Treść orzeczenia
Sygn. akt I AGa 69/20
Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
Dnia 5 lutego 2021 r.
Sąd Apelacyjny w Białymstoku I Wydział Cywilny
w składzie:
:
SSA Krzysztof Chojnowski (spr.)
:
SSA Jarosław Marek Kamiński
SSA Elżbieta Kuczyńska
: Justyna Stolarewicz po rozpoznaniu w dniu 20 stycznia 2021 r. w Białymstoku na rozprawie sprawy z powództwa Gminy O. przeciwko (...) spółce z o.o. w P. (poprzednio (...) spółce z o.o. w P.) i (...)w (...) o zapłatę na skutek apelacji pozwanych od wyroku Sądu Okręgowego w Olsztynie z dnia 7 lutego 2020 r. sygn. akt V GC 333/17
I. oddala apelację;
II. zasądza od pozwanych solidarnie na rzecz powoda kwotę 11.250 (jedenaście tysięcy dwieście pięćdziesiąt) złotych tytułem zwrotu kosztów instancji odwoławczej.
K. J. M. E. K
Uzasadnienie
Powódka Gmina O. wniosła o zasądzenie od (...) sp. z o.o. w P. i (...)solidarnie kwoty 2.767.526,93 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienia od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty.
Pozwani (...) sp. z o.o. w P. i(...)domagali się oddalenia powództwa w całości.
Wyrokiem z dnia 7 lutego 2020 r. Sąd Okręgowy w Olsztynie zasądził od pozwanych solidarnie na rzecz powoda kwotę 2.767.526, 93 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia 14 grudnia 2017 r. do dnia zapłaty (pkt. I); zasądził od pozwanych solidarnie na rzecz powoda kwotę 115.017 zł tytułem zwrotu kosztów procesu wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia do dnia zapłaty (pkt. II); nakazał pobrać od pozwanych solidarnie na rzecz Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Olsztynie kwotę 18.061,91 zł tytułem zwrotu wydatków tymczasowo sfinansowanych przez Skarb Państwa (pkt. III).
Sąd ten ustalił, że w dniu 6 maja 2005 r. została zawarta umowa pomiędzy gminą O. a (...) spółka z o.o. w P. (obecnie pozwany nr 1), (...) ograniczoną odpowiedzialnością (...) (obecnie pozwany nr 2), (...) spółka z o.o. w O., przedmiotem której było wykonanie dokumentacji projektowej oraz przygotowanie specyfikacji istotnych warunków zamówienia na wykonanie robót budowlanych w zakresie budowy i modernizacji systemu kanalizacji sanitarnej i deszczowej w O.. Zgodnie z § 12 tej umowy wykonawcy realizujący wspólnie umowę mieli ponosić solidarną odpowiedzialność za jej wykonanie.
Wykonawcy zostali wyłonieni w drodze przetargu nieograniczonego, zgodnie z przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych.
W dniu 17 marca 2009 r. została zawarta umowa pomiędzy Gminą O. a konsorcjum w składzie: (...) SA w G. oraz (...)przedmiotem której było wykonanie budowy systemu kanalizacji sanitarnej.
W dniu 23 marca 2009 r. została zawarta umowa pomiędzy gminą O., a konsorcjum firm w skład, którego wchodzili (...) Spółka z o.o. w P. (pozwany nr 1) i (...) z ograniczoną odpowiedzialnością (...) (pozwany nr 2), przedmiotem, której było wykonywanie przez pozwanych funkcji inżyniera kontraktu w trakcie realizacji umowy z dnia 17 marca 2009 r.
Wykonawca umowy z 23 marca 2009 r. wyłoniony został zgodnie z przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych. Zapis umowny § 12 nakładał na wykonawców realizujących wspólnie umowę odpowiedzialność solidarną.
Gmina O. przekazała wykonawcy inwestycji - (...) SA w G. projekt budowlany sporządzony na podstawie umowy z dnia 6 maja 2005 r. i opracowany na podstawie dokumentacji geotechnicznej z 2006 r. Rozwiązania projektowe podczas realizacji inwestycji na odcinkach (...)oraz (...) nie sprawdziły się ponieważ nie zawierały rozwiązań dostosowanych do faktycznie panujących w tych rejonach warunków gruntowych. Trasa rurociągu inwestycji została zmieniona w projekcie, gdyż część właścicieli nieruchomości nie wyraziła zgody na przebieg rurociągu przez ich nieruchomości. Badania geologiczne z 2006 r. dotyczyły pierwotnie planowanej trasy, zaś badania geologiczne prowadzone dla potrzeb tego projektu nie wykazały bardzo zróżnicowanych warunków gruntowo- wodnych, na podstawie których opracowano projekt budowlany na ww. odcinkach (badania te wykonane zostały ze zbyt małym zagęszczeniem).
Projekt zamienny sporządzony w 2010 r. dla odcinka (...)zakładał rozwiązania projektowe rurociągu na trasie, w której występował jednakowy grunt, co w rezultacie było powodem awarii. Wykonane w 2011 r. dodatkowe badania gruntowe na obszarze obu odcinków wykazały występowanie gruntów znacząco różniących się od tych na podstawie, których został opracowany projekt budowlany w 2007 r. oraz projekt zamienny dla odcinka (...)z 2010 r. Dopiero projekt zamienny opracowany w 2011 r. dla obu odcinków - w oparciu o badania geologiczne z 2011 r. - pozwolił na bezawaryjne wykonanie robót na tym odcinku.
Bez dokładnych badań geologicznych wykonanych w 2011 r. nie było możliwe właściwe zaprojektowanie i wykonanie kolektorów kanalizacyjnych obu odcinków, a co za tym idzie - nie było możliwe prawidłowe wykonanie umowy zawartej przez strony z dnia 6 maja 2005 r. Przyjęte w dokumentacji projektowej rozwiązania nie były bowiem dostosowane do faktycznie panujących warunków geologicznych w terenie, co w konsekwencji skutkowało awarią na obu odcinkach.
W wyniku błędnie sporządzonego projektu, nieuwzględniającego rzeczywiście panujących warunków geologicznych, doszło do wyboczenia i rozszczelnienia rurociągu na odcinku (...) oraz przesunięcia rurociągu na odcinku (...) wraz z popękaniem jego ścianek.
Koszt naprawy uszkodzonego rurociągu wyniósł 1.708.642, 31 zł brutto. Kwota ta łącznie z ustawowymi odsetkami i kosztami procesu za obie instancje zasądzona została od Gminy O. wyrokiem Sądu Okręgowego w Toruniu. Apelacja od tego wyroku została oddalona wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, a następnie zasądzona suma wraz z kosztami obu postępowań została zapłacona wykonawcy, który dokonał naprawy rurociągu.
W oparciu o umowę z dnia 23 marca 2009 r. pozwane spółki pełniły funkcje inżyniera kontraktu.
Jak następnie ustalił Sąd, na odcinku(...) wykonawca rozpoczął roboty w połowie kwietnia 2010. Podczas prowadzenia prac stwierdzono zmianę warunków geologicznych, które uniemożliwiały prowadzenie robót ziemnych oraz poruszanie się koparek gąsienicowych. Położone przez wykonawcę rury pod wpływem parcia bocznego gruntów nienośnych ulegały deformacji i wypiętrzeniu. Wobec powyższego wykonawca wstrzymał roboty na tym odcinku, o czym powiadomił inżyniera kontraktu i udokumentował to stosownym wpisem do dziennika budowy. W czerwcu 2010 r. wykonawca otrzymał od inżyniera kontraktu zamienny projekt wykonawczy opracowany przez projektanta na budowę kanalizacji sanitarnej na odcinku(...). Wykonany przez inżyniera projekt zastępczy nie był oparty na zleconych przez niego badaniach geologicznych. Na odcinku (...) występowały najtrudniejsze warunki geologiczne. Grunty nienośne schodziły do rzędnej 115 metrów nad poziomem morza, a dodatkowo podścielała je warstwa nawodnionego luźnego piasku o grubości około 1 metra. Warunki gruntowo-wodne były na tyle złe, że podczas prowadzenia robót zatonęła koparka ustawiona na materacach. Brak wykonania badań geologicznych sprawił, że technologia robót przyjęta i zastosowana w programie naprawczym okazała się bezskuteczna, co doprowadziło do powstania uszkodzenia kanału na odcinku(...).
W toku realizacji odcinka (...)wykonawca stwierdził występowanie odmiennych warunków gruntowych, niż to przewidywał projekt (grunty nienośne). Z tego względu w dniu 6 października 2009 r. kierownik budowy wstrzymał prace na tym odcinku, dokonując stosownego zapisu w dzienniku budowy. Podobnie jak w przypadku poprzedniego odcinka rurociągu, inżynier kontraktu nie zlecił badań geologicznych i w związku z tym nie opracowano odpowiadającego nowym wymogom projektu zamiennego. W rezultacie po zakończeniu robót stwierdzono awarię rurociągu.
W oparciu o tak ustalony stan faktyczny sprawy Sąd ocenił powództwo jako zasadne w całości i wskazał, że podstawę tej oceny stanowiły dowody w postaci dokumentów, opinii biegłych dopuszczonych i przeprowadzonych w postępowaniu przed Sądem Okręgowym w Toruniu, przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku oraz w niniejszym postępowaniu. Zdaniem Sądu wszystkie te opinie zasługiwały na uwzględnienie, jako że w kwestiach istotnych były zgodne i znajdowały potwierdzenie w pozostałym materiale dowodowym. Wszystkie te dowody dawały wyczerpujący obraz realizacji inwestycji na odcinkach, na których wystąpiła awaria rurociągu. Sąd podkreślił że spór koncentrował się wyłącznie na części rurociągu, tj. odcinkach (...) oraz (...).
Sąd zaznaczył, że tożsamych ustaleń dokonał Sąd Okręgowy w Toruniu oraz Sąd Apelacyjny w Gdańsku, które to ustalenia stanowiły podstawę do wydania orzeczenia w sprawie IC 2113/12. Mimo to, w niniejszym postępowaniu Sąd dokonał samodzielnie ustaleń uznając, że ustalenia dokonane przed ww. sądami nie były wiążące w niniejszym postępowaniu, chociaż były identyczne.
Jako podstawę prawną dochodzonego roszczenia Sąd wskazał art. 471 k.c. i stwierdził, że powód źródeł wyrządzonej mu szkody upatrywał w dwojakiego rodzaju działaniach, a w zasadzie w zaniechaniach pozwanych. Po pierwsze sporządzili oni błędny projekt budowlany, a po drugie niewłaściwie wykonywali nadzór budowlany nad inwestycją.
Odnosząc się do pierwszej z wyżej poruszonych kwestii odpowiedzialności pozwanych, Sąd jako bezsporne wskazał, że na podstawie umowy z dnia 6 maja 2005 r. pozwane spółki zobowiązały się do wykonania projektu budowlanego - systemu kanalizacji. Poza sporem pozostawało również, że wykonując projekt w 2007 r. oparły się na wykonanych w 2006 r. badaniach geologicznych. Badania te wykonywane były według tzw. wstępnej koncepcji inwestycji i przewidzianej tam trasy przebiegu rurociągu. Wobec sprzeciwu części właścicieli nieruchomości, trasa rurociągu wytyczona w projekcie budowlanym była nieco inna niż ta z koncepcji. Dla potrzeb nowej trasy rurociągu nie wykonano dodatkowych badań geologicznych a oparto się jedynie na badaniach wykonanych w 2006 r. zakładając, że warunki będą pokrywały się z tymi, które miały występować na nowej trasie. Dopiero w toku realizacji inwestycji jej wykonawca stwierdził różnicę w warunkach geologicznych, przy czym była ona na tyle znaczna, że uniemożliwiała dalszą realizację prac według projektu oraz przewidzianej w nim technologii. Skalę tych różnic - w ocenie Sądu - najlepiej obrazuje fakt, że na trasie rurociągu zatonęła koparka. Z wydanych przez biegłych opinii wynikało, że przyczyn tego zdarzenia należy upatrywać w braku dodatkowych badań geologicznych, które powinny były zostać wykonane przez pozwanych przed sporządzeniem projektu budowlanego, tym bardziej, że zdawali oni sprawę ze zmiany trasy rurociągu. Z uwagi na fakt, że zmiana trasy nie była znaczna, pozwane założyły, że będą tam występować podobne warunki gruntowe. Tymczasem, jak się okazało, na objętym inwestycją obszarze wystąpiły bardzo zmienne warunki geologiczne.
W tych okolicznościach Sąd doszedł do wniosku, że to zaniechanie pozwanych (niewykonanie dodatkowych badań geologicznych) było przyczyną sporządzenia błędnego projektu budowlanego, a tym samym przyjęcia niewłaściwej (niedostosowanej do warunków gruntowych) technologii wykonania rurociągu. Wykonany w oparciu o ten projekt rurociąg uległ uszkodzeniu na obu odcinkach. To z kolei skutkowało koniecznością wykonania ponownych badań geologicznych, sporządzenia nowego projektu zastępczego i nowej technologii oraz ponownego wykonania tych samych robót na tych samych odcinkach - za dodatkowym wynagrodzeniem wykonawcy.
W ocenie Sądu między zaniechaniem pozwanych a powstałą szkodą w postaci kosztów dodatkowych robót budowlanych istnieje związek przyczynowy. Konieczność wykonania robót naprawczych była bowiem konsekwencją zaniechań pozwanych. Powyższe świadczyło o zasadności żądanie powoda opartego na podstawie z art. 471 k.c.
Odnosząc się do kwestii odpowiedzialności solidarnej pozwanych Sąd wskazał na treść art. 369 k.c. i stwierdził, że z zapisu § 12 umowy z dnia 6 maja 2005 r. wynika tego rodzaju (solidarna) odpowiedzialność za wykonanie zobowiązania. Umowa jest bowiem czynnością prawną, a źródłem solidarnej odpowiedzialności - stosownie do ww. przepisu - jest albo przepis prawny albo właśnie czynność prawna.
Mając zaś na względzie art. 366 § 1 k.c. Sąd stwierdził, że powodowi jako wierzycielowi przysługiwało prawo wyboru, od którego z dłużników zażąda spełnienia świadczenia. Powód świadczenia zażądał od pozwanych pomijając trzeciego z twórców projektu budowlanego – spółkę (...). Z uwagi na powyższe Sąd nie zaakceptował stanowiska pozwanych, że powód powinien pozwać także tę trzecią spółkę. Dodatkowo Sąd nadmienił, że pomiędzy dłużnikami w sprawie niniejszej nie zachodziło współuczestnictwo konieczne przewidziane w art. 72 § 2 k.p.c.
Odnosząc się do kwestii niewłaściwego wykonywania przez pozwanych funkcji inżyniera kontraktu, Sąd dopuścił dowód z opinii biegłego z zakresu projektowania i wykonawstwa robót budowlanych. Biegły W. J. stwierdził, że w sytuacjach awaryjnych, takich jak wstrzymanie robót budowlanych ze względu na zmienne warunki geologiczne, inżynier kontraktu powinien bez żadnej zwłoki wezwać na plac budowy projektanta i geologa, zarządzić sporządzenie raportu przez kierownika budowy, od geologa zażądać sprawdzenia gruntu, a od projektanta wyjaśnień dlaczego ten fragment przebiegu linii kanału nie został rozpoznany geotechniczne na etapie projektowania. Ponadto powinien zarządzić sprawdzenie wykonanych rozwiązań projektowych w zakresie zastanych warunków gruntowych, a także wyznaczyć projektantowi termin przedstawienia rozwiązań zamiennych dostosowanych do odmiennych warunków gruntowych. Tymczasem działania inżyniera kontraktu były zupełnie nieporadne. Jako zupełnie niedopuszczalne ocenił biegły sytuację, w której inżynier kontraktu dopuścił do wprowadzenia rozwiązań zamiennych przez kierownika budowy - bez jakiejkolwiek konsultacji z projektantem. Ponadto inżynier kontraktu odbierał roboty budowlane bez uwag czyli de facto aprobował jakość wykonania ze świadomością położenia rurociągu na gruntach nienośnych bez przeprowadzonych badań geologicznych. Inżynier kontraktu faktycznie pełni funkcję kontrolną przebiegu procesu budowy, a to oznacza, że zatrudnienie specjalisty z zakresu geologii winno leżeć w zakresie jego obowiązków. Co istotne, biegły wskazał, że gdyby inżynier kontraktu zachował się zgodnie z przepisami prawa budowlanego i zasadami profesjonalizmu oraz rzemiosła budowlanego, to można było uniknąć awarii rurociągu poprzez wszczęcie procedury uruchamiającej sporządzenie projektu zamiennego, po uprzednim geologicznym sprawdzeniu gruntu.
Sąd nadmienił, że również biegły powołany przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku stwierdził, iż po zgłoszeniu przez wykonawcę występowania gruntów nienośnych inżynier kontraktu nie podjął decyzji o zleceniu badań geologicznych, co ułatwiłoby dalsze wykonywanie robót oraz zapobiegłoby ponoszeniu dodatkowych kosztów.
W ocenie Sądu zaniechanie przez inżyniera kontraktu zlecenia dodatkowych badań geologicznych gruntu, w sytuacji gdy miał pełną wiedzę o występowaniu gruntów nienośnych, przybrało charakter rażącego zaniechania swoich obowiązków. W przypadku bowiem wykonywania robót budowlanych, po uzyskaniu wiedzy o występowaniu gruntów nienośnych, oczywistym jest zlecenie badań geologicznych. Taki wniosek nasuwa się sam i podyktowany jest już zasadami doświadczenia życiowego oraz obawą o jakość i bezpieczeństwo robót, a zatem podjęcie decyzji o dodatkowym badaniu gruntu nie wymaga nawet oparcia o wiedzę specjalną. Zaniechania w tym elementarnym zakresie doprowadziły do realizacji inwestycji według technologii niedostosowanej do warunków gruntowych, a w rezultacie do konieczności ponownego wykonania tych samych robót i poniesienia zdwojonych kosztów.
Także i w tym przypadku związek przyczynowy między zaniechaniem inżyniera kontraktu a powstałą szkodą w postaci kosztów dodatkowych prac był - w ocenie Sądu - oczywisty.
Rezultatem obu ww. zdarzeń była konieczność ponownego wykonania robót naprawczych, mających charakter robót dodatkowych, których równowartość była przedmiotem procesu sądowego przed Sądem Okręgowym w Toruniu, a następnie Sądem Apelacyjnym w Gdańsku. Wynik tego procesu był niekorzystny dla powoda, który poniósł koszty w wysokości dochodzonego w niniejszym postępowaniu roszczenia.
Wobec powyższego Sąd orzekł jak w sentencji i rozstrzygnął o kosztach procesu na podstawie art. 98 k.p.c.
Apelację od tego wyroku wnieśli pozwani zaskarżając go w całości i zarzucając mu naruszenie:
1) art. 233 § 1 k.p.c. przez niedokonanie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału dowodowego w postaci załączonych do pozwu pism z 8 listopada 2011 r., 18 lipca 2011 r., 9 sierpnia 2011 r., 27 grudnia 2011 r. i 23 lipca 2012 r., które skutkowało błędnym uznaniem, że w toku realizacji inwestycji zaszła zmiana w rekomendacji dotyczącej wypłaty wynagrodzenia za roboty dodatkowe, podczas gdy w rzeczywistości stanowisko inżyniera kontraktu w tym zakresie było jednolite i nie rekomendował on powodowi wstrzymania płatności na rzecz generalnego wykonawcy;
2) art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 278 § 1 k.p.c. przez dokonanie dowolnej, a nie swobodnej oceny dowodu z opinii biegłego opracowanej w niniejszym postępowaniu, skutkiem czego Sąd dokonał sprzecznych z przywołaną opinią ustaleń, a w konsekwencji błędnie przypisał pozwanym odpowiedzialność za całość szkody dochodzonej pozwem, podczas gdy treść opinii jednoznacznie i kategorycznie wskazuje, że za powstanie szkód współodpowiedzialni są wszyscy uczestnicy procesu budowlanego;
3) art. 235 § 1 k.p.c. w zw. z art. 233 § 1 k.p.c. poprzez nieprzeprowadzenie dowodu z zawnioskowanych świadków i uwzględnienie zeznań świadków przesłuchanych w innym postępowaniu, podczas gdy dokonanie własnych ustaleń przez Sąd było niezbędne do rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie;
4) art. 278 § 1 k.p.c. w zw. z art. 286 k.p.c. poprzez niezażądanie dodatkowej opinii od powołanego w sprawie biegłego, podczas gdy dla ustalenia stanu faktycznego sprawy konieczne było uzupełnienie opinii;
5) art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 278 § 1 k.p.c. oraz art. 235 § 1 k.p.c. przez oparcie rozstrzygnięcia na opiniach biegłych wydanych w innym postępowaniu, co jest niedopuszczalne w świetle zasad prowadzenia postępowania dowodowego w procesie cywilnym;
6) art. 365 § 1 k.p.c. przez przyjęcie ustaleń dokonanych przez Sąd Okręgowy w Toruniu oraz Sąd Apelacyjny w Gdańsku w sprawach o sygn. akt I C 2113/12 oraz V ACa 525/15 jako swoich i zaniechania przeprowadzenia postępowania dowodowego w niniejszym postępowaniu;
7) art. 327 1 § 1 k.p.c. przez brak odniesienia się do wszystkich dowodów zebranych w niniejszym postępowaniu i nie wskazanie, na których Sąd oparł rozstrzygnięcie, a którym odmówił wiarygodności i dlaczego;
8) art. 471 k.c. przez jego niewłaściwą wykładnię prowadzącą do przypisania pozwanym odpowiedzialności za szkodę będącą następstwem okoliczności, za które pozwani odpowiedzialności nie ponoszą, podczas gdy pozostali uczestnicy procesu inwestycyjnego, w tym i powód, przyczynili się do powstania szkody będącej przedmiotem niniejszego postępowania;
9) art. 362 k.c. przez jego niezastosowanie, skutkiem czego było nieuznanie, iż strona powodowa przyczyniła się do powstania szkody i przypisanie pozwanym odpowiedzialności za całą szkodę, podczas gdy z opinii biegłego powołanego w sprawie wynika, iż powód przyczynił się do powstania szkody.
W oparciu o powyższe zarzuty wnieśli o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez oddalenie powództwa w całości oraz zasądzenie na ich rzecz kosztów postępowania apelacyjnego, ewentualnie - uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje
Apelacja jest niezasadna.
Sąd Apelacyjny podziela i przyjmuje za własne ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji, jako że znajdują one oparcie w zebranym w sprawie materiale dowodowym – wszechstronnie rozważonym i ocenionym w zgodzie ze wskazaniami art. 233 § 1 k.p.c. Aprobuje także wnioski wyprowadzone z tego materiału, a w rezultacie ocenę prawną powództwa jako w pełni uzasadnionego.
Zdaniem Sądu Apelacyjnego, rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego nie narusza wskazanych w apelacji przepisów prawa procesowego i materialnego. Sąd ten dysponował wystarczającymi przesłankami natury faktycznej i prawnej, by uznać racje strony powodowej, a tym samym uwzględnić jej roszczenie w całości. Apelacja pozwanych w dużej mierze sprowadza się zaś do polemiki ze stanowiskiem Sądu Okręgowego, nie zawierając takich argumentów, które byłyby w stanie podważyć trafność wydanego rozstrzygnięcia.
Odnosząc się w pierwszym rzędzie do zarzutu naruszenia art. 327 1 § 1 k.p.c. stwierdzić należy, że jakkolwiek w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku można się dopatrzyć pewnych niedociągnięć, to z pewnością nie są one tego rodzaju, by dyskwalifikować orzeczenie ze względu na niemożność jego merytorycznej weryfikacji. Zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą, tylko poważne uchybienia w kontekście powołanego przepisu, tj. takie, które czynią niemożliwą kontrolę instancyjną - mogą być przedmiotem skutecznego zarzutu w środku odwoławczym i prowadzić do uchylenia zaskarżonego wyroku oraz przekazania sprawy do ponownego rozpoznania (zob. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 lipca 2007 r., V CSK 115/07, Lex (...)). Wszelkie inne mankamenty - o lżejszym ciężarze gatunkowym - nie mogą stanowić podstawy do wyeliminowania wyroku z obrotu prawnego, a taki właśnie jest cel skutecznie podniesionego zarzutu z art. 327 1 § 1 k.p.c. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, uzasadnienie zaskarżonego wyroku w sposób klarowny i zrozumiały odzwierciedla motywy, którymi kierował się Sąd pierwszej instancji wydając rozstrzygnięcie takiej a nie innej treści. Wobec powyższego argumentacja apelacji jest w tym względzie chybiona.
Odnosząc się do dalszych zarzutów natury procesowej, Sąd Apelacyjny nie podziela zapatrywań skarżących jakoby Sąd niższej instancji naruszył art. 365 § 1 k.p.c. w sposób opisany w apelacji. Już z treści samego uzasadnienia zaskarżonego wyroku wynika, że Sąd ten poczynił własne ustalenia faktyczne, a konkluzją tych ustaleń było stwierdzenie, że są one zbieżne z ustaleniami faktycznymi poczynionymi w toku postępowań toczących się przed Sądem Okręgowym w Toruniu w sprawie o sygn. akt I C 2113/12 i Sądem Apelacyjnym w Gdańsku w sprawie o sygn. akt V ACa 525/15, w których to obecna powódka występowała jako strona pozwana w ramach powództwa wytoczonego przez generalnego wykonawcę (konsorcjum firm (...) S.A. i (...) a obecna pozwana (...) sp. z o.o. występowała w charakterze interwenienta ubocznego. Podkreślenia wymaga, że czym innym jest poczynienie samodzielnych ustaleń faktycznych, ale w oparciu także o ustalenia z innej sprawy, a czym innym bezkrytyczne powielanie tych ostatnich. Ponadto umknęło stronie skarżącej, że Sąd Okręgowy przeprowadził własne postępowanie dowodowe, w tym przede wszystkim dopuścił i przeprowadził dowód z opinii biegłego sądowego z zakresu projektowania i wykonawstwa robót budowlanych W. J.. W tych okolicznościach, zdaniem Sądu Apelacyjnego nie sposób zasadnie twierdzić, że Sąd Okręgowy dopuścił się wskazanego uchybienia.
Z powyższą materią powiązane są także zarzuty naruszenia art. 235 § 1 k.p.c. w zw. z art. 233 § 1 k.p.c. (pkt. 3 zarzutów apelacji) oraz art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 278 § 1 k.p.c. i art. 235 § 1 k.p.c. (pkt. 5 zarzutów apelacji). Po pierwsze, w ocenie Sądu Apelacyjnego, Sąd Okręgowy słusznie zaniechał prowadzenia postępowania dowodowego z zeznań zawnioskowanych przez obie strony świadków, jako że dowody te - z uwagi na ich charakter - mogłyby co najwyżej pełnić służebną (pomocniczą) rolę wobec ustaleń i ocen biegłego. Z całą pewnością nie miałyby one (bez względu na ich treść) rozstrzygającego znaczenia dla kwestii, które wymagały wiadomości specjalnych, a podkreślenia wymaga, że pozwani zawnioskowali o przeprowadzenie dowodu z zeznań świadka J. L. na okoliczności prawidłowego opracowania dokumentacji projektowej oraz braku prawidłowości realizacji projektu przez generalnego wykonawcę. Po pierwsze, tak zakreślona teza dowodowa wymagała wiadomości specjalnych, a zatem mogła być realizowana jedynie przez dowód z opinii biegłego, po drugie, prowadzenie postępowania dowodowego pod tym kątem naruszałoby art. 365 § 1 k.c. - zważywszy na treść i podstawę faktyczną wyroków wydanych w sprawach I C 2113/12 i V ACa 525/15. Z kolei dowód z zeznań świadka R. W. miał dotyczyć treści rekomendacji inżyniera kontraktu odnośnie zapłaty wynagrodzenia za prace dodatkowe generalnemu wykonawcy, a okoliczności te w sposób jasny i oczywisty wynikały z innych dowodów zebranych w sprawie, tj. pism dołączonych do pozwu oraz dokumentów zawartych w aktach spraw I C 2113/12 i V ACa 525/15, w których pozwana (...) sp. z o.o. występowała w charakterze interwenienta ubocznego (w tym jej własnych twierdzeń).
Z kolei odwołanie się Sądu pierwszej instancji do opinii biegłych wydanych w ww. sprawach było uprawnione z uwagi na treść art. 278 1 k.p.c., który wprost stanowi, że sąd może dopuścić dowód z opinii sporządzonej na zlecenie organu władzy publicznej w innym postępowaniu przewidzianym przez ustawę. Nadmienić przy tym należy, że przepis ten wszedł w życie na kilka miesięcy przed wydaniem zaskarżonego wyroku.
Co się zaś tyczy kwestii nieuwzględnienia przez Sąd Okręgowy wniosku pozwanych o przeprowadzenie dowodu z uzupełniającej opinii biegłego poprzez wskazanie w jakim zakresie każdy z uczestników procesu budowlanego przyczynił się do powstania szkody (pkt. 4 zarzutów apelacji), przede wszystkim zauważyć należy, że pozwani nie kwestionowali opinii sporządzonej przez biegłego sądowego W. J., z której jasno wynikała ich odpowiedzialność za powstanie i rozmiar szkody. Domagali się jedynie rozdzielenia kosztów robót dodatkowych pomiędzy poszczególnych realizatorów inwestycji, co było niedopuszczalne w realiach niniejszej sprawy zważywszy na zakres związania Sądów obu instancji prawomocnymi wyrokami wydanymi w sprawach o sygn. I C 2113/12 i V ACa 525/15. W ocenie Sądu Apelacyjnego dodatkowa opinia przy tak zakreślonej tezie dowodowej zmierzałaby do podważenia treści tych wyroków (o czym będzie mowa szerzej w dalszej części uzasadnienia). Poza tym, według Sądu odwoławczego, powyższy wniosek o uzupełniającą opinię biegłego wynikał także z nieuzasadnionej próby rozdzielenia przez skarżących pełnionych przez nich ról w procesie inwestycyjnym, co było zbędne dla potrzeb niniejszego postępowania. Podkreślenia wymaga, że w ramach kontraktu na wykonanie robót budowlanych w zakresie budowy i modernizacji systemu kanalizacji sanitarnej i deszczowej w O. obie pozwane spółki występowały w podwójnej roli, tj. autora dokumentacji projektowej (w ramach konsorcjum wespół z podmiotem trzecim, tj. (...) spółką z o.o. w O.) oraz inżyniera kontraktu (konsorcjum obu pozwanych spółek). Zarówno w ramach niniejszego postępowania, jak też poprzednio toczącego się postępowania przed Sądem Okręgowym w Toruniu i Sądem Apelacyjnym w Gdańsku zostało ustalone, że przyczyną powstania szkody po stronie Gminy O. były wady projektowe oraz błędy w nadzorze (jednocześnie nie wskazano innego podmiotu współodpowiedzialnego). Z uwagi na to, prowadzenie dodatkowego postępowania dowodowego we wskazanym zakresie (abstrahując od jego niedopuszczalności) nie miałoby realnego wpływu na wynik niniejszego procesu, a służyłoby jedynie indywidualnym interesom pozwanych, w tym ich wewnętrznym rozliczeniom z (...) spółką z o.o. w O. (zważywszy, że spółka ta wchodziła w skład konsorcjum projektowego, a nie nadzorczego).To m.in. temu, w ocenie Sądu Apelacyjnego, miała służyć argumentacja skarżących oparta na wyraźnym rozgraniczaniu ich roli (a co za tym idzie także i odpowiedzialności) jako autora dokumentacji projektowej oraz inżyniera kontraktu, co z perspektywy niniejszego procesu nie miało żadnego znaczenia zważywszy, że przedmiot sporu został oznaczony przez powódkę w pozwie, a dla oceny zasadności jej roszczenia ta kwestia była zupełnie obojętna z uwagi na to, że pozwane spółki odpowiadały w pełnym zakresie za skutki zarówno wad projektowych, jak i nienależytego wykonania umowy z 23 marca 2009 r. (dotyczącej inżyniera kontraktu).
Zgodzić się przy tym należy z Sądem pierwszej instancji, że odpowiedzialność członków konsorcjum projektowego oraz konsorcjum sprawującego funkcję inżyniera kontraktu wynika wobec Gminy z umów z nią zawartych i jest to odpowiedzialność solidarna, co sprawia, że powódka – w myśl art. 366 k.c. - mogła pozwać dowolnie jednego członka konsorcjum, obu, bądź wszystkich i domagać się spełnienia świadczenia wedle swego uznania, stosownie do zasad tej odpowiedzialności. Wskazana tożsamość podmiotowa obu spółek w dwóch konsorcjach czyniła całkowicie zbędnym dokonywanie jakichkolwiek rozgraniczeń w zakresie odpowiedzialności projektanta i inżyniera kontaktu zważywszy, że niniejsze postępowanie (jak też poprzednie) wykazało, iż błędy zostały popełnione zarówno na polu projektowym, jak i nadzorczym, a kumulacja tych błędów doprowadziła do powstania oraz ostatecznego rozmiaru szkody. Jak bowiem stwierdził biegły sądowy A. G. w sprawie o sygn. akt V ACa 526/15 (k. 131-141) – błędem było zarówno zaniechanie wykonania dodatkowych badań geologicznych dla zmienionych tras rurociągu (zaniedbanie projektanta), jak też niewychwycenie tego uchybienia przez inżyniera kontraktu już we wstępnej fazie realizacji umowy oraz niezażądanie projektu zamiennego po pojawieniu się awarii (zaniedbanie inżyniera kontraktu). Z kolei z opinii biegłego W. J. wynika, iż w przypadku zachowania inżyniera kontraktu zgodnie z treścią umowy, można było uniknąć wyboczenia się rurociągu i jego rozszczelnienia na newralgicznych odcinkach trasy. Niewłaściwe zachowanie inżyniera kontraktu można zatem podsumować jako niewychwycenie we właściwym momencie błędów projektowych, a następnie – po wystąpieniu awarii – nie podjęcie odpowiednich działań zmierzających do prawidłowego rozplanowania i wykonania inwestycji.
Z uwagi na powyższe bezzasadny okazał się zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c., jako że został on oparty na powyższym rozgraniczeniu ról pozwanych spółek. Sama okoliczność, że zakres czynności prowadzonych celem przygotowania dokumentacji projektowej oraz w ramach usług inżyniera kontraktu był realizowany przez inne wewnętrzne jednostki organizacyjne obu spółek, a reprezentanci obu konsorcjów przedstawili inne dane kontaktowe, nie może wpływać na ocenę tego, jakie stanowisko każda ze spółek zajmowała w zakresie rekomendacji wypłaty wynagrodzenia generalnemu wykonawcy za roboty dodatkowe. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, stanowisko to zostało jasno wyartykułowane w załączonym do pozwu piśmie z dnia 27 grudnia 2011 r., w którym wypłata wynagrodzenia została zakwestionowana. Wbrew zapatrywaniom skarżących, pisma tego nie można traktować jako stanowiska zajętego wyłącznie przez konsorcjum projektowe, ale z uwagi na wspomnianą wcześniej tożsamość podmiotową, potraktować je należy jako stanowisko wyrażone także przez konsorcjum nadzorcze. Jeżeli bowiem dany podmiot występuje w podwójnej roli, to nie może racjonalnie twierdzić, że w ramach jednej z nich zajmuje stanowisko pozytywne, a w ramach drugiej – negatywne. Należy tutaj zachować pewną konsekwencję. Niezależnie jednak od powyższego, wskazać także trzeba, że stanowisko pozwanej (...) sp. z o.o. w przedmiocie wypłaty wynagrodzenia generalnemu wykonawcy za roboty dodatkowe zostało jasno zakomunikowane podczas toczącego się kilka lat procesu przed Sądem Okręgowym w Toruniu i Sądem Apelacyjnym w Gdańsku. Pozwana – występująca w charakterze interwenienta ubocznego - jednoznacznie twierdziła, że wynagrodzenie w ogóle się nie należy i w związku z tym domagała się oddalenia powództwa w całości, a nadto zakwestionowała swe wcześniejsze stanowisko wyrażone w trzech pismach (z lipca, sierpnia i listopada 2011 r.) podpisanych przez R. W.. W związku z powyższym, w ocenie Sądu Apelacyjnego, nie można zasadnie zarzucać Sądowi pierwszej instancji, że błędnie ocenił zebrany w sprawie materiał dowodowy, ponieważ nie nadał właściwego – według skarżących - znaczenia tym pismom.
Przechodząc do kolejnego zarzutu, tj. naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 278 § 1 k.p.c. poprzez dokonanie wadliwej oceny dowodu z opinii biegłego, skutkiem czego Sąd Okręgowy błędnie przypisał pozwanym odpowiedzialność za całość szkody dochodzonej pozwem, stwierdzić należy, że Sąd Apelacyjny zarzutu tego nie podziela. Jakkolwiek z treści opinii wynika, iż wszyscy uczestnicy procesu budowlanego dopuścili się większych, bądź mniejszych błędów przy realizacji zadania na rzecz Gminy O., to jednocześnie – jak trafnie wskazał Sąd pierwszej instancji – szkoda powódki jest tutaj bezsporna i wynika z prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w Toruniu. Podkreślenia przy tym wymaga, że związanie tym wyrokiem (art. 365 § 1 k.p.c.) dotyczy nie tylko sentencji ale także podstawy faktycznej powództwa, a ściślej – ustalenia, że Gmina ponosi pełną odpowiedzialność finansową wobec konsorcjum wykonawców z tytułu robót dodatkowych ( w zakresie uwzględnionego w tamtej sprawie powództwa). Co istotne, w ramach sprawy o sygn. akt I C 2113/12 był zgłaszany zarzut przyczynienia się generalnego wykonawcy do powstania szkody (art. 362 k.c.) i nie został on uwzględniony. Ze względu na powyższe związanie prawomocnym orzeczeniem, niezależnie od treści opinii biegłego, Sąd Apelacyjny nie mógł w niniejszym postępowaniu uznać przyczynienia się konsorcjum wykonawców do powstania szkody w granicach jakie zostały określone w obecnym postępowaniu i jakie wynikają z prawomocnych wyroków w sprawie poprzedniej. Niezależnie od powyższego, nawet gdyby przyjąć mniejszy zakres związania (co zdaniem Sądu Apelacyjnego nie jest uprawnione), to taka ocena mogłaby odnieść skutek wyłącznie do pozwanej (...)jako że nie brała ona udziału w toczącym się uprzednio postępowaniu. Natomiast spółka (...) sp. z o.o. występowała poprzednio w charakterze interwenienta ubocznego i z uwagi na to Sądy rozpoznające obecny spór – w odniesieniu do tej pozwanej - były związane w szerszym zakresie treścią wydanych już wyroków. Powyższe znajduje potwierdzenie chociażby w treści wyroku Sądu Najwyższego przywołanego przez stronę przeciwną w odpowiedzi na apelację (zob. wyrok SN z dnia 20 września 2018 r., IV CSK 557/17). Reasumując, Sądy obu instancji w ramach toczącego się aktualnie postępowania nie mogły poczynić odmiennych ustaleń faktycznych w zakresie przyczynienia się poszczególnych uczestników inwestycji do powstania i rozmiaru szkody.
Odnosząc się dodatkowo do kwestii ewentualnego przyczynienia się powódki do powstania, czy też zakresu szkody wskazać należy, że opinia biegłego wydana na potrzeby niniejszego postępowania jest w tym względzie jasna i dotyczy umownego uregulowania obowiązków informacyjnych pomiędzy inżynierem kontraktu a inwestorem. W ocenie Sądu Apelacyjnego opinia ta nie daje żadnych podstaw do przyjęcia przyczynienia się powódki. Po pierwsze, tak sformułowane obowiązki informacyjne zostały zaakceptowane przez konsorcjum spółek występujących jako inżynier kontraktu – poprzez podpisanie umowy. W związku z tym, nawet gdyby przyjąć, że tego rodzaju uregulowania miały jakikolwiek związek ze szkodą, to odpowiedzialność za ten stan rzeczy powinna obciążać obie strony kontraktu (i jednocześnie niniejszego procesu). Po drugie, w opinii biegłego trudno się doszukać jakiegokolwiek związku przyczynowego pomiędzy powstaniem, czy też rozmiarem szkody, a określonymi zapisami umownymi odnośnie obowiązków informacyjnych. Co więcej zauważyć należy, że sformalizowanie obowiązków informacyjnych zostało nie tylko zaaprobowane przez inżyniera kontraktu przy podpisaniu umowy, ale ewentualną współodpowiedzialność powódki można by brać pod uwagę jedynie w sytuacji, gdyby inżynier kontraktu należycie wykonywał powierzone mu obowiązki, a zaniedbanie dotyczyło jedynie obowiązków informacyjnych. Tymczasem z obu opinii biegłych nie sposób wyprowadzić wniosków takiej treści. Ponadto brak dowodów na to, by inżynier kontraktu informował inwestora o napotkanych trudnościach i oczekiwał na jego decyzje, albo by ewentualna zwłoka inwestora w przekazywaniu informacji zwrotnych miała jakikolwiek wpływ na powstanie czy rozmiar szkody. Takich kategorycznych wniosków nie sposób wyprowadzić z lektury sporządzonej opinii. Kończąc ten wątek ponownie podkreślić należy, że zarówno z opinii W. J., jak i A. G. jednoznacznie wynika, że pełną odpowiedzialność za całą szkodę ponoszą spółki działające w ramach konsorcjum projektowego oraz nadzorczego.
Z powyższych względów bezzasadne okazały się także zarzuty naruszenia prawa materialnego, tj. art. 471 k.c. i art. 362 k.c., jako że były one treściowo powiązane z wyżej omówioną materią.
Wobec powyższego Sąd Apelacyjny orzekł jak w sentencji na podstawie art. 385 k.p.c.
O kosztach postępowania apelacyjnego rozstrzygnął zaś na mocy art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w zw. z art. 108 § 1 k.p.c. oraz w oparciu o § 2 pkt 8 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie.