F. H. (1) winna ponieść koszty postępowania w 56%, zaś pozwany (...) Bank S.A. z siedzibą w W. w 44% pozostawiając ich szczegółowe rozliczenie Referendarzowi sądowemu.

sędzia Piotr Królikowski

UZASADNIENIE WYROKU

z 13 marca 2026 r. (k. 1060)

Pozwem skierowanym pierwotnie do Sądu Okręgowego w Poznaniu w dniu 18 grudnia 2020 r. (koperta k. 264) F. H. (1) domagała się zasądzenia od (...) Banku Spółki Akcyjnej z siedzibą w W. kwoty 201.783,94 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 19 grudnia 2020 r. do dnia zapłaty oraz kosztami procesu. Wniosła ponadto o wydanie wyroku wstępnego stwierdzającego, że jej roszczenie o naprawienie szkody związanej ze sprzedażą certyfikatów inwestycyjnych funduszu (...) Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych jest usprawiedliwione co do zasady (pozew k. 3 – 263).

Powódka wskazała, że będąc wieloletnią klientką pozwanego banku, została nakłoniona przez opiekuna klienta do nabycia certyfikatów inwestycyjnych serii (...) funduszu (...). Produkt miał zostać jej przedstawiony jako bezpieczna i dostępna jedynie wybranym klientom forma ulokowania środków, zapewniająca zwrot zainwestowanego kapitału oraz zysk zabezpieczony gwarancją udzieloną w formie aktu notarialnego. Zdaniem powódki pracownik banku eksponował bezpieczeństwo i spodziewaną rentowność inwestycji, bagatelizował natomiast związane z nią ryzyko oraz ograniczenia dotyczące wykupu certyfikatów, wywierając zarazem presję na szybkie podjęcie decyzji.

Powódka podała, że 18 grudnia 2015 r. nabyła 107 certyfikatów inwestycyjnych za łączną kwotę 177.473,41 zł oraz uiściła opłatę manipulacyjną w wysokości 4.436,84 zł. Podnosiła, że oferowany instrument nie odpowiadał jej profilowi inwestycyjnemu, ponieważ nie akceptowała ryzyka utraty nawet niewielkiej części kapitału, a preferowany przez nią okres inwestycji nie przekraczał roku. Pomimo znajomości tych okoliczności Bank miał zarekomendować jej produkt obarczony wysokim ryzykiem, nie przeprowadzając ponownego badania jego adekwatności ani nie udzielając rzetelnej informacji o charakterze inwestycji.

W ocenie powódki działania pracownika banku stanowiły w istocie świadczenie usługi doradztwa inwestycyjnego. Pozwany miał nienależycie wykonać wynikające z tej relacji obowiązki, a zarazem dopuścić się czynu niedozwolonego przez zaoferowanie konsumentowi produktu nieodpowiadającego jego potrzebom, nierzetelne przedstawienie ryzyka oraz brak weryfikacji rzeczywistej wartości ekonomicznej gwarancji udzielonej przez W (...) S.A. Powódka zarzucała również pozwanemu stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych oraz naruszenie obowiązku działania rzetelnie, profesjonalnie i w najlepiej pojętym interesie klienta. Twierdziła, że gdyby została prawidłowo poinformowana o właściwościach i ryzyku związanym z certyfikatami, nie zdecydowałaby się na ich nabycie, lecz ulokowałaby środki na lokacie bankowej.

Na dochodzoną pozwem kwotę składały się cena nabycia certyfikatów, opłata manipulacyjna oraz utracone korzyści odpowiadające odsetkom, jakie powódka mogłaby uzyskać, gdyby od 18 grudnia 2015 r. do 14 grudnia 2020 r. przechowywała środki na lokacie bankowej.

W odpowiedzi na pozew (...) Bank S.A. z siedzibą w W. wniósł o oddalenie powództwa w całości oraz zasądzenie od powódki kosztów procesu (odpowiedź na pozew k. 279 – 384). Bank podniósł również zarzut niewłaściwości miejscowej Sądu Okręgowego w Poznaniu i wniósł o przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w Warszawie.

Pozwany zaprzeczył, aby świadczył na rzecz powódki usługę doradztwa inwestycyjnego albo rekomendował jej nabycie spornych certyfikatów. Wyjaśnił, że jego Biuro Maklerskie jedynie pośredniczyło w ich oferowaniu na podstawie umowy zawartej z (...) S.A., nie pozostając przy tym w stosunku umownym z emitentem funduszu. Zdaniem pozwanego jego rola ograniczała się do przedstawienia informacji o produkcie, udostępnienia dokumentów emisyjnych oraz przyjęcia i przekazania zapisu na certyfikaty. Bank wskazał, że przed dokonaniem inwestycji powódce przypisano profil inwestora przezornego i poinformowano ją, iż aktywa wysokiego ryzyka nie są dla niej odpowiednie. Powódka miała również otrzymać informację o ograniczonej płynności certyfikatów, ryzyku poniesienia straty oraz nieodpowiedniości produktu dla klientów nieposiadających doświadczenia inwestycyjnego lub nieakceptujących ryzyka utraty kapitału. Pozwany podkreślał, że powódka podpisała formularz zapisu oraz oświadczenia potwierdzające zapoznanie się ze statutem funduszu, warunkami emisji i ryzykiem inwestycyjnym, a decyzję o nabyciu certyfikatów podjęła samodzielnie, licząc na uzyskanie zysku wyższego niż z lokaty bankowej.

Pozwany zaprzeczył także, aby ponosił odpowiedzialność za sposób zarządzania funduszem, utratę jego płynności, niewykonanie zobowiązania przez gwaranta lub późniejsze zdarzenia prowadzące do likwidacji funduszu. Utrzymywał, że w chwili oferowania certyfikatów nie dysponował informacjami pozwalającymi przewidzieć późniejsze problemy funduszu, a obowiązki informacyjne nie obejmowały przewidywania przyszłych zdarzeń gospodarczych.

Bank zakwestionował ponadto powstanie i wysokość szkody oraz istnienie adekwatnego związku przyczynowego między własnym działaniem a uszczerbkiem wskazywanym przez powódkę. Podnosił, że do czasu zakończenia likwidacji funduszu nie było możliwe ostateczne ustalenie wartości certyfikatów ani wysokości świadczeń przypadających powódce, zaś uwzględnienie powództwa bez rozliczenia kwot uzyskanych w postępowaniu likwidacyjnym mogłoby prowadzić do jej bezpodstawnego wzbogacenia. Pozwany kwestionował również zasadność żądania utraconych korzyści odpowiadających hipotetycznemu oprocentowaniu lokaty.

W replice na odpowiedź na pozew powódka podtrzymała powództwo (k. 394 – 504). Zaprzeczyła, aby rola pozwanego ograniczała się do technicznego pośrednictwa w przyjęciu zapisu. Wskazała, że inicjatywa przedstawienia produktu wyszła od pracownika banku, który w indywidualnej rozmowie zarekomendował jego nabycie, przedstawiając certyfikaty jako inwestycję bezpieczną i objętą wiarygodną gwarancją. W ocenie powódki pomiędzy stronami doszło w sposób dorozumiany do zawarcia umowy o świadczenie usługi doradztwa inwestycyjnego, a niezależnie od tego na pozwanym jako profesjonaliście ciążyły obowiązki rzetelnego informowania klienta i uwzględniania jego najlepiej pojętego interesu. Powódka podtrzymała zarzuty dotyczące zaoferowania produktu sprzecznego z jej profilem inwestycyjnym, braku należytej informacji o ryzyku oraz nieweryfikowania przez Bank kondycji funduszu i możliwości wykonania gwarancji przez W (...) S.A. Wskazała również, że podpisanie przygotowanych przez Bank oświadczeń nie świadczyło o rzeczywistym zrozumieniu ryzyka, skoro ich treść pozostawała w sprzeczności z ustnymi zapewnieniami pracownika o bezpieczeństwie inwestycji. Utrzymywała, że szkoda miała charakter istniejący i pewny, gdyż fundusz znajdował się w likwidacji, wartość certyfikatów istotnie spadła, a zgłoszone przez nią żądanie wykupu nie zostało zrealizowane.

Pismem z 13 czerwca 2024 r. powódka poinformowała, że w związku z zakończeniem likwidacji funduszu jej certyfikaty zostały 5 czerwca 2024 r. umorzone, a likwidator wypłacił jej kwotę 99.294,93 zł (pismo k. 851). Powódka zaliczyła otrzymane świadczenie w pierwszej kolejności na odsetki ustawowe za opóźnienie naliczone do dnia wypłaty, a następnie na utracone korzyści, opłatę manipulacyjną i część ceny nabycia certyfikatów. Wskazała, że po dokonaniu tego rozliczenia do zapłaty pozostaje kwota 170.314,39 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 6 czerwca 2024 r. Jednocześnie oświadczyła, że nie cofa powództwa w żadnej części, ponieważ częściowe spełnienie świadczenia nastąpiło już w toku procesu.

W ostatecznych stanowiskach strony podtrzymały swoje dotychczasowe twierdzenia (pismo powódki k. 1002 – 1037, 1044, pismo pozwanego k. 1046 – 1056).

Sąd Okręgowy ustalił następujący stan faktyczny:

F. H. (1) była wieloletnią klientką (...) Bank S.A. w W.. Zgromadzone oszczędności lokowała uprzednio w lokatach bankowych i nie korzystała z produktów inwestycyjnych obarczonych ryzykiem utraty kapitału. Nie śledziła informacji dotyczących rynków finansowych, nie posiadała doświadczenia w samodzielnym inwestowaniu ani wykształcenia związanego z rynkiem finansowym. W prowadzonej przez Bank ankiecie zaznaczyła, że nie akceptuje ryzyka utraty nawet niewielkiej części zainwestowanego kapitału, a przewidywany przez nią horyzont inwestycyjny nie przekracza roku. Na podstawie informacji udzielonych przez powódkę Bank przypisał jej profil „inwestora przezornego”. W sporządzonym przez Bank opisie tego profilu wskazano, że zdolność powódki do ponoszenia ryzyka jest bardzo niewielka, jej portfel powinien być ukierunkowany na bezpieczeństwo i dostępność środków, a inwestowanie w aktywa wysokiego ryzyka jest dla niej zdecydowanie nieodpowiednie. Do aktywów wysokiego ryzyka Bank zaliczał między innymi certyfikaty inwestycyjne. W odniesieniu do funduszy inwestycyjnych wprost zamieszczono informację, że wybrana usługa nie jest dla powódki odpowiednia ze względu na ryzyko inwestycyjne. Jako produkty odpowiadające jej profilowi wskazano przede wszystkim lokaty, bony skarbowe, obligacje oraz fundusze pieniężne, gotówkowe i dłużne. Profil ten znajdował się w systemie banku w czasie, gdy powódce zaoferowano nabycie certyfikatów inwestycyjnych. Przed zawarciem spornej transakcji Bank nie przeprowadził ponownego badania profilu inwestycyjnego powódki (badanie profilu inwestycyjnego klienta k. 51 – 53, formularz informacji o kliencie k. 55 – 55v; zeznania powódki k. 635 – 636 znacznik 00:55:29–00:56:57 i 01:12:06–01:12:46; zeznania F. B. (1) k. 633 – 634v znacznik 00:31:00–00:31:10).

W dniu 3 października 2014 r. powódka zawarła z Biurem Maklerskim (...) Bank S.A. umowę o świadczenie usługi przyjmowania i przekazywania zleceń nabycia lub zbycia tytułów uczestnictwa w instytucjach wspólnego inwestowania. Na jej podstawie Biuro Maklerskie zobowiązało się do przyjmowania i przekazywania zleceń oraz dyspozycji dotyczących tytułów uczestnictwa w funduszach (umowa z 3 października 2014 r., k. 54 – 58v).

(...) Bank S.A. oferował certyfikaty inwestycyjne funduszy należących do grupy W(...) na podstawie umowy zawartej z (...) S.A. W dniu 1 października 2015 r. strony te zawarły umowę dystrybucyjną oraz umowę dotyczącą przyjmowania i przekazywania zleceń. Bankowi przysługiwało wynagrodzenie pochodzące z opłat dystrybucyjnych, opłat od aktywów, opłaty za sukces oraz opłat za wykup. Część tego wynagrodzenia była uzależniona od wartości certyfikatów przydzielonych na podstawie zapisów pozyskanych przez Bank oraz okresu pozostawania tych certyfikatów w posiadaniu jego klientów (umowa dystrybucyjna oraz na przyjmowanie i przekazywanie zleceń z 1 października 2015 r. k. 484 – 491v, 648 - 652).

Jesienią 2015 r. F. B. (2) została nowym opiekunem bankowym powódki. Pracownica banku dysponowała listą klientów, których lokaty zbliżały się do końca, i kontaktowała się z nimi w celu przedstawienia dalszej oferty. Z tej przyczyny skontaktowała się również z powódką i zaproponowała jej nabycie certyfikatów inwestycyjnych funduszu (...). Inicjatywa przedstawienia tego produktu pochodziła od pracownicy banku. Powódka początkowo nie była nim zainteresowana (zeznania F. B. (1) k. 633 – 634v znacznik 00:15:08–00:17:14; zeznania powódki k. 635 – 636 znacznik 00:56:57–00:59:31).

W dniu 18 grudnia 2015 r. powódka odwiedziła placówkę (...) Banku w L.. F. B. (2) wówczas przedstawiła jej możliwość nabycia certyfikatów inwestycyjnych serii (...) funduszu (...) jako szczególnie atrakcyjną ofertę. Z inwestycją połączono propozycję zawarcia lokaty na kwotę 177.000 zł, oprocentowanej w wysokości 4,5% w skali roku. Uzyskanie podwyższonego oprocentowania lokaty było uzależnione od jednoczesnego nabycia certyfikatów. F. X. przedstawiła powódce kartę funduszu oraz wypis aktu notarialnego zawierającego oświadczenie W (...) S.A. o udzieleniu gwarancji. W rozmowie eksponowała spodziewany zysk oraz istnienie gwarancji sporządzonej w formie aktu notarialnego. Na pytania F. H. (1) o bezpieczeństwo produktu zapewniła ją, że inwestycja jest bezpieczna i stabilna. Nie wyjaśniła powódce rzeczywistego znaczenia gwarancji ani kondycji finansowej podmiotu, który jej udzielił. Nie przekazała jej również w sposób zrozumiały informacji o wysokim ryzyku utraty środków i ograniczonej płynności certyfikatów. Jednocześnie wskazywała na ograniczenie czasowe oferty, wywierała presję czasu – termin zapisu na Fundusz upłynął w związku z czym zawarcie umowy wymagało zgody przełożonych pracowniczki Banku. F. H. (2) pozostawała w przekonaniu, że produkt rekomenduje jej opiekun bankowy działający w jej interesie, nie wiedziała i jakie dodatkowe dokumenty związane z produktem miałaby prosić swoją doradczynię klienta. (zeznania powódki k. 635 – 636 znacznik 00:57:40–01:04:54 i 01:09:26–01:15:51).

F. B. (2) była przeszkolona przez (...) Bank w zakresie oferowania certyfikatów funduszy W (...) Przedstawiając klientom ofertę, korzystała z przygotowanej przez Bank karty produktu. Nie weryfikowała jednak samodzielnie, czy oferowany produkt odpowiada potrzebom konkretnego klienta, ani nie analizowała jego adekwatności do sytuacji i profilu inwestycyjnego klienta. Nie pamięta przebiegu rozmowy z powódką ani dokumentów faktycznie przekazanych jej przed dokonaniem zapisu (zeznania F. B. (1) k. 633 – 634v znacznik, 00:13:03–00:14:25, 00:17:01–00:24:49 i 00:30:10–00:31:48).

W dniu 18 grudnia 2015 r. powódka zawarła z (...) Bankiem umowę terminowej lokaty oszczędnościowej na kwotę 177.000 zł, oprocentowanej według stopy 4,5% w skali roku. Tego samego dnia złożyła zapis na 107 certyfikatów inwestycyjnych serii (...) funduszu (...). Cena emisyjna jednego certyfikatu wynosiła 1.658,63 zł, a łączna cena ich nabycia 177.473,41 zł. Powódka uiściła ponadto opłatę manipulacyjną w wysokości 2,5% ceny, to jest 4.436,84 zł. Łącznie na rachunek funduszu przelała 181.910,25 zł (umowa lokaty i potwierdzenie przelewu, k. 58–58v.; formularz zapisu i potwierdzenie przelewu, k. 60 – 62, potwierdzenie wpłaty i wpisu do ewidencji uczestników k. 63).

Formularz zapisu zawierał oświadczenie powódki, że znane są jej treść statutu funduszu i warunków emisji oraz że wyraża zgodę na zasady przydziału certyfikatów. Powódka podpisała także przygotowane przez Bank oświadczenie zawierające informację, że certyfikaty funduszy zamkniętych mogą charakteryzować się ograniczoną płynnością, inwestowanie w nie wiąże się z ryzykiem poniesienia straty, a produkt nie jest przeznaczony dla klientów nieakceptujących ryzyka utraty choćby niewielkiej części kapitału. Podczas spotkania powódce wydano formularz zapisu, kartę funduszu, wypis aktu notarialnego dotyczącego gwarancji oraz dokumenty związane z zawartą lokatą. Powódka podpisała na pierwszej stornie tekstu jednolitego statutu, że zapoznała się z jego treścią i akceptuje ją (zeznania powódki k. 635 – 636 znacznik 01:04:54–01:07:35, tekst jednolity statutu (...)k. 350 - 360).

Wpłata powódki w wysokości 181.910,25 zł została zaksięgowana na rachunku Funduszu 18 grudnia 2015 r. W związku z przydziałem certyfikatów 31 grudnia 2015 r. powódka została wpisana do ewidencji uczestników jako posiadaczka 107 certyfikatów serii (...) (potwierdzenie wpłaty i wpisu do ewidencji uczestników k. 60 - 63).

Certyfikaty serii (...) były objęte gwarancją udzieloną przez W (...) S.A. Oświadczenie o udzieleniu gwarancji zostało złożone 6 października 2015 r. w formie aktu notarialnego, Rep. A nr (...). W (...) S.A. zobowiązała się do wypłaty posiadaczom certyfikatów różnicy pomiędzy wartością aktywów netto na certyfikat w chwili wykupu a wartością odpowiadającą cenie emisyjnej, powiększoną o 10% w stosunku dwuletnim i obliczoną proporcjonalnie do czasu trwania inwestycji. Realizacja gwarancji zależała między innymi od nieprzerwanego posiadania certyfikatów przez co najmniej 24 miesiące, nabycia ich w wyniku pierwotnego przydziału oraz nieotrzymania od funduszu lub towarzystwa innego świadczenia rekompensującego różnicę wartości. W razie przeniesienia własności certyfikatów na osobę trzecią gwarancja przestawała obowiązywać (oświadczenie o udzieleniu gwarancji z 6 października 2015 r. k. 64 - 65; warunki emisji certyfikatów serii (...) k. 331 - 360, opinia biegłej 679 – 837, 947 - 949).

Gwarancja nie została udzielona przez (...) Bank S.A., lecz przez W (...) S.A. Łączna wartość środków pozyskanych przez fundusz (...) w ramach serii objętych gwarancją mogła wynosić 780.000.000 zł. Gwarancje udzielone przez W (...) S.A. posiadaczom certyfikatów czterech funduszy obejmowały środki w łącznej wysokości około 1.570.000.000 zł. (dokumenty k. 102 – 106).

Na koniec 2015 r. W (...) S.A. dysponowała środkami pieniężnymi w wysokości 4.502.000 zł, natomiast na koniec 2016 r. – 79.000 zł. Wartość księgowa spółki, odpowiadająca wartości jej kapitałów własnych, na koniec 2016 r. wynosiła 177.357.000 zł. W sprawozdaniu finansowym za 2015 r. spółka nie wykazała zobowiązań wynikających z gwarancji udzielonych posiadaczom certyfikatów funduszy. Wskazała natomiast, że nie udzielała istotnych wartościowo gwarancji i na dzień bilansowy nie posiadała istotnych zobowiązań warunkowych tego rodzaju. Znaczna część spółek zależnych i stowarzyszonych W (...) S.A. nie przedstawiała wartości ekonomicznej albo generowała straty. Jedynie sytuację czterech spośród badanych spółek można było uznać za stabilną, natomiast zobowiązania dwóch innych przekraczały wartość ich aktywów. Uwzględniając relację majątku i dostępnych środków pieniężnych W (...) S.A. do skali udzielonych gwarancji, spółka miała niewielkie możliwości wykonania zobowiązań wobec posiadaczy certyfikatów. Także przy uwzględnieniu gwarancji certyfikaty inwestycyjne funduszu (...) były w latach 2015–2016 instrumentami związanymi z wysokim ryzykiem utraty zainwestowanych środków (opinia biegłej 679 – 837, 947 – 949; sprawozdania finansowe W (...) S.A. za lata 2015 i 2016 k. 159 - 204).

Pod koniec 2017 r. do powódki dotarły informacje o problemach z realizacją żądań wykupu certyfikatów. Za namową F. B. (1) powódka złożyła 2 lutego 2018 r. żądanie wykupu wszystkich posiadanych certyfikatów. Żądanie to nie zostało zrealizowane (żądanie wykupu, k. 66 – 67v; zeznania powódki k. 635 – 636 znacznik 01:07:35–01:09:26).

W dniu 20 lutego 2018 r. zgromadzenie inwestorów podjęło uchwałę o rozwiązaniu funduszu. Otwarto jego likwidację, a funkcję likwidatora objął (...) Bank (...) S.A., następnie (...)Bank (...) AG Oddział w Polsce. W toku likwidacji występowały trudności w ustaleniu rzeczywistej wartości aktywów funduszu i spółek celowych, potwierdzeniu kompletności ich ksiąg rachunkowych oraz zbyciu poszczególnych składników majątku. Termin zakończenia likwidacji był kilkakrotnie przesuwany. Według informacji likwidatora na 20 lutego 2024 r. szacunkowa wartość aktywów netto przypadająca na jeden certyfikat wynosiła 922,78 zł. Do czasu zakończenia likwidacji wartość ta miała charakter zmienny i była obarczona istotną niepewnością. Ze względu na brak pełnych danych o strukturze i wartości aktywów funduszu nie było możliwe wiarygodne ustalenie rynkowej wartości certyfikatów ani kwoty, którą uczestnicy ostatecznie otrzymają (opinia biegłej 679 – 837, 947 - 949).

Postępowanie likwidacyjne zakończyło się 5 czerwca 2024 r. Na jeden certyfikat przypadła ostatecznie kwota 927,99 zł. Certyfikaty należące do powódki zostały umorzone, a likwidator wypłacił F. H. (1) kwotę 99.294,93 zł, stanowiącą iloczyn wartości 927,99 zł i 107 posiadanych certyfikatów. Powódka nie otrzymała z funduszu dalszych świadczeń (informacja o wypłacie i umorzeniu certyfikatów z 5 czerwca 2024 r. k. 861; potwierdzenie przelewu, k. 860; opinia biegłej 679 – 837, 947 - 949).

W dniu 15 grudnia 2020 r. powódka przesłała pozwanemu wezwanie do zapłaty kwoty 201.783,94 zł, wyznaczając siedmiodniowy termin spełnienia świadczenia. Bank nie dokonał zapłaty (wezwanie do zapłaty z 14 grudnia 2020 r. wraz z potwierdzeniem nadania k. 254 n- 259, korespondencja e-mail k. 260).

Sąd ustalił stan faktyczny w pierwszej kolejności na podstawie dokumentów zgromadzonych w aktach sprawy, których autentyczności i rzetelności nie kwestionowały strony a i Sąd Okręgowy nie znalazł podstaw aby odmówić im mocy dowodowej. Sąd Okręgowy nie brał pod uwagę artykułów prasowych, dokumentów oparte wyłącznie na doniesieniach medialnych, prokuratorskich postanowień dotyczących innych osób i innych transakcji a także szeregu wyroków w innych sprawach, przedkładanych przez strony, bowiem nie były one zbędne do odtworzenia relacji powódki z bankiem. Materiał prasowy nie był również potrzebny wobec zgromadzenia dokumentów źródłowych, zeznań oraz opinii biegłej. Prywatne opinie prawne przedłożone przez pozwanego nie stanowiły dowodu treści obowiązującego prawa ani prawidłowości przyjętej przez Bank kwalifikacji świadczonych usług. Potwierdzały jedynie, że ich autorzy wyrazili przedstawione w nich poglądy. Ocena charakteru czynności wykonywanych przez Bank i podstaw jego odpowiedzialności należała natomiast do Sądu. Dokumenty pochodzące z postępowań prowadzonych przez Komisję Nadzoru Finansowego i organy ścigania mogły potwierdzać fakt przeprowadzenia określonych czynności oraz treść dokonanych ustaleń, nie miały jednak istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy. Odpowiedzialność pozwanego wobec powódki Sąd oceniał na podstawie okoliczności jej indywidualnej transakcji, a nie wyłącznie na podstawie stwierdzonych w innych postępowaniach nieprawidłowości o charakterze ogólnym.

Sąd Okręgowy oparł się także na zeznaniach świadków przesłuchanych w sprawie:

-

zeznania F. B. (1)(protokół k. 633 – 634v znacznik 00:09:52 – 00:33:47) Sąd uznał za wiarygodne w tej części, w której świadek opisała organizację sprzedaży certyfikatów w pozwanym banku; świadek potwierdziła, że pracownicy otrzymywali listy klientów, których lokaty zbliżały się do końca, zapraszali ich do placówek i przedstawiali im dostępne produkty. Potwierdziła także, że oferowała powódce certyfikaty, odbyła z nią dwa spotkania oraz posługiwała się dokumentem zawierającym notarialne oświadczenie dotyczące gwarancji. Sąd ostrożnie natomiast ocenił wypowiedzi odnoszące się do zakresu informacji przekazanych konkretnie powódce; F. B. (2) wielokrotnie zaznaczała, że nie pamięta przebiegu rozmów, treści udostępnionych dokumentów ani tego, czy przed zawarciem transakcji badano aktualny profil inwestycyjny powódki, stwierdzenie że „na pewno” przekazała wszystkie informacje, opierała na deklaracji dotyczącej swojego zwykłego sposobu pracy, a nie na zachowanej pamięci konkretnego spotkania, co nie mogło skutecznie podważyć szczegółowych i konsekwentnych zeznań powódki; zarazem świadek przyznała, że pracownicy banku nie oceniali samodzielnie oferowanych produktów, nie zagłębiali się w to, czy produkt jest odpowiedni dla konkretnego klienta, i prowadzili rozmowę według przygotowanej karty produktu co potwierdzało, że przy oferowaniu powódce certyfikatów nie zestawiono właściwości produktu z informacjami wynikającymi z jej profilu inwestycyjnego, stwierdzenie świadka, że nie wywierała na powódkę presji i wyjaśniła jej wszystkie ryzyka, wobec braku pamięci konkretnego spotkania nie zasługiwało na pierwszeństwo przed odmienną relacją powódki wobec całości ustalonych faktów w sprawie;

-

zeznania W. K. (2) (protokół k. 634v – 635 znacznik 00:37:00 – 00:51:20) nie stanowiły bezpośredniego dowodu przebiegu rozmów prowadzonych z powódką, ponieważ świadek jej nie znał i nie uczestniczył w zawarciu spornej transakcji, miały jednak znaczenie pomocnicze przy ocenie sposobu oferowania certyfikatów przez F. B. (1) w zbliżonym okresie; Świadek również był dotychczas zainteresowany lokatami, został zaproszony do placówki w związku z kończącą się lokatą, a certyfikaty przedstawiono mu jako korzystniejszy produkt, eksponując gwarancję udzieloną w formie aktu notarialnego, jego relacja była zatem zbieżna z zeznaniami powódki co do sposobu prezentowania produktu, i podważała wiarygodność zeznań F. B. (3), choć Sąd nie przenosił automatycznie opisywanych przez niego okoliczności na indywidualną sytuację F. H. (1).

Sąd przesłuchał także powódkę w trybie art. 299 k.p.c. uznając jej zeznania za wiarygodnie, bowiem były logiczne, wewnętrznie spójne i konsekwentne (protokół k. 635 – 636 znacznik 00:55:16 – 01:14:53). Powódka w sposób szczegółowy opisała inicjatywę pracownicy banku, kolejne rozmowy dotyczące certyfikatów, powiązanie ich nabycia z korzystniej oprocentowaną lokatą, sposób przedstawienia gwarancji oraz zapewnienia o bezpieczeństwie produktu. Przyznała, jakie dokumenty otrzymała i podpisała, wskazując jednocześnie, że nie wyjaśniono jej rzeczywistego znaczenia zawartych w nich postanowień, a ustne zapewnienia pracownicy banku koncentrowały się na bezpieczeństwie inwestycji i gwarancji udzielonej w formie aktu notarialnego. Relacja powódki znajdowała potwierdzenie w dokumentach, co miało wpływ na ocenę jej wiarygodności. Twierdzenia powódki o preferowaniu bezpiecznych form lokowania środków odpowiadały wynikom wcześniejszego badania profilu inwestycyjnego. Wiarygodne było również wskazanie na presję czasu, skoro termin przyjmowania zapisów na certyfikaty upływał 17 grudnia 2015 r., natomiast powódka dokonała zapisu następnego dnia, po uzyskaniu przez pracownicę banku zgody na przeprowadzenie transakcji.

Ze względu na konieczność zasięgnięcia informacji specjalnych Sąd Okręgowy dopuścił dowód z opinii biegłego z zakresu rachunkowości i wyceny instrumentów finansowych (postanowienie k 667, 907). Za w pełni przydatną Sąd uznał opinię biegłej W. K. (1) z 24 kwietnia 2024 r. (opinia k. 679 – 837), uzupełnioną opinią z 26 maja 2025 r. (k. 947 – 949). Biegła przeanalizowała sprawozdania finansowe W (...) S.A., sytuację spółek zależnych i stowarzyszonych, skalę gwarancji udzielonych posiadaczom certyfikatów oraz dane dotyczące majątku funduszu i przebiegu jego likwidacji. Wskazała przyjętą metodykę i źródła danych, a sformułowane wnioski pozostawały logicznie powiązane z przeprowadzoną analizą.

Biegła wyjaśniła, że przed zakończeniem likwidacji nie było możliwe wiarygodne ustalenie rynkowej wartości certyfikatów, ponieważ brakowało pełnych danych dotyczących struktury i rzeczywistej wartości aktywów funduszu oraz spółek celowych. Nie stanowiło to braku opinii, lecz było merytorycznym wnioskiem wynikającym z niedostatecznej przejrzystości sytuacji majątkowej funduszu. Po zakończeniu likwidacji niepewność co do kwoty przypadającej powódce została usunięta przez faktyczną wypłatę dokonaną przez likwidatora. Przekonujący był także wniosek biegłej, że certyfikaty (...) były w latach 2015–2016 związane z wysokim ryzykiem utraty zainwestowanych środków również przy uwzględnieniu gwarancji W (...) S.A. Biegła zestawiła skalę zobowiązań mogących wynikać z gwarancji z wartością kapitałów i środków pieniężnych gwaranta oraz sytuacją jego spółek zależnych. Ustaliła, że W (...) S.A. miała niewielkie możliwości pokrycia należności gwarantowanych posiadaczom certyfikatów. Wniosek ten miał oparcie w danych liczbowych wynikających ze sprawozdań finansowych, a nie w późniejszej wiedzy o niepowodzeniu inwestycji. W opinii uzupełniającej biegła podtrzymała ocenę ryzyka oraz uwzględniła, że po sporządzeniu opinii głównej postępowanie likwidacyjne zostało zakończone, a powódce wypłacono 99.294,93 zł. Sama wysokość wypłaty wynikała przy tym bezpośrednio z potwierdzenia przelewu i informacji likwidatora: na każdy z 107 certyfikatów przypadło po 927,99 zł. Ustalenie tej okoliczności nie wymagało dalszych wiadomości specjalnych.

Zastrzeżenia pozwanego nie podważyły opinii. W znacznej części dotyczyły one prawnej oceny charakteru gwarancji i zakresu obowiązków banku, a więc zagadnień pozostających poza kompetencją biegłej i podlegających samodzielnemu rozstrzygnięciu przez Sąd. Biegła prawidłowo ograniczyła swoją wypowiedź do ekonomicznej oceny ryzyka, kondycji finansowej gwaranta i możliwości ustalenia wartości certyfikatów. Sprawozdania finansowe W (...) S.A. za lata 2015–2016 Sąd uznał za wiarygodne źródło danych wykorzystanych przez biegłą. Wynikało z nich między innymi, że skala gwarancji związanych z certyfikatami nie znajdowała odpowiedniego odzwierciedlenia w wykazywanych zobowiązaniach warunkowych, a poziom środków pieniężnych pozostających w dyspozycji gwaranta był nieporównywalnie niższy od potencjalnej wartości jego zobowiązań wobec uczestników funduszy.

Sąd Okręgowy pominął wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii innego biegłego jako bezprzedmiotowy w niniejszym postępowaniu (k. 1039), bowiem okoliczności jakie miałyby być nim wykazane zostały już dostatecznie wyjaśnione, a wobec wypłacenia przez likwidatora wartości certyfikatów stała się bezprzedmiotowa w zakresie ustalenia ich wartości. Sporządzona w sprawie opinie - główna i uzupełniająca - były jasne, kompletne i logiczne. Wnioski pozostawały spójne z przedstawioną analizą i pozwalały na ich zweryfikowanie. Sama zaś niezgoda pozwanego z konkluzjami opinii nie uzasadnia dopuszczenia dowodu z opinii innego biegłego.

Sąd uznał iż nie zachodziły podstawy do wydania żądanego przez powódkę wyroku wstępnego. Zgodnie z art. 318 §1 k.p.c. sąd uznając roszczenie za usprawiedliwione co do zasady, może wydać wyrok wstępny i pozostawić do dalszego rozpoznania sporne żądania. Skorzystanie z tej możliwości ma charakter fakultatywny i jest celowe, gdy rozstrzygnięcie o wysokości świadczenia wymaga dalszego rozbudowanego postępowania dowodowego, którego przeprowadzenie przed przesądzeniem samej zasady odpowiedzialności byłoby niecelowe. Taka sytuacja nie wystąpiła w niniejszym procesie. W toku postępowania przeprowadzono dowód z opinii głównej i uzupełniającej biegłego, zaś 5 czerwca 2024 r. została zakończona likwidacja funduszu, co wiązał o się z umorzeniem certyfikatów powódki. W chwili zamknięcia rozprawy zatem wyjaśnione były okoliczności dotyczące zasady odpowiedzialności pozwanego jak i fakty niezbędne do określenia wysokości szkody. Wydanie wyroku wstępnego nie prowadziłoby do usprawnienia postępowania, lecz zbędne rozdzielenie procesu na dwa etapy.

Sąd Okręgowy zważył, co następuje

Powództwo zasługiwało na uwzględnienie w przeważającej części, przy czym roszczenie zostało w toku postępowania częściowo zaspokojone.

W niniejszym postępowaniu bezsporne było, że 3 października 2014 r. powódka zawarła z (...) Bankiem S.A., działającym przez Biuro Maklerskie, umowę o świadczenie usługi przyjmowania i przekazywania zleceń nabycia lub zbycia tytułów uczestnictwa. Pozwany przeprowadził badanie profilu inwestycyjnego powódki i zakwalifikował ją jako „inwestora przezornego”. Bezsporne pozostawało również, że 18 grudnia 2015 r. powódka złożyła zapis na 107 certyfikatów inwestycyjnych serii (...) funduszu (...), za które zapłaciła 177.473,41 zł, oraz uiściła opłatę manipulacyjną w wysokości 4.436,84 zł. Łączny koszt inwestycji wyniósł zatem 181.910,25 zł. Powódka podpisała formularz zapisu i oświadczenia odnoszące się do statutu, warunków emisji oraz ryzyka inwestycyjnego. Nie była także kwestionowana umowa dystrybucyjna łącząca pozwanego z (...) S.A. ani fakt, że pozwany otrzymywał wynagrodzenie związane z dystrybucją certyfikatów. Poza sporem pozostawało również, że fundusz został postawiony w stan likwidacji, a powódka nie uzyskała wykupu certyfikatów na warunkach zakładanych przy dokonywaniu inwestycji. Po zakończeniu likwidacji 5 czerwca 2024 r. wypłacono jej 99.294,93 zł, to jest po 927,99 zł za każdy certyfikat, a wszystkie posiadane przez nią certyfikaty zostały umorzone.

Spór dotyczył przede wszystkim charakteru czynności podejmowanych przez pozwanego wobec powódki. Pozwany utrzymywał, że jego rola ograniczała się do oferowania instrumentów finansowych oraz technicznego przyjęcia i przekazania zapisu. Powódka twierdziła natomiast, że pracownica banku z własnej inicjatywy przedstawiła jej konkretny produkt, nakłaniała ją do jego nabycia i rekomendowała go jako bezpieczniejszą oraz korzystniejszą alternatywę dla lokat bankowych. Strony pozostawały również w sporze co do zakresu informacji przekazanych powódce, znaczenia podpisanych przez nią oświadczeń, rzeczywistego poziomu ryzyka certyfikatów, ekonomicznego znaczenia gwarancji udzielonej przez W (...) S.A., a także istnienia związku przyczynowego pomiędzy zachowaniem pozwanego i uszczerbkiem majątkowym powódki. Sporna była ponadto wysokość szkody, wpływ wypłaty dokonanej przez likwidatora, możliwość zaliczenia tej wypłaty na odsetki oraz utracone korzyści, jak również przyczynienie się powódki do powstania szkody.

W pierwszej kolejności należało określić charakter stosunku prawnego łączącego strony, gdyż od tego zależały zarówno zakres obowiązków pozwanego, jak i reżim jego odpowiedzialności. Nie było w tym zakresie wystarczające ogólne stwierdzenie, że pozwany uczestniczył w nabyciu certyfikatów inwestycyjnych albo oferował powódce określony produkt finansowy. Konieczne było ustalenie rzeczywistego charakteru czynności podejmowanych przez Biuro Maklerskie (...) Bank S.A. przed zawarciem transakcji.

(...) Bank S.A., wykonując czynności za pośrednictwem wyodrębnionego organizacyjnie Biura Maklerskiego, był firmą inwestycyjną w rozumieniu art. 3 pkt 33 ustawy z 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi, dalej: „o.f.i.”. Przyjmowanie i przekazywanie zleceń nabycia lub zbycia instrumentów finansowych, doradztwo inwestycyjne oraz oferowanie instrumentów finansowych stanowiły odrębne rodzaje działalności maklerskiej, wymienione odpowiednio w art. 69 ust. 2 pkt 1, 5 i 6 tej ustawy.

Powódkę i pozwanego łączyła zawarta 3 października 2014 r. umowa o świadczenie usługi przyjmowania i przekazywania zleceń nabycia lub zbycia tytułów uczestnictwa. Na jej podstawie Biuro Maklerskie zobowiązało się do przyjmowania i przekazywania zleceń oraz dyspozycji dotyczących tytułów uczestnictwa w instytucjach wspólnego inwestowania. Zapis powódki na certyfikaty inwestycyjne serii (...) został przyjęty w ramach istniejącej już relacji umownej.

Pozwany nie występował zatem wobec powódki jako podmiot zewnętrzny, który jedynie udostępnił miejsce do podpisania dokumentów przygotowanych przez emitenta albo podmiot organizujący ofertę. Powódka pozostawała klientką Biura Maklerskiego, zaś czynności związane z przedstawieniem produktu i przyjęciem zapisu były podejmowane w ramach usług świadczonych na jej rzecz. Aktywność pracownicy pozwanego poprzedzająca nabycie certyfikatów wykraczała jednak poza techniczne wykonanie usługi przyjmowania i przekazywania zleceń. Wymagała zatem oceny również w świetle przepisów regulujących doradztwo inwestycyjne.

Zgodnie z art. 76 o.f.i., w brzmieniu obowiązującym 18 grudnia 2015 r. (Dz.U. z 2014 r. poz. 94), przez umowę o doradztwo inwestycyjne firma inwestycyjna zobowiązywała się do przygotowywania, na podstawie potrzeb i sytuacji klienta, oraz przekazywania mu pisemnej albo ustnej rekomendacji dotyczącej między innymi kupna, sprzedaży, subskrypcji, wymiany, wykonania lub wykupu określonych instrumentów finansowych albo powstrzymania się od dokonania takiej czynności. Istotą doradztwa nie było zatem samo przekazanie informacji o instrumencie, lecz udzielenie klientowi zindywidualizowanej wskazówki co do sposobu postępowania, który według rekomendującego odpowiadał jego potrzebom i sytuacji.

Umowa o doradztwo inwestycyjne nie wymagała zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności. Wymogu takiego nie przewidywał art. 76 o.f.i., podczas gdy ustawodawca wyraźnie zastrzegał formę pisemną dla innych umów dotyczących usług maklerskich, w tym umowy o przyjmowanie i przekazywanie zleceń, o której mowa w art. 74b ustawy. Umowa o doradztwo inwestycyjne mogła więc zostać zawarta ustnie albo przez czynności konkludentne, stosownie do art. 60 k.c.

Stanowisko to znajduje potwierdzenie w wyroku Sądu Najwyższego z 23 czerwca 2022 r., II CSKP 85/22. Sąd Najwyższy wskazał, że umowa o doradztwo inwestycyjne ma charakter konsensualny i nie wymaga zachowania szczególnej formy, wobec czego może zostać zawarta również ustnie albo w sposób dorozumiany. Dla przyjęcia jej zawarcia konieczne jest jednak ustalenie, że firma inwestycyjna przekazała klientowi rekomendację, nie zaś wyłącznie informacje o instrumencie finansowym. Rozstrzygające znaczenie ma zatem rzeczywista treść i funkcja podjętych czynności, a nie nazwa nadana im przez firmę inwestycyjną ani brak dokumentu zatytułowanego „umowa o doradztwo inwestycyjne”.

W rozpoznawanej sprawie inicjatywa przedstawienia produktu wyszła od pracownicy pozwanego pełniącej funkcję opiekuna klienta. Powódka nie zgłosiła się do Biura Maklerskiego w celu nabycia certyfikatów inwestycyjnych ani nie pytała o konkretny fundusz. To pracownik Banku skontaktowała się z nią telefonicznie i zaprosiła ją na spotkanie w oddziale, wybierając ją przy wykorzystaniu informacji objętych tajemnicą bankową dotyczących zakończenia lokaty i środków którymi powódka dysponowała. Następnie przedstawiła certyfikaty serii (...) jako korzystniejszą alternatywę dla dotychczasowych lokat, zapewniała o bezpieczeństwie inwestycji i eksponowała znaczenie gwarancji udzielonej w formie aktu notarialnego.

Nie była to ogólna informacja reklamowa skierowana do nieoznaczonego kręgu odbiorców. Opiekun klienta wskazała konkretnej klientce określony instrument finansowy i przedstawiła jego nabycie jako pożądany sposób zagospodarowania posiadanych przez nią oszczędności. Bank znał przy tym dotychczasowy sposób lokowania środków przez powódkę, jej doświadczenie inwestycyjne oraz przypisany jej profil. Propozycja została więc zindywidualizowana zarówno pod względem adresata, jak i instrumentu oraz rekomendowanego sposobu postępowania. O kwalifikacji tych czynności nie przesądzało użycie albo nieużycie przez pracowniczkę Banku słowa „rekomenduję”. Znaczenie miała obiektywna treść jej zachowania. Zainicjowanie kontaktu z powódką, przedstawienie konkretnego produktu jako korzystniejszego od lokaty, zapewnianie o jego bezpieczeństwie, eksponowanie gwarancji oraz zachęcanie do przeznaczenia na niego oszczędności (przy zaoferowaniu dodatkowo oprocentowanej lokaty) zawierały jednoznaczną wskazówkę co do pożądanego sposobu działania. Czynności te miały zatem cechy indywidualnej rekomendacji w rozumieniu art. 76 o.f.i.

Również, wbrew argumentacji pozwanego, brak odrębnego wynagrodzenia uiszczanego przez powódkę bezpośrednio z tytułu doradztwa nie wykluczał zawarcia takiej umowy. Art. 76 o.f.i. nie uzależniał jej istnienia od uzgodnienia osobnej opłaty. Pozwany otrzymywał ponadto wynagrodzenie na podstawie umowy dystrybucyjnej, którego wysokość pozostawała związana z wartością pozyskanych aktywów oraz okresem posiadania certyfikatów przez klientów. Okoliczność ta nie przesądzała samodzielnie ani o zawarciu umowy doradztwa, ani o odpowiedzialności pozwanego, potwierdzała jednak gospodarczy kontekst jego aktywności oraz zainteresowanie doprowadzeniem do nabycia instrumentów przez klientów.

Oświadczenia zamieszczone w przygotowanej przez pozwanego dokumentacji, zgodnie z którymi przekazywane informacje nie stanowiły doradztwa inwestycyjnego, nie mogły zmienić prawnej kwalifikacji czynności rzeczywiście wykonanych przez pracownicę Banku. Jednostronne oświadczenie profesjonalisty złożone li tylko dla pozoru nie wyłączało stosowania przepisów określających charakter poszczególnych rodzajów działalności maklerskiej. Jeżeli zachowanie firmy inwestycyjnej odpowiadało treści art. 76 o.f.i., nazwanie go informacją, prezentacją albo ofertą nie pozbawiało go cech rekomendacji.

Pomiędzy stronami doszło zatem, przez czynności konkludentne, do zawarcia jednorazowej umowy o doradztwo inwestycyjne dotyczącej nabycia certyfikatów serii (...). Jej treścią było przygotowanie i przekazanie powódce rekomendacji odnoszącej się do konkretnego instrumentu finansowego, z uwzględnieniem jej potrzeb i sytuacji.

Nawet jednak odmienna kwalifikacja czynności pozwanego nie prowadziłaby do wyłączenia jego odpowiedzialności. Działania opiekunki klienta zostały podjęte w ramach istniejącej umowy o przyjmowanie i przekazywanie zleceń, zaś pozwany pozostawał firmą inwestycyjną świadczącą usługę maklerską na rzecz konsumentki mającej status klienta detalicznego. Obciążały go zatem obowiązki działania rzetelnego, profesjonalnego oraz zgodnego z najlepiej pojętym interesem klientki, niezależnie od tego, czy jego zachowanie zostało dodatkowo zakwalifikowane jako świadczenie usługi doradztwa inwestycyjnego.

Nie można było podzielić stanowiska pozwanego, że oferowanie certyfikatów odbywało się wyłącznie na podstawie umowy zawartej z (...) S.A., wskutek czego po jego stronie nie powstały żadne obowiązki wobec powódki. Umowa dystrybucyjna określała relację pomiędzy pozwanym a podmiotem organizującym oferowanie certyfikatów. Nie znosiła jednak umowy zawartej przez pozwanego z powódką ani obowiązków wynikających z jej statusu klientki Biura Maklerskiego. Pozwany działał równocześnie w ramach procesu dystrybucji oraz istniejącej relacji umownej z powódką. Ocena jego zachowania nie mogła więc zostać ograniczona do obowiązków wynikających z umowy zawartej z podmiotem oferującym certyfikaty. Nawet gdyby przyjąć. Iż stron nie łączyła umowa o doradztwo inwestycyjne, to nie sposób przyjąć że pozwany tylko z tej przyczyny mógł świadczyć usługi reglamentowane przepisami ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, nie stosując się do obowiązków z niej wynikających.

Ustalenie charakteru stosunku prawnego łączącego strony pozwalało następnie określić zakres obowiązków pozwanego oraz wzorzec staranności, według którego należało ocenić sposób wykonania przez niego usług świadczonych na rzecz powódki.

Zakres obowiązków Banku należało określić z uwzględnieniem zawodowego charakteru prowadzonej przez niego działalności. Stosownie do art. 355 § 2 k.c. należytą staranność dłużnika w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej ocenia się przy uwzględnieniu jej profesjonalnego charakteru. W odniesieniu do firmy inwestycyjnej miernik ten był dodatkowo konkretyzowany przez przepisy regulujące świadczenie usług maklerskich oraz zasady postępowania wobec klientów detalicznych. Podwyższony miernik staranności nie oznaczał, że pozwany odpowiadał za każdy niekorzystny rezultat inwestycji ani że był zobowiązany zagwarantować powódce zachowanie zainwestowanego kapitału. Ryzyko zmiany wartości instrumentu finansowego co do zasady obciąża inwestora. Profesjonalny charakter działalności pozwanego nakładał jednak na niego obowiązek rzetelnego rozpoznania podstawowych właściwości oferowanego produktu, przedstawienia klientce jego rzeczywistego charakteru i ryzyka oraz powstrzymania się od rekomendowania instrumentu pozostającego w oczywistej sprzeczności z jej potrzebami, doświadczeniem i zdolnością do ponoszenia strat.

Obowiązki te wynikały przede wszystkim z art. 83a ust. 2 i 3 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi oraz z przepisów rozporządzenia Ministra Finansów z 24 września 2012 r. w sprawie trybu i warunków postępowania firm inwestycyjnych, banków, o których mowa w art. 70 ust. 2 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, oraz banków powierniczych (Dz.U. z 2012 r. poz. 1078), obowiązującego w dacie nabycia przez powódkę certyfikatów.

Zgodnie z art. 83a ust. 2 o.f.i. informacje upowszechniane przez firmę inwestycyjną w celu reklamy lub promocji jej usług powinny być rzetelne i zrozumiałe. Stosownie zaś do art. 83a ust. 3 tej ustawy firma inwestycyjna była obowiązana, świadcząc usługę maklerską, uwzględniać najlepiej pojęty interes klienta. Obowiązek ten rozwijał § 8 ust. 1 rozporządzenia, zgodnie z którym firma inwestycyjna powinna działać rzetelnie i profesjonalnie, zgodnie z zasadami uczciwego obrotu oraz najlepiej pojętymi interesami klientów. Wymaganie rzetelności odnosiło się nie tylko do prawdziwości poszczególnych informacji, lecz także do sposobu przedstawienia produktu jako całości. Na podstawie § 9 ust. 1 rozporządzenia wszelkie informacje kierowane przez firmę inwestycyjną do klientów lub potencjalnych klientów powinny być rzetelne, niebudzące wątpliwości i niewprowadzające w błąd. Informacje kierowane do klientów detalicznych powinny być przy tym sformułowane w sposób zrozumiały dla przeciętnego przedstawiciela grupy, do której były adresowane. Nie mogły ukrywać ani umniejszać znaczenia istotnych ostrzeżeń, a przedstawieniu potencjalnych korzyści powinno towarzyszyć uczciwe i wyraźne wskazanie wszystkich istotnych zagrożeń.

Oznaczało to, że wykonanie obowiązku informacyjnego nie mogło zostać sprowadzone do przekazania klientce obszernej dokumentacji zawierającej rozproszone ostrzeżenia o ryzyku. Firma inwestycyjna powinna była przedstawić informacje w sposób pozwalający klientowi detalicznemu zrozumieć gospodarczy sens transakcji, charakter możliwej straty oraz rzeczywistą relację pomiędzy przedstawianymi korzyściami i zagrożeniami. Im bardziej złożony był instrument i im mniejsze doświadczenie inwestycyjne klienta, tym większego znaczenia nabierał sposób wyjaśnienia jego właściwości.

Stosownie do § 13 ust. 1 rozporządzenia pozwany powinien był przedstawić powódce ogólny opis istoty instrumentu finansowego oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w ten instrument w sposób umożliwiający jej podjęcie świadomej decyzji inwestycyjnej. Zakres informacji należało dostosować zarówno do rodzaju instrumentu, jak i kategorii klienta. Obowiązku tego nie realizowało zatem samo formalne umożliwienie zapoznania się ze statutem funduszu, warunkami emisji lub innymi dokumentami przygotowanymi na potrzeby oferty. Chodziło o przekazanie informacji w formie pozwalającej konkretnej klientce prawidłowo zrozumieć ekonomiczny charakter nabywanych praw oraz zakres ponoszonego ryzyka.

Szczególne znaczenie miał w tej sprawie § 13 ust. 6 rozporządzenia. Jeżeli instrument finansowy był związany z gwarancją udzieloną przez inny podmiot, informacje przekazywane klientowi powinny obejmować szczegółowe dane dotyczące zarówno gwaranta, jak i samej gwarancji, tak aby klient detaliczny mógł prawidłowo ocenić jej znaczenie.

Obowiązek ten nie był równoznaczny z koniecznością przeprowadzenia przez pozwanego pełnego audytu gwaranta ani z obowiązkiem przewidzenia jego przyszłej niewypłacalności. Nie mógł jednak zostać spełniony przez samo okazanie aktu notarialnego lub poinformowanie, że gwarancja została udzielona w takiej formie. Forma aktu notarialnego potwierdzała złożenie określonego oświadczenia przez gwaranta, lecz sama w sobie nie świadczyła o jego wypłacalności, nie zabezpieczała środków przeznaczonych na wykonanie zobowiązania i nie nadawała gwarancji cech gwarancji bankowej albo ubezpieczeniowej.

Jeżeli pozwany zamierzał posługiwać się gwarancją jako argumentem przemawiającym za bezpieczeństwem inwestycji, powinien był wyjaśnić powódce jej charakter, zakres, warunki realizacji oraz zależność wykonania zobowiązania od przyszłej sytuacji majątkowej gwaranta. Powinien był również dysponować co najmniej podstawowymi informacjami pozwalającymi ocenić, czy eksponowanie gwarancji jako istotnego zabezpieczenia znajduje racjonalne uzasadnienie. Gdyby informacji takich nie posiadał, obowiązany był jasno zakomunikować, że nie jest w stanie ocenić realnej zdolności gwaranta do wykonania zobowiązania, i powstrzymać się od przedstawiania aktu notarialnego jako okoliczności potwierdzającej ochronę kapitału. Profesjonalna firma inwestycyjna nie mogła bowiem z jednej strony podkreślać gwarancji jako istotnej zalety produktu i wykorzystywać jej do pokonania czy złagodzenia obaw klienta, a z drugiej uchylać się od oceny jej elementarnego znaczenia ekonomicznego. Zakres wymaganej weryfikacji powinien odpowiadać wadze informacji, jaką firma inwestycyjna sama przypisywała gwarancji w procesie oferowania instrumentu.

W tym kontekście znaczenie miał również wyrok Sądu Najwyższego z 23 czerwca 2022 r., II CSKP 85/22. Sąd Najwyższy wskazał, że dom maklerski, jako profesjonalny uczestnik rynku i podmiot zaufania publicznego, nie może bezkrytycznie przyjmować dokumentów oraz informacji pochodzących od emitenta, jeżeli następnie przekazuje je klientom i wykorzystuje przy oferowaniu produktu. Weryfikacja nie musi przyjmować postaci kompleksowego audytu emitenta lub gwaranta, powinna jednak obejmować co najmniej taki zakres, jaki jest możliwy na podstawie dostępnych źródeł i pozwala ujawnić informacje nierzetelne, wewnętrznie sprzeczne, budzące oczywiste wątpliwości albo mogące wprowadzić klienta w błąd.

Odrębna grupa obowiązków pozwanego dotyczyła rozpoznania wiedzy, doświadczenia, sytuacji finansowej i celów inwestycyjnych klientki. Zgodnie z § 15 rozporządzenia firma inwestycyjna powinna była uzyskać informacje o wiedzy i doświadczeniu klienta w zakresie inwestowania, niezbędne do oceny, czy instrument finansowy oraz świadczona usługa były dla niego odpowiednie. Badanie to nie stanowiło formalności służącej wyłącznie udokumentowaniu, że klientowi przekazano ostrzeżenie. Miało umożliwić firmie inwestycyjnej rzeczywistą ocenę, czy określony instrument odpowiada poziomowi wiedzy oraz doświadczenia konkretnej osoby.

W przypadku świadczenia usługi doradztwa inwestycyjnego zakres badania był szerszy. Na podstawie § 16 rozporządzenia firma inwestycyjna powinna była pozyskać także informacje dotyczące sytuacji finansowej i celów inwestycyjnych klienta, a następnie ustalić, czy rekomendowana transakcja realizuje te cele, nie wiąże się z ryzykiem przekraczającym jego możliwości oraz ma charakter pozwalający mu zrozumieć i ocenić związane z nią zagrożenia.

Obowiązek zbadania odpowiedniości i adekwatności produktu pozostawał bezpośrednio związany z nakazem działania w najlepiej pojętym interesie klienta. Informacje pozyskane od klienta nie mogły być gromadzone jedynie w celu wypełnienia dokumentacji. Firma inwestycyjna powinna była wykorzystać je przy podejmowaniu decyzji, czy dany instrument można klientowi przedstawić, a tym bardziej zarekomendować. Jeżeli wynik badania wskazywał, że określona kategoria produktów jest dla klienta zdecydowanie nieodpowiednia, firma inwestycyjna nie mogła abstrahować od tego ustalenia przy dalszym oferowaniu produktu.

Nie zachodziło przy tym wyłączenie obowiązków właściwe dla usługi wykonywanej wyłącznie z inicjatywy klienta. Z § 20 ust. 3 rozporządzenia wynikało, że umowy nie uważa się za zawartą z inicjatywy klienta, jeżeli doszło do niej wskutek skierowania do niego zindywidualizowanych informacji dotyczących instrumentu finansowego, usługi albo transakcji. Jeżeli to firma inwestycyjna inicjowała kontakt, wskazywała konkretną emisję i zachęcała do dokonania zapisu, nie mogła następnie przedstawiać swojego udziału jako ograniczonego do technicznego wykonania samodzielnej decyzji klienta.

Tak określony zakres obowiązków wyznaczał wzorzec należytego postępowania pozwanego. Obejmował on nie tylko prawidłowe przyjęcie i przekazanie zapisu, lecz także rzetelne przedstawienie charakteru certyfikatów i związanych z nimi zagrożeń, wyjaśnienie rzeczywistego znaczenia gwarancji, wykorzystanie informacji zgromadzonych w ramach badania profilu inwestycyjnego oraz powstrzymanie się od rekomendowania instrumentu nieodpowiadającego potrzebom, doświadczeniu i akceptowanemu przez powódkę poziomowi ryzyka.

Dopiero zestawienie tego wzorca z konkretnymi działaniami pracowników pozwanego pozwalało ocenić, czy zobowiązania Banku zostały wykonane należycie. Zestawienie tak określonego wzorca należytego postępowania z działaniami podejmowanymi przez Bank prowadziło do wniosku, że obowiązki obciążające firmę inwestycyjną nie zostały wykonane prawidłowo.

Pozwany dysponował informacjami pozwalającymi jednoznacznie ocenić, czy certyfikaty inwestycyjne serii (...) odpowiadały potrzebom i możliwościom powódki. Z przeprowadzonego badania profilu inwestycyjnego wynikało, że nie posiadała ona doświadczenia w samodzielnym inwestowaniu, nie śledziła na bieżąco informacji dotyczących rynków finansowych, nie akceptowała ryzyka utraty nawet niewielkiej części kapitału, a deklarowany przez nią horyzont inwestycyjny nie przekraczał roku. Pozwany zakwalifikował powódkę jako „inwestora przezornego”, którego zdolność do ponoszenia ryzyka była bardzo niewielka. W przygotowanym przez Bank opisie profilu wskazano ponadto, że aktywa wysokiego ryzyka, do których zaliczono certyfikaty inwestycyjne, były dla niej zdecydowanie nieodpowiednie, zaś ich udział w modelowym portfelu powinien wynosić 0%.

Co istotne nie była to ocena sformułowana po powstaniu sporu ani rezultat analizy dokonanej przez powódkę na potrzeby procesu. Profil został określony przez samego pozwanego przed nabyciem certyfikatów, na podstawie informacji udzielonych przez powódkę w ramach procedury służącej właśnie rozpoznaniu jej wiedzy, doświadczenia, celów inwestycyjnych i zdolności do ponoszenia ryzyka. Pozwany nie mógł zatem traktować wyniku badania wyłącznie jako formalnego ostrzeżenia skierowanego do klientki, a jednocześnie pomijać go przy ocenie prawidłowości własnej rekomendacji. Badanie profilu nie służyło zabezpieczeniu interesów firmy inwestycyjnej przez odebranie podpisu pod formularzem. Jego celem było zapobieżenie sytuacji, w której klientowi zostanie zaproponowany produkt niedostosowany do jego rzeczywistych potrzeb i możliwości.

Od sporządzenia profilu do nabycia certyfikatów upłynął nieco ponad rok. Pozwany nie wykazał, aby w tym czasie zwiększyły się wiedza lub doświadczenie powódki, zmieniła się jej sytuacja finansowa albo gotowość do ponoszenia ryzyka inwestycyjnego. Jeżeli Bank uważał posiadane informacje za nieaktualne, powinien był je uzupełnić przed udzieleniem rekomendacji. Jeżeli natomiast uznawał je za nadal miarodajne, obowiązany był uwzględnić ich jednoznaczny wynik. W żadnym z tych wariantów nie istniała podstawa do pominięcia profilu klientki i rekomendowania jej instrumentu należącego do kategorii wskazanej przez samego pozwanego jako zdecydowanie nieodpowiednia.

Sposób dotychczasowego gospodarowania przez powódkę oszczędnościami dodatkowo potwierdzał prawidłowość takiego profilu. Powódka lokowała środki przede wszystkim na depozytach bankowych, nie poszukiwała produktów spekulacyjnych i nie dążyła do osiągnięcia ponadprzeciętnego zysku kosztem akceptacji znacznego ryzyka. Także 18 grudnia 2015 r., równocześnie z zapisem na certyfikaty, przeznaczyła dalsze 177.000 zł na lokatę bankową której wysokie oprocentowanie miało ja zachęcać do dokonania inwestycji. Bezpieczeństwo kapitału pozostawało zatem dla niej wartością podstawową, o czym Bank wiedział zarówno z dokumentacji klientki, jak i z dotychczasowego przebiegu relacji. Pomimo tego pozwany zarekomendował powódce produkt obarczony wysokim ryzykiem utraty środków. Nie była to przy tym transakcja zainicjowana przez klientkę, która po samodzielnym wyborze instrumentu zwróciła się do firmy inwestycyjnej jedynie o techniczne wykonanie dyspozycji. Kontakt rozpoczęła pracownica Banku. To ona wyselekcjonowała powódkę i przedstawiła jej konkretną emisję certyfikatów, zachęcała do ich nabycia i wskazywała je jako korzystniejszą alternatywę dla dotychczasowych lokat.

Działania te były podejmowane dodatkowo w warunkach presji czasu. Termin oferty upłynął poprzedniego dnia, wobec czego pracownica pozwanego musiała uzyskać zgodę przełożonych na przyjęcie zapisu po zakończeniu subskrypcji. Okoliczność ta miała znaczenie nie tylko dla oceny sytuacji, w jakiej podejmowała decyzję powódka. Potwierdzała również, że transakcja nie była wyłącznie rezultatem samodzielnego działania opiekuna klienta. Zgoda na jej zawarcie została udzielona na wyższym szczeblu organizacyjnym Banku, mimo że pozwany znał profil inwestycyjny powódki i dysponował dokumentacją wskazującą, iż certyfikaty były dla niej zdecydowanie nieodpowiednie.

Bank zignorował zatem wynik własnych procedur nie tylko przez działanie pojedynczej pracownicy, lecz także poprzez organizacyjne zaakceptowanie transakcji, która wymagała odstępstwa od zwykłego toku przyjmowania zapisów. Zgoda przełożonych nie usuwała naruszenia, lecz je wzmacniała. Świadczyła bowiem o tym, że doprowadzenie do nabycia certyfikatów zostało zaaprobowane mimo niestandardowego terminu transakcji i sprzeczności rekomendowanego instrumentu z profilem klientki.

Presja czasu wpływała również na możliwość rzeczywistego zapoznania się przez powódkę z dokumentacją i samodzielnego zweryfikowania przedstawianych jej zapewnień. Skoro możliwość dokonania zapisu była prezentowana jako wyjątkowa i wymagająca uzyskania szczególnej zgody, powódka mogła pozostawać w przekonaniu, że decyzję należy podjąć niezwłocznie. Taki sposób oferowania produktu pozostawał trudny do pogodzenia z obowiązkiem umożliwienia klientowi detalicznemu podjęcia świadomej i swobodnej decyzji inwestycyjnej.

Nieprawidłowości dotyczyły także sposobu przedstawienia gwarancji udzielonej przez W (...) S.A. Pracownica pozwanego eksponowała fakt sporządzenia gwarancji w formie aktu notarialnego i posługiwała się nim jako argumentem potwierdzającym bezpieczeństwo produktu. Forma notarialna mogła natomiast świadczyć jedynie o złożeniu określonego oświadczenia przez gwaranta. Nie zapewniała istnienia środków przeznaczonych na wykonanie zobowiązania, nie tworzyła wyodrębnionej masy majątkowej, nie oznaczała objęcia gwarancji nadzorem właściwym dla banków lub zakładów ubezpieczeń i nie usuwała ryzyka niewypłacalności podmiotu zobowiązanego. Pozwany powinien był zatem wyjaśnić powódce, że skuteczność ekonomiczna gwarancji zależała od przyszłej sytuacji majątkowej gwaranta. Jeżeli nie dysponował informacjami pozwalającymi na podstawową ocenę jego zdolności do spełnienia świadczenia, powinien był wyraźnie o tym poinformować i powstrzymać się od przedstawiania aktu notarialnego jako szczególnego zabezpieczenia kapitału. Nie mógł natomiast jednocześnie wykorzystywać gwarancji do uspokajania klientki i uchylać się od odpowiedzialności za nierzetelne przedstawienie jej znaczenia.

Wysoki poziom ryzyka certyfikatów oraz ograniczoną wartość ekonomiczną gwarancji potwierdziła opinia biegłej. Wynikało z niej, że certyfikaty (...)już w latach 2015–2016 były instrumentem związanym z wysokim ryzykiem utraty zainwestowanych środków, także przy uwzględnieniu gwarancji W (...) S.A. Maksymalna wartość zobowiązań wynikających z gwarancji udzielonych uczestnikom czterech funduszy mogła sięgać około 1.570.000.000 zł. Tymczasem kapitały własne gwaranta wynosiły około 205.965.000 zł na koniec 2014 r. i około 208.809.000 zł na koniec 2015 r. Stan jego środków pieniężnych na koniec 2015 r. wynosił około 4.502.000 zł, a na koniec 2016 r. jedynie 79.000 zł. Większość spółek zależnych i stowarzyszonych nie przedstawiała realnej wartości ekonomicznej albo generowała straty, zaś dwie z nich spełniały przesłanki niewypłacalności w rozumieniu prawa upadłościowego.

Dane wynikające ze sprawozdania za 2015 r. nie były jeszcze opublikowane w dniu nabycia certyfikatów i nie mogły samodzielnie wyznaczać zakresu wiedzy pozwanego na 18 grudnia 2015 r. Potwierdzały jednak stan istniejący w okresie objętym transakcją. Niezależnie od tego już skala potencjalnych zobowiązań gwaranta, możliwa do ustalenia na podstawie statutów funduszy i aktów notarialnych, zestawiona z publicznie dostępnymi danymi za 2014 r., powinna była skłonić profesjonalną firmę inwestycyjną co najmniej do powzięcia wątpliwości co do rzeczywistej wartości gwarancji.

Pozwany nie miał obowiązku przewidzenia przyszłej niewypłacalności gwaranta ani przeprowadzenia kompleksowego audytu całej grupy kapitałowej. Powinien był jednak dokonać podstawowej weryfikacji informacji, którą sam wykorzystywał wobec klientki dla złagodzenia jej obaw przed utratą kapitału. Nie powinien był przedstawiać gwarancji jako potwierdzenia bezpieczeństwa inwestycji bez zbadania choćby podstawowej relacji pomiędzy skalą możliwych zobowiązań gwaranta i jego zdolnością do ich wykonania.

Oceny powyższej nie zmieniały podpisane przez powódkę oświadczenia o znajomości statutu, warunków emisji i ryzyka inwestycyjnego. Dokumenty stanowiły dowód złożenia określonych oświadczeń, lecz nie przesądzały, że Bank wykonał obowiązki informacyjne w sposób dostosowany do wiedzy, doświadczenia i potrzeb konkretnej klientki.

Sąd nie przyjął, że konsument jest zwolniony z obowiązku zapoznawania się z podpisywanymi dokumentami. Powódka, podejmując decyzję dotyczącą znacznej części oszczędności, powinna była zachować należytą staranność. Jej zachowania nie można było jednak oceniać w oderwaniu od całego kontekstu transakcji. Formalnym ostrzeżeniom zawartym w dokumentacji towarzyszyła zindywidualizowana rekomendacja opiekuna klienta, zapewnienia o bezpieczeństwie produktu, podkreślanie znaczenia gwarancji udzielonej w formie aktu notarialnego oraz presja wynikająca z zakończenia terminu subskrypcji. Powódka dopytywała o bezpieczeństwo inwestycji i otrzymywała odpowiedzi uspokajające od osoby występującej wobec niej jako profesjonalny opiekun, znającej jej sytuację i dotychczasowy sposób lokowania środków.

Treść dokumentów nie usuwała zatem skutków informacji przekazanych ustnie. Przeciwnie, powstała sprzeczność pomiędzy ogólnymi ostrzeżeniami o ryzyku a zindywidualizowanym sposobem przedstawienia konkretnego produktu. Sprzeczność tę wytworzył pozwany, który nadto poprzez nałożenie presji czasu utrudnił jej analizę powódce. Nie mógł więc wywodzić korzystnych skutków z tego, że w dokumentacji określał certyfikaty jako zdecydowanie nieodpowiednie dla osoby o profilu powódki, a jednocześnie za pośrednictwem opiekuna klienta, po uzyskaniu zgody przełożonych, nakłaniał tę samą osobę do ich nabycia i przedstawiał gwarancję jako argument przemawiający za bezpieczeństwem inwestycji.

Nawet pełna lektura statutu funduszu i warunków emisji nie umożliwiłaby powódce samodzielnego ustalenia rzeczywistej zdolności finansowej gwaranta. Ocena relacji pomiędzy wartością potencjalnych zobowiązań, strukturą aktywów, płynnością i kondycją spółek zależnych wymagała wiedzy specjalistycznej. Nie można było wymagać od klienta indywidualnego i detalicznego, aby przeprowadził analizę finansową, której nie przeprowadziła firma inwestycyjna posługująca się gwarancją w procesie oferowania produktu.

Nienależyte wykonanie zobowiązania przez pozwanego polegało zatem na zarekomendowaniu powódce instrumentu pozostającego w oczywistej sprzeczności z jej profilem inwestycyjnym, przedstawieniu go jako bezpiecznej alternatywy dla lokaty, nadmiernym eksponowaniu gwarancji bez wyjaśnienia jej rzeczywistego znaczenia ekonomicznego, stworzeniu presji na niezwłoczne podjęcie decyzji oraz nieprzekazaniu informacji o produkcie w sposób rzetelny, zrównoważony i dostosowany do wiedzy oraz doświadczenia klientki. Naruszenie to miało charakter organizacyjny, a nie wyłącznie jednostkowy, skoro dokonanie transakcji po zakończeniu subskrypcji wymagało zgody przełożonych pracownicy Banku.

Oczywiście nie każda nieudana inwestycja prowadzi do odpowiedzialności odszkodowawczej firmy inwestycyjnej. Ryzyko zmiany wartości instrumentów finansowych stanowi bowiem element rynku kapitałowego i co do zasady obciąża inwestora. Sam fakt, że certyfikaty inwestycyjne nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, nie uzasadniał jeszcze przypisania pozwanemu odpowiedzialności. Odpowiedzialność pozwanego nie została jednak oparta na samym wystąpieniu straty ani na założeniu, że profesjonalna firma inwestycyjna odpowiada za powodzenie każdej rekomendowanej inwestycji. Źródłem odpowiedzialności było nienależyte wykonanie obowiązków poprzedzających zawarcie transakcji. Pozwany zarekomendował powódce instrument, który według sporządzonego przez niego profilu inwestycyjnego był dla niej zdecydowanie nieodpowiedni, przedstawił go jako bezpieczną alternatywę dla lokaty bankowej, eksponował znaczenie gwarancji bez wyjaśnienia jej rzeczywistego charakteru oraz doprowadził do zawarcia transakcji mimo istnienia jednoznacznych informacji wskazujących, że produkt nie odpowiada potrzebom i możliwościom klientki.

Tak ustalone okoliczności uzasadniały przypisanie pozwanemu odpowiedzialności kontraktowej na podstawie art. 471 k.c. Istnienie stosunku zobowiązaniowego wynikało z zawartej 3 października 2014 r. umowy o świadczenie usługi przyjmowania i przekazywania zleceń, a także – jak wskazano wcześniej – z dorozumianie zawartej umowy o doradztwo inwestycyjne. Nienależyte wykonanie zobowiązania polegało na naruszeniu obowiązków wynikających zarówno z tych umów, jak i z przepisów regulujących wykonywanie działalności maklerskiej.

Pozwany odpowiadał za działania swojej pracownicy F. B. (4) oraz jej przełożonych jak za działania własne, stosownie do art. 474 k.c. Nie miało przy tym znaczenia, że bezpośrednie czynności wobec powódki wykonywał konkretny opiekun klienta. Doradczyni klienta działała w ramach powierzonych jej obowiązków służbowych, wykorzystując narzędzia, dokumentację i procedury pozwanego Banku.

Nie można było również podzielić stanowiska pozwanego, że ewentualne uchybienia miały charakter wyłącznie indywidualnego błędu opiekuna klienta. Z ustalonego stanu faktycznego wynikało bowiem, iż zapis na certyfikaty został przyjęty już po zakończeniu terminu subskrypcji i wymagał uzyskania zgody przełożonych. Oznacza to, że decyzja o doprowadzeniu do zawarcia transakcji została zaakceptowana także na poziomie organizacyjnym Banku. Okoliczność ta nie stanowiła samodzielnej podstawy odpowiedzialności, potwierdzała jednak, że sposób postępowania wobec powódki nie był wyłącznie rezultatem jednostkowego błędu pracownicy, lecz został zaakceptowany przez strukturę organizacyjną pozwanego.

Z art. 471 k.c. wynika domniemanie, że nienależyte wykonanie zobowiązania nastąpiło wskutek okoliczności, za które dłużnik ponosi odpowiedzialność. Pozwany nie wykazał okoliczności egzoneracyjnych pozwalających uwolnić się od tej odpowiedzialności. Przeciwnie, zgromadzony materiał dowodowy potwierdził, że obowiązki wynikające zarówno z ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, jak i przepisów wykonawczych nie zostały wykonane zgodnie z wymaganym standardem.

W ocenie Sądu Okręgowego zachowanie pozwanego stanowiło jednocześnie nieuczciwą praktykę rynkową w rozumieniu art. 4 ust. 1 i 2 oraz art. 5 i 6 ustawy z 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Powódka występowała jako konsument w rozumieniu art. 22 1 k.c., lokując prywatne oszczędności poza zakresem działalności zawodowej, natomiast pozwany działał jako przedsiębiorca świadczący profesjonalne usługi finansowe. Praktyka pozwanego polegała na przedstawieniu produktu wysokiego ryzyka jako bezpiecznej alternatywy dla lokaty bankowej oraz wykorzystaniu gwarancji udzielonej w formie aktu notarialnego w sposób mogący wywołać u przeciętnego konsumenta przekonanie, że odzyskanie kapitału zostało skutecznie zabezpieczone. Jednocześnie pominięto informacje pozwalające ocenić rzeczywistą wartość ekonomiczną tej gwarancji oraz zignorowano własną ocenę odpowiedniości produktu dla powódki. Taki sposób przedstawienia instrumentu był sprzeczny z dobrymi obyczajami i mógł w istotny sposób zniekształcić decyzję inwestycyjną konsumenta.

Na podstawie art. 13 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym ciężar wykazania, że stosowana praktyka nie miała charakteru wprowadzającego w błąd, spoczywał na przedsiębiorcy. Pozwany obowiązku tego nie wykonał. Nie wykazał bowiem, aby informacje przekazane powódce przedstawiały w sposób wyważony zarówno korzyści, jak i zagrożenia związane z inwestycją, ani aby wyjaśniono jej rzeczywiste znaczenie ekonomiczne gwarancji.

Podstawę odpowiedzialności odszkodowawczej stanowił jednak przede wszystkim art. 471 k.c. Przepisy ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wzmacniały ocenę bezprawności zachowania pozwanego oraz potwierdzały, że sposób oferowania produktu pozostawał sprzeczny z obowiązującym w dacie transakcji standardem ochrony konsumenta. Nie zachodziła natomiast potrzeba odwoływania się do późniejszego zakazu missellingu przewidzianego w art. 24 ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Przepis ten wszedł w życie już po zawarciu spornej transakcji i nie mógł stanowić podstawy oceny zachowania pozwanego. Wskazuje on jedynie, że obowiązki wynikające już wcześniej z ustawy o obrocie instrumentami finansowymi oraz ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym zostały następnie wyraźnie rozwinięte przez ustawodawcę.

Pozwany kwestionował również istnienie normalnego związku przyczynowego pomiędzy swoim zachowaniem a szkodą powódki, wskazując, że rzeczywistą przyczyną uszczerbku były późniejsze zdarzenia związane z funkcjonowaniem funduszu oraz niewypłacalnością gwaranta.

Stanowiska tego nie można było podzielić. Stosownie do art. 361 § 1 k.c. obowiązek naprawienia szkody obejmuje jedynie normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. Ustalenie istnienia adekwatnego związku przyczynowego wymagało zatem w pierwszej kolejności odpowiedzi na pytanie, czy powódka nabyłaby certyfikaty inwestycyjne, gdyby pozwany prawidłowo wykonał ciążące na nim obowiązki. Na tak postawione pytanie należało udzielić odpowiedzi przeczącej.

Powódka przez wiele lat lokowała oszczędności przede wszystkim na lokatach bankowych. Nie posiadała doświadczenia w samodzielnym inwestowaniu, nie akceptowała ryzyka utraty nawet niewielkiej części kapitału, a deklarowany przez nią horyzont inwestycyjny nie przekraczał jednego roku. Również w dniu zawarcia spornej transakcji przeznaczyła dalsze 177.000 zł na lokatę terminową. Nie zwróciła się do pozwanego z zamiarem nabycia certyfikatów inwestycyjnych ani nie poszukiwała produktu o podwyższonym poziomie ryzyka. Inicjatywa wyszła od pracownicy Banku, która przedstawiła certyfikaty jako bezpieczniejszą i korzystniejszą alternatywę dla dotychczasowego sposobu lokowania oszczędności.

Gdyby pozwany należycie wykorzystał informacje wynikające z profilu inwestycyjnego powódki, powinien był powstrzymać się od rekomendowania jej tego produktu co wykluczyłoby jego nabycie przez powódkę. Gdyby natomiast rzetelnie przedstawił rzeczywisty poziom ryzyka oraz wyjaśnił ekonomiczne znaczenie gwarancji, powódka nie zdecydowałaby się na przeznaczenie znacznej części swoich oszczędności na nabycie certyfikatów. Wynika to nie tylko z jej zeznań, które Sąd uznał za wiarygodne, lecz także z całokształtu ustalonego sposobu gospodarowania przez nią majątkiem przed zawarciem spornej transakcji.

Zachowanie pozwanego stanowiło zatem warunek konieczny dokonania inwestycji. Nie oznacza to jednak jeszcze istnienia adekwatnego związku przyczynowego. Konieczne było bowiem rozważenie, czy późniejsze zdarzenia dotyczące funduszu i gwaranta nie przerwały normalnego biegu następstw. Takiej oceny nie można było podzielić. Normalnym następstwem skierowania środków klienta do instrumentu finansowego obarczonego wysokim ryzykiem jest możliwość utraty całości albo części zainwestowanego kapitału. Właśnie przed takim ryzykiem miały chronić obowiązki informacyjne oraz obowiązek badania odpowiedniości produktu. Ich celem było umożliwienie klientowi świadomego podjęcia decyzji albo, gdy produkt pozostawał oczywiście nieodpowiedni, powstrzymanie firmy inwestycyjnej od jego rekomendowania.

Ryzyko zmaterializowało się w niniejszej sprawie w postaci utraty części środków zainwestowanych przez powódkę. Nie było natomiast konieczne wykazanie, że pozwany mógł przewidzieć dokładny przebieg późniejszych wydarzeń gospodarczych, termin otwarcia likwidacji funduszu czy wysokość ostatecznej wypłaty dokonanej na rzecz uczestników. Odpowiedzialność pozwanego nie została oparta na obowiązku przewidzenia przyszłości, lecz na doprowadzeniu do ulokowania środków klientki w instrumencie, którego przy zachowaniu wymaganej staranności nie powinien był jej rekomendować.

Opinia biegłej potwierdziła, że już w chwili nabycia certyfikatów instrument ten wiązał się z wysokim ryzykiem utraty środków, także przy uwzględnieniu gwarancji W (...) S.A. Późniejsze nieprawidłowości związane z działalnością funduszu mogły wpłynąć na rozmiar ostatecznej straty, nie stanowiły jednak zdarzenia zrywającego związek przyczynowy pomiędzy nienależytą rekomendacją a szkodą powódki. Stanowiły jedynie sposób urzeczywistnienia ryzyka, przed którym pozwany miał obowiązek ją chronić.

Nie zasługiwał również na uwzględnienie argument pozwanego, że odpowiedzialność za skutki inwestycji obciąża wyłącznie emitenta albo gwaranta. Pozwany nie odpowiada za sposób zarządzania funduszem ani za wykonanie zobowiązań gwaranta. Odpowiada natomiast za własne działania polegające na zarekomendowaniu klientce produktu nieodpowiedniego z punktu widzenia jej profilu inwestycyjnego oraz przedstawieniu go w sposób, który uniemożliwiał świadomą ocenę rzeczywistego poziomu ryzyka. To właśnie te działania pozostają w normalnym związku przyczynowym z poniesioną przez powódkę szkodą.

Związek przyczynowy obejmuje bowiem nie tylko samo zawarcie umowy nabycia certyfikatów, lecz również wszystkie typowe następstwa wejścia inwestora w transakcję, do której – przy należytym wykonaniu obowiązków przez firmę inwestycyjną – w ogóle by nie doszło.

Pozwany podnosił również, że powódka przyczyniła się do powstania szkody przez podpisanie dokumentów zawierających informacje o ryzyku inwestycyjnym oraz brak dostatecznej staranności przy podejmowaniu decyzji o nabyciu certyfikatów. Zarzut ten nie zasługiwał na uwzględnienie.

Zgodnie z art. 362 k.c., jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania albo zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza stopnia winy obu stron. Samo ustalenie, że poszkodowany mógł zachować się ostrożniej, nie jest jednak wystarczające do zastosowania tego przepisu. Konieczne jest wykazanie, że jego zachowanie pozostawało w adekwatnym związku przyczynowym z powstaniem lub zwiększeniem szkody oraz że można mu przypisać obiektywnie naganną nieprawidłowość.

Sąd nie podziela stanowiska, zgodnie z którym konsument korzystający z usług profesjonalnej firmy inwestycyjnej jest zwolniony z obowiązku zapoznania się z podpisywaną dokumentacją. Bez wątpienia powódka, podejmując decyzję dotyczącą znacznej części swoich oszczędności, powinna zachować należytą staranność. Ocena jej zachowania nie może jednak abstrahować od całokształtu okoliczności, w jakich doszło do zawarcia spornej transakcji. Powódka nie zgłosiła się do pozwanego z zamiarem nabycia certyfikatów inwestycyjnych. Kontakt został zainicjowany przez pracownicę Banku, która przedstawiła konkretny produkt jako korzystniejszą alternatywę dla lokaty bankowej, zapewniała o bezpieczeństwie inwestycji oraz podkreślała znaczenie gwarancji udzielonej w formie aktu notarialnego. Powódka dopytywała o bezpieczeństwo inwestycji i uzyskiwała odpowiedzi uspokajające od osoby występującej wobec niej jako profesjonalny opiekun klienta, znającej jej sytuację finansową, doświadczenie inwestycyjne oraz sposób lokowania oszczędności. Znaczenie miało również to, że decyzja była podejmowana pod presją czasu. Powódce przedstawiono możliwość dokonania zapisu po formalnym zakończeniu subskrypcji, co wymagało uzyskania zgody przełożonych pracownicy Banku. Okoliczność ta mogła dodatkowo wzmacniać przekonanie, że decyzję należy podjąć niezwłocznie, ograniczając możliwość spokojnej analizy obszernej dokumentacji.

Podnoszony przez Bank argument o podpisaniu przez powódkę oświadczeń o zapoznaniu się ze statutem funduszu, warunkami emisji i ryzykiem inwestycyjnym nie mogl przesądzać o wykonaniu przez pozwanego obowiązków informacyjnych ani prowadzić do przerzucenia na klientkę odpowiedzialności za skutki nierzetelnej rekomendacji. Dokumenty te stanowiły dowód złożenia określonych oświadczeń, nie dowodziły natomiast, że powódka uzyskała informacje odpowiadające standardowi wymaganemu od profesjonalnej firmy inwestycyjnej. Nie można również pomijać, że nawet uważna lektura dokumentacji nie pozwalała powódce samodzielnie zweryfikować rzeczywistej wartości ekonomicznej gwarancji ani ocenić relacji pomiędzy skalą potencjalnych zobowiązań gwaranta a jego możliwościami finansowymi. Była to wiedza wymagająca specjalistycznej analizy, której nie przeprowadził sam pozwany, choć to właśnie on wykorzystywał gwarancję jako argument przemawiający za bezpieczeństwem inwestycji.

Powstała w ten sposób sprzeczność pomiędzy ogólnymi ostrzeżeniami zawartymi w dokumentach a indywidualnym sposobem przedstawienia produktu została wytworzona przez pozwanego. Z jednej strony Bank kwalifikował certyfikaty jako instrument zdecydowanie nieodpowiedni dla osoby o profilu powódki, z drugiej – za pośrednictwem swojego pracownika, za wiedzą i zgodą przełożonych, zachęcał tę samą klientkę do ich nabycia, przedstawiając gwarancję jako istotny argument przemawiający za bezpieczeństwem inwestycji. Nie może zatem wywodzić korzystnych dla siebie skutków z niejednoznaczności przekazu, którą sam stworzył.

W konsekwencji nie było podstaw do przyjęcia, że zachowanie powódki pozostawało w takim związku z powstaniem szkody, który uzasadniałby zmniejszenie należnego jej odszkodowania na podstawie art. 362 k.c.

Po ustaleniu odpowiedzialności pozwanego oraz braku podstaw do zastosowania art. 362 k.c. należało określić rozmiar szkody poniesionej przez powódkę. Zgodnie z art. 361 § 2 k.c. naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby szkody mu nie wyrządzono. W niniejszej sprawie szkoda miała charakter rzeczywistej straty (damnum emergens) polegającej na uszczupleniu majątku powódki wskutek ulokowania środków pieniężnych w instrumencie finansowym, którego – przy należytym wykonaniu obowiązków przez pozwanego – w ogóle by nie nabyła.

Powódka przeznaczyła na nabycie certyfikatów inwestycyjnych kwotę 181.910,25 zł. Środki te opuściły jej majątek wskutek zawarcia transakcji będącej rezultatem nienależytej rekomendacji pozwanego. To właśnie ta kwota stanowiła pierwotny rozmiar uszczerbku majątkowego. W toku likwidacji funduszu powódka otrzymała jednak wypłatę w wysokości 99.294,93 zł. Świadczenie to należało uwzględnić przy ustalaniu wysokości należnego odszkodowania.

Nie można natomiast podzielić stanowiska pozwanego, że sama wypłata z likwidacji funduszu wyłączała albo ograniczała jego odpowiedzialność. Otrzymane środki nie stanowiły świadczenia naprawiającego szkodę wyrządzoną przez pozwanego, lecz częściowy zwrot wartości aktywów funduszu uzyskany w toku jego likwidacji. Źródłem tego świadczenia pozostawał stosunek uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym, a nie odpowiedzialność odszkodowawcza Banku.

Nie oznacza to jednak, że okoliczność ta pozostaje bez wpływu na wysokość odszkodowania. Celem odpowiedzialności odszkodowawczej jest bowiem pełne naprawienie szkody, nie zaś doprowadzenie do bezpodstawnego wzbogacenia poszkodowanego. Jeżeli część uszczerbku została już skompensowana z innego źródła pozostającego w bezpośrednim związku z tym samym składnikiem majątku, wartość ta powinna zostać uwzględniona przy ustalaniu wysokości należnego odszkodowania.

Powódka wywodziła, że środki uzyskane przez powódkę w toku likwidacji funduszu powinny zostać zaliczone zgodnie z zasadami określonymi w art. 451 k.c., w pierwszej kolejności na należności uboczne, co prowadziłoby do odmiennego określenia wysokości pozostającego do naprawienia uszczerbku. Stanowisko to nie zasługiwało na uwzględnienie. Przepis art. 451 k.c. reguluje sposób zaliczenia świadczenia spełnianego przez dłużnika na poczet istniejącego długu. Nie znajduje on natomiast zastosowania do świadczenia pochodzącego od innego podmiotu, które nie jest wykonywane w celu zwolnienia sprawcy szkody z odpowiedzialności odszkodowawczej. Środki wypłacone powódce w toku likwidacji funduszu nie stanowiły świadczenia spełnionego przez pozwanego ani przez osobę ponoszącą z nim odpowiedzialność za tę samą szkodę. Ich źródłem był odrębny stosunek prawny wynikający z uczestnictwa powódki w funduszu inwestycyjnym oraz podział majątku likwidowanego funduszu pomiędzy uczestników. Wypłata ta nie była dokonywana w celu wykonania zobowiązania odszkodowawczego pozwanego, lecz stanowiła częściowy zwrot wartości aktywów funduszu. Nie zachodziły zatem podstawy do stosowania mechanizmu zaliczenia przewidzianego w art. 451 k.c. Wypłacona kwota wpływała wyłącznie na ustalenie rzeczywistego rozmiaru szkody pozostającej do naprawienia przez pozwanego. Oznaczało to, że od pierwotnego uszczerbku odpowiadającego wartości środków przeznaczonych na nabycie certyfikatów należało odjąć kwotę odzyskaną przez powódkę w toku likwidacji funduszu, co prowadziło do ustalenia szkody w wysokości 82.615,32 zł.

Przyjęcie odmiennego stanowiska prowadziłoby do nieuzasadnionego utożsamienia świadczenia uzyskanego z tytułu uczestnictwa w funduszu ze świadczeniem odszkodowawczym należnym od pozwanego, mimo że świadczenia te mają odmienne źródło prawne i pełnią całkowicie różne funkcje. Pozwany od początku procesu kwestionował wysokość szkody, wskazując na wartość którą reprezentują certyfikaty, mimo tego powódka wnosiła o zasądzenie całej ich wartości – nie sposób więc mówić o spełnieniu świadczenia w toku postępowania – powódka zawyżyła wysokość szkody którą poniosła.

Odszkodowanie należne od pozwanego obejmuje zatem kwotę 82.615,32 zł, niestety wskutek błędu rachunkowego Sąd w punkcie I wyroku zasądził błędnie kwotę o 6.000 zł wyższą.

W ocenie Sądu brak było natomiast podstaw do zasądzenia odszkodowania obejmującego utracone korzyści. Materiał dowodowy nie pozwalał na ustalenie z dostatecznym stopniem prawdopodobieństwa, czy przeznaczone na certyfikaty środki powódka przeznaczyłaby na inwestycje przez cały wskazany w pozwie okres, ani jakie byłyby to instrumenty, w związku z powyższym w ocenie Sadu nie wykazała ona poniesienia tak rozumianej szkody, a wniosek o dopuszczenie opinii biegłego dla ustalenia jej wysokości był bezprzedmiotowy.

Zasądzona kwota odpowiada zatem rzeczywistemu uszczerbkowi majątkowemu pozostającemu po uwzględnieniu częściowego odzyskania środków w toku likwidacji funduszu i w pełni realizuje zasadę pełnego, lecz niewykraczającego ponad rzeczywiście poniesioną szkodę, odszkodowania.

O odsetkach ustawowych za opóźnienie należało orzec na podstawie art. 455 i art. 481 § 1 i 2 k.c. Roszczenie odszkodowawcze miało charakter bezterminowy i stawało się wymagalne po wezwaniu dłużnika do zapłaty. Powódka skierowała do pozwanego wezwanie, wyznaczając siedmiodniowy termin do spełnienia świadczenia. Jeżeli za skuteczną datę doręczenia przyjąć 15 grudnia 2020 r., termin upłynął 22 grudnia 2020 r., a pozwany pozostawał w opóźnieniu od 23 grudnia 2020 r. Nie było zatem podstaw do naliczania odsetek od 19 grudnia 2020 r. w związku z czym orzeczono jak w sentencji w punkcie 1 i 2.

Dalej idące żądanie odsetkowe podlegało oddaleniu. Powódka domagała się ich zasądzenia już od 19 grudnia 2020 r., jednak termin wyznaczony pozwanemu do dobrowolnego spełnienia świadczenia nie upłynął jeszcze w tej dacie. Dopiero bezskuteczny upływ siedmiodniowego terminu wynikającego z wezwania do zapłaty skutkował powstaniem stanu opóźnienia w rozumieniu art. 481 § 1 k.c.

Niezależnie od przedstawionej wyżej podstawy odpowiedzialności kontraktowej, ustalone w sprawie okoliczności uzasadniały również przypisanie pozwanemu odpowiedzialności deliktowej na podstawie art. 415 k.c. w zw. z art. 430 i art. 443 k.c. Prowadzenie działalności maklerskiej i oferowanie instrumentów finansowych stanowi działalność poddaną szczególnemu reżimowi publicznoprawnemu, którego celem jest zapewnienie bezpieczeństwa uczestników rynku kapitałowego. Naruszenie wynikających z tego reżimu obowiązków nie wywołuje wyłącznie skutków kontraktowych, lecz może stanowić również czyn niedozwolony wobec klienta, którego interesy przepisy te mają chronić.

Bezprawność zachowania pozwanego polegała na naruszeniu powszechnie obowiązujących przepisów regulujących zasady świadczenia usług maklerskich oraz ochronę klientów detalicznych. Jak wskazano wcześniej, pozwany zarekomendował powódce instrument finansowy pozostający w oczywistej sprzeczności z ustalonym przez siebie profilem inwestycyjnym, nie wykonał obowiązków informacyjnych w sposób odpowiadający standardowi wynikającemu z ustawy o obrocie instrumentami finansowymi oraz rozporządzenia Ministra Finansów z 24 września 2012 r., a ponadto dopuścił się praktyki naruszającej standard rzetelnego informowania konsumenta. Zachowanie to pozostawało również w sprzeczności z dobrymi obyczajami kupieckimi oraz zasadą lojalnego działania wobec klienta detalicznego.

Wina pozwanego miała co najmniej postać niedbalstwa. Profesjonalna firma inwestycyjna, dysponując wynikami badania odpowiedniości produktu, nie powinna rekomendować klientowi instrumentu, który według własnej oceny uznała za zdecydowanie nieodpowiedni. Tym bardziej dotyczyło to sytuacji, w której bezpieczeństwo inwestycji było dodatkowo uzasadniane gwarancją, której rzeczywiste znaczenie ekonomiczne nie zostało należycie zweryfikowane ani wyjaśnione klientce. Od profesjonalnego uczestnika rynku kapitałowego należało oczekiwać staranności istotnie wyższej niż od przeciętnego uczestnika obrotu.

Szkoda oraz normalny związek przyczynowy pomiędzy zachowaniem pozwanego a uszczerbkiem poniesionym przez powódkę zostały wykazane z przyczyn przedstawionych przy ocenie odpowiedzialności kontraktowej i nie zachodzi potrzeba ich ponownego omawiania. Te same ustalenia faktyczne uzasadniają przyjęcie, że gdyby pozwany dochował standardów wymaganych od profesjonalnej firmy inwestycyjnej, powódka nie nabyłaby certyfikatów inwestycyjnych i nie poniosłaby szkody w ustalonej wysokości.

Stosownie do art. 430 k.c. pozwany ponosi odpowiedzialność za działania swoich pracowników podejmowane przy wykonywaniu powierzonych im czynności. Nie ulega wątpliwości, że rekomendacja produktu inwestycyjnego została udzielona przez doradczynię bankową działającą w ramach powierzonego jej zakresu obowiązków, z wykorzystaniem organizacji, procedur oraz narzędzi pozwanego. Okoliczność, iż zawarcie transakcji po zakończeniu subskrypcji wymagało akceptacji przełożonych, dodatkowo potwierdza, że zachowanie prowadzące do wyrządzenia szkody nie miało charakteru wyłącznie incydentalnego.

Zgodnie z art. 443 k.c. okoliczność, że to samo zachowanie stanowiło jednocześnie nienależyte wykonanie zobowiązania, nie wyłącza odpowiedzialności deliktowej. W realiach niniejszej sprawy zachowanie pozwanego naruszało bowiem nie tylko obowiązki wynikające z łączącego strony stosunku obligacyjnego, lecz również powszechny obowiązek niewyrządzania szkody innym uczestnikom obrotu przez naruszanie ustawowych standardów wykonywania działalności regulowanej. Z tej przyczyny także odpowiedzialność deliktowa stanowi samodzielną podstawę uwzględnienia powództwa.

Z powyższych względów Sąd Okręgowy orzekł jak w sentencji w punkcie 1 i 2.

O kosztach postępowania Sad Okręgowy rozstrzygnął na podstawie art. 108 §1 zdanie pierwsze w zw. z art. 100 k.p.c. stosownie do zakresie w jakim każda ze stron wygrała postępowanie. Szczegółowego wyliczenia dokona referendarz po uprawomocnieniu się orzeczenia. Z tych względów postanowiono jak w sentencji w punkcie 3.

sędzia Piotr Królikowski

Potrzebujesz pomocy prawnej w podobnej sprawie?
Znajomość orzecznictwa to jedno — zastosowanie go w Twojej sprawie to drugie. Znajdź na Prawnet zweryfikowanego prawnika od takich spraw.
Znajdź prawnika

Tekst pochodzi z publicznego rejestru SAOS (saos.org.pl). Prawnet nie jest wydawcą tego orzeczenia. Analiza AI i streszczenie AI są materiałem pomocniczym — zweryfikuj je z treścią orzeczenia przed powołaniem.